sobota, 1 maja 2021

Pierwszy maja

Zastanawiającym faktem jest, że święto pracy obchodzi jao dzień wolny od pracy.
Logika podpowiada, że powinno ten dzień świętować pracą. Nawet nadgodzinami ;]

piątek, 23 kwietnia 2021

Światowy Dzień Książki

Niedawno został opublikowany raport na temat poziomu czytelnictwa. Odnotowany niewielki wzrost względem poprzedniego roku.

Ciekawie brzmi pytanie jakie zadano badanym:

Czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy, tzn. od listopada 2019 do listopada 2020 roku czytał(a) Pan(i), w całości lub fragmencie, albo przeglądał(a) Pan(i) jakieś książki?

A to oznacza, że mam za zeszły rok zajebiste statystyki. Przeglądałem setki książek. Mam abonament i nie ograniczam się. Srsly, tytułów, które mnie zainteresowały, było wiele. Nie zatrzymywałem się tylko na opisie. Z reguły czytam parę rozdziałów zanim porzucę, jak mi się wydawało, interesujący tytuł.

W końcu nie chodzi w tym pytaniu tylko o to czy przeczytałeś.

Jak można interpretować te badania? 42% dotknęło książki. 58% badanych otwarcie powiedziało nie. Mieli odwagę przed sobą przyznać się. 

Trzeba jeszcze dodać, że ludzie uważają słuchanie audiobooków za czytanie. Ot, taka ciekawostka. 

42% – nieduży wzrost poziomu czytelnictwa w Polsce - W Bibliotece - Biblioteka Narodowa (bn.org.pl)

Raport PDF 1618923121.pdf (bn.org.pl) 

czwartek, 22 kwietnia 2021

Dzień Ziemi

Miałem dzisiaj z okazji Dnia Ziemi pojeździć sobie po tych ekosreko akcjach itd. Ale przypomniałem sobie parę wydarzeń ze swoich doświadczeń i zmieniłem zdanie. Napiszę kolejne pierdololo.

Wszędzie tylko chrzani się o ekologii, o szanowaniu i ratowaniu środowiska. Ale zmian klimatu nie zatrzyma się sadząc więcej drzew, zrzucając mniej ścieków czy segregując śmieci.

Nie chce mi się o tym pitolić po raz n-ty. Zresztą są specjaliści po kierunkach humanistycznych, którzy wiedzą o ekologii więcej od specjalistów w tym kierunku wykształceni i piszą i mówią wszędzie, gdzie tylko się da jakie to jest super i w ten sposób uratuje się planetę, a przy okazji i nas.

Tylko jedno małe “ale”. Jednostka, homo sapiąca, z reguły nie szanuje siebie, nie dba, tkwi w stagnacji, czyta poradniki albo horoskopy. W sumie jedyne co zmienia w swoim życiu to telefon, kiedy mu się umowa kończy lub telewizor HD nie jest HD i musi być full HD, a za moment 4K. Zwleka, żeby pójść do lekarza. Przechoruje, a może zarazi kogoś, a może jak samo przyszło to samo pójdzie.

Nawet nie trzeba przekonywać jednostki, że trzeba coś ze sobą zrobić. Przecież wie, albo udaje, że nie wie. Zresztą, lepiej to przełożyć na odpowiedniejszą chwilę, a może ktoś coś wymyśli, że tylko weźmie się pigułkę i problem się rozwiąże.

A teraz fikołek. Homo sapiens myślący o innych, szanujących innych, działający na rzecz innych. Na rzecz ludzi, środowiska i planety.

Ktoś to widzi?

sobota, 5 września 2020

Powrót do szkoły

Czas spędzony w szkole uważam za zmarnowany. Ani niczego nie wyniosłem, mało komu przychodziło do głowy, by coś kraść, ani nie nauczyłem się niczego przydatnego. Czytania zostałem nauczony w domu, liczenia nauczyłem się sam, a pedagodzy wkładali wiele wysiłku, by mi udowodnić, że nie umiem tego. Co do reszty, no cóż, nie wiem jaki był sens wkuwania całej księgi "Pana Tadeusza" (tak, księgi nie tylko inwokacji) czy informacji wydobycia, przetwórstwa 49. województw. 

Nauczyciele mieli w pogardzie i dawali to odczuć każdego dnia uczniom, których rodzice nie przynosili prezentów. O patologiach jakie miały miejsce nie będę wspominał, bo nie były udziałem większości małolatów. 

W podstawówce spędzałem 36 godzin tygodniowo, plus jedną w sobotę w miesiącu. 

Przymusowe siedzenie i słuchanie pierdół w szkole. Bezrozumne wkuwanie głupot i zaśmiecanie głowy idiotyzmami. Bezceremonialne ingerencje w zainteresowania uczniów (nawet modelarzom się obrywało). Dodatkowe godziny prac domowych. 

Kiedy to piszę jest sobota (ok. 16). W zasadzie o tej porze kończyłem prace domowe z czwartku i piątku. 

W niedzielę było wkuwanie na pamięć idiotyzmów na poniedziałek i wtorek. 

Do tego trzeba było dorzucić przymusowe obecności oraz recytacje na akademiach i apelach, na które też trzeba było w trybie pilnym wkuwać głupoty.

Nie zapominajmy jeszcze o dress code. Fartuszek, psi obowiązek noszenia tarczy i galowe ubranie na specjalne okazje. 

A mi kurwa znajomi mówią, że chcą wrócić do szkoły. Chyba, żeby się zemścić. 

czwartek, 13 sierpnia 2020

Hejt MikroMiękki

W Microsofcie ruszyła przedsprzedaż interesującego i w zasadzie jedynego ciekawego urządzenia tzw. składanego urządzenia przenośnego. Reakcja, czy też relacja stron pseudotechnologicznych w Polsce mnie rozwaliła. Swoją niekompetencją.

Microsoft to chłopiec do bicia. Ludzie, którzy nie rozumieją hejtu, w czasach kiedy on miał rację bytu, dzisiaj jak głupki powtarzają, że Microsoft jest zły, brzydki i w ogóle do dupy.

Standardowy hejter Microsoftu to... werble... użytkownik ekosystemu Apple. Tak. Fani firmy, która względem świata jest średnio kilka lat do tyłu, która od ponad 30. lat niczego samodzielnie nie wymyśliła, krytykują firmę, która zrewolucjonizowała świat i oraz świat technologii. A co zrobił Apple? No cóż, napisali system działający na kilku konfiguracjach sprzętowych. Faktycznie nie lada osiągnięcie. Sprzedali jako nowość, coś co np. miałem już od kilku lat czyli odtwarzacz mp3, smartfon czy tablet. Nie wspominając o tak rozwiniętej technologii jak łączenie się do ukrytej sieci, do której nie miały dostępu urządzenia mobilne Apple przez parę lat - tego jest więcej, ale to mnie śmieszy najbardziej.

Niestandardowy hejter to fan Linuxa, który w przeciwieństwie do poprzednika, wie co krytykuje. Przynajmniej ci, których znam. I spoko. I to tak bardzo, spoko, że nawet Microsoft ich słucha, co widać w działaniach tej firmy.

Hejtem padł system operacyjny na telefon, który był w zasadzie jedynym używalnym i kompleksowym czyli Windows 8.1. Większość ludzi nawet nie miała okazji tego sprawdzić co to było. Wyobraźcie sobie, że macie klawiaturę, mysz (używam trackballa, taki offowy jestem) i monitor. Proste. A teraz wyobraźcie sobie, że nie macie komputera tylko telefon, wstawiacie do ładowania czy stacji dokującej i pracujecie jak na komputerze. Tym właśnie był system Windows 8 na telefonach Microsoft. 

Wracając do rzeczonego sprzętu, którego nikt fizycznie nie miał w rękach, a wszyscy wiedzą, że jest słaby, a każdy nowy produkt od Apple jest obiecujący i oferujący więcej pomimo tej samej konfiguracji XD 

Btw. korzystałem z Macintoshów, eMac, iMaców i Maców. Pewnie jeszcze było coś tam z e albo i. Nieważne. Tak, jestem stary, bawiłem się też tabletem (graficznym) z piórkiem na smyczy ;]

niedziela, 12 lipca 2020

E-prasa

Postanowiłem dzisiaj sprawdzić czy można już swobodnie korzystać z e-prasy. Wg mojej rachuby ostatnio próbowałem swoich sił z eprasą cztery lata temu.

A zatem. Trzeba wiedzieć czego się chce. Bo e-... niby świadczy o dostępności, ale tej dostępności można doświadczyć jedynie w kiosku z prasą. Różne wydawnictwa, różne portale, czasem tylko dedykowane. Jak się już w tym ogarniesz, to czeka kolejna niespodzianka.

Jak to przeczytać? To zależy. Czy można kupić przez portal, który udostępnia materiały tylko online czy też i offline. A może w dwójnasób. Nie, to by było za łatwe. W jednym portalu musisz zainstalować aplikację. Masz OS, Windowsa lub Linuxa? A to peszek, bo tylko mobile. Masz iOS lub Androida? Też peszek, bo to tylko na desktopy.

Ale jak to? Tylko w aplikacji? Czyli co? Ano nic. Trzeba poszukać portalu, który oferuje możliwość pobierania plików. W zdecydowanej większości przypadków, jeżeli jest dostępny pdf to można już triumfować. Epub w zasadzie to są niszowe sprawy. A jak są? To #jprdl tak cudnie sformatowane, jest co prawda kilka chlubnych wyjątków, ale to aberracja na rynku.

Podsumowując. Przez cztery lata absolutnie nic się nie zmieniło. Pojawiły się nowe tytuły, inne zniknęły. Dedykowane aplikacje uważam, za gówniane, z prostego powodu - czytam gdzie chcę, jak chcę i kiedy chcę, a jak chcę wydrukować to drukuję. Tak jak robię to z eksiążkami. Zatem pozostaje tylko pdf. Epub dalej dla dzienników i czasopism jest nieosiągalnym formatem.

Swoją drogą z eprasą jest słabo. Ale gorzej jest już tylko z komiksami, których w wersji elektronicznej w zasadzie nie ma. Polski rynek nie istnieje. Anglojęzyczny? No cóż, tylko dedykowane aplikacje lub czytanie online - przy czym komiksy w wersji e- są z reguły w tej samej cenie co wydanie papierowe. A jak komuś coś odwali i pozwoli ściągnąć komiks za 80 dolarów, to oczywiście z adobe drm ;]

sobota, 11 lipca 2020

Parada głupoty

Od samego początku, a i wcześniej, pandemii ludzkie zachowania umykały logice. No chyba, że mowa o logice głupoty.

Wpierw. Eee to tylko wirus. Też należałem do tej grupy. Początkowe doniesienia były niepełne, zafałszowane, choćby z tego względu, że idioci pracujący w serwisach newsowych nie mają o tym bladego pojęcia, o dziennikarstwie (zdecydowana większość) również. Musiałem zaprząc swoją wiedzę z zagrożeń biologicznych (tak, tego też się uczyłem) i okazało się, że miałem rację. W mediach pracują idioci.

Potem nastąpiła panika. Kiedy normalsi uzupełniali spiżarnie, apteczki... idioci rzucili się wykupować papier toaletowy. Wirus powoduje śmierć, nie sraczkę. Od razu powstały memy. 

Po kolejnych doniesieniach i sporej śmiertelności, część zaczęła nosić maseczki  (nie mówię tutaj o FFP3). Ale nie w celu, by chronić innych tylko siebie. Tak, to było dziwne. Nie ma sensu nosić maseczki zwiększając ryzyko infekcji (to się nie zmieniło, pomimo teorii sieciowych influencerów). Do społecznego dialogu dopuszczono ekspertów. OMG! Naukowcy i lekarze celebrytami.

Wydano nakaz noszenia maseczek. No to zaczęło mieć ręce i nogi. Jak wszyscy, to wszyscy.

Ale pojawili się maseczkowi ekshibicjoniści z nosami na wierzchu (ich logika - skoro chory kaszle, przez nos się nie zarażę) i pod brodą (z cyklu "nie mogę oddychać").

Nastąpiło tzw. luzowanie. Jak to odczytali idioci? Można żyć bez maseczek i po ulicach brykać bez. Ale tym razem idiotom w sukurs przyszli nadawcy tzw. wolnych mediów, którzy powiedzieli, że można bez maseczek. Ale nic takiego nie miało miejsca w oficjalnej komunikacji ministerstwa. Dalej należy zachować dystans społeczny min. 2 m... a chodniki rzadko gdzie są szersze niż 2m, zatem idioci powinni założyć maseczki na swoje ryje. Tak, nos też jest częścią ryja. Nie, przez brodę nie oddycha się.

A gdzie nasi dzielni bohaterzy z policji, którzy wrzepiali mandaty po kilkanaście tysięcy? Zajrzą do jednego czy drugiego sklepu? A może zajrzą do autobusu czy wszyscy mają maseczki? Nie? Limit wyrobiony na rowerzystach i nie trzeba wlepiać mandatów? Tak, nie cofniętego tego. Ale z drugiej strony, nie wprowadzono stanu wyjątkowego... to może po prostu policji się nie chce wypisywać mandatów, które i tak są nieważne?

Dzisiaj idioci uważają, że to jakieś represje i spisek.

Kolejny argument z dupy. Nie znam nikogo kto by zachorował czy umarł. Ja też nie.

No cóż... Na obecną chwilę mam nadzieję, że mój znajomy, którego jakiś skurwiel zaraził wyjdzie o własnych nogach ze szpitala.

Pierwszy maja

Zastanawiającym faktem jest, że święto pracy obchodzi jao dzień wolny od pracy. Logika podpowiada, że powinno ten dzień świętować pracą. Naw...