poniedziałek, 22 listopada 2021

Black week

Czarny tydzień po naszemu. Pomijając chyba większość część Azji, czarny tydzień, raczej nie kojarzy się dobrze. Ale marketing chce niby przebić sam siebie. A w Polsce wygląda to komicznie.

Oprócz mojego pierdololo co jakiś czas w tym temacie, czarne piątki, piotrusie i inne, to w tym roku jest trochę inaczej. Do gry na polskim podwórku wkroczył amazon.

Wiecie, to tego złego firma co poleciał w kosmos, a 3/4 narzekających na niego Polaków kupiła kindle'a, lub pałowała się, że kupuje na amazonie, przez szwagra w Niemczech, żeby wspomóc w budowaniu imperium zła.

I właśnie tam, w tym imperium zła, można trafić na faktyczne promocje, a nie podbijane kilka tygodni wcześniej (a w tym roku tak nieudolnie, że sklepy firmowe ze swoimi cenami były prawie jak darmo).

wtorek, 19 października 2021

Remonty

Wiadomo jak robi to Polak, to remont będzie po kosztach i zamiast tydzień, będzie trwał rok.

Niestety, nie żartuję. Jakby ktoś chciał coś powiedzieć, że nie można zabronić remontów to informuję, że można i należy. Tyle, że członkowie wspólnot mieszkaniowych dostają w łapę parę stówek czy to sprzedawcy nieruchomości, czy to od firmy remontowej i mają to w poważaniu. Można latać z petycyjką po mieszkaniach, by się podpisali w ramach skargi. Do administracji? Do miasta? Powodzenia.

Zawsze w takich sytuacjach ktoś wyskakuje, z tekstem "jak w PRLu". Otóż nie. W PRL obywatel mógł całkiem sporo zdziałać. Teraz trzeba mieć kogoś w tiwi, żeby zainteresować się jakimś problemem i może, po paru latach uda się coś zdziałać.

wtorek, 12 października 2021

Dzień, jak co dzień.

Z jakiegoś powodu ludzie często mylą mnie z innymi, ale nie ze względu podobieństw, tylko unikalnych umiejętności. Dla mnie to kupa śmiechu. Ale dla innych bywa istotną wpadką.

Umieć umiem sporo, ale grać na wiolonczeli tak nie bardzo :D Ale co komu przeszkadza, by mi złożyć gratki za świetną płytę hehe

wtorek, 6 lipca 2021

Śmieci

Nie jestem eko. Kiedyś byłem. Teraz mam to w dupie.

Segregowanie śmieci uprawiałem zanim stało się to modne... i przymusowe. Ale czy jest sens? Przetargi na recycling wygrywają firmy bez zaplecza, a że są tanie? No cóż, parę razy do roku płoną sortowanie śmieci. Ale jakoś nikt nie wiąże tych faktów.

Od jakiegoś czasu, nie ma też dostępnych informacji, ile polskie filmy kupują... śmieci. Posegregowanych oczywiście. Żeby dostać dofinansowanie z UE trzeba odzyskać jakiś procent surowca z recyclingu. Ten, który wygra przetarg niekoniecznie ma środki i ludzi do tego, by sortować, więc taniej jest kupić.

Ceny za odbiór śmieci rosną. W ciągu kilku lat profesjonalne sortowanie śmieci jeśli nie padły, to ledwo wiążą koniec z końcem. W końcu przetargi wygrywają najtańsi.

Z przetargami to ciekawa bajka. Od dekad taka sama. Cena może być kluczowa, ale nie jest determinująca. Ale cóż, panie i panowie przeprowadzający przetargi znają się na arkuszu kalkulacyjnym, a nie na gałęzi przemysłu jaką jest przetwórstwo śmieci i nie wiedzą jak ogłosić przetarg, by Tania spierdalała a wygrała ta Lepsza.

Ale, ale, ale... importuje się też, śmieci,  które trudno przetworzyć. Nasi dzielni polscy biznesmeni też to kupują i składują u nas. Co? Znowu jakieś składowisko stanęło w ogniu?

Szok i niedowierzanie.

A mnie grozi kara za to, że jakiś frendzel będzie miał w dupie kolory kubłów na śmieci.

poniedziałek, 5 lipca 2021

Wiedzieliśmy co się dzieje, ale nic nie zrobiliśmy

Mówiąc to, wrzucił śmieci do pieca. Potem pojechał na stację benzynową zatankować diesla. Do lasu daleka droga, a pralki przecież nie spali.

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Lato

Dzisiaj jest początek lata. Przynajmniej tak stoi w kalendarzu. W internetach nie sprawdzałem.

Jedyna pozytywna rzecz, jaka mi się kojarzy z latem, to brak szkoły. Niestety, nie przez całe lato, miesiąc lata, tego najfajniejszego okresu kiedy nie lało (czerwiec, lipiec), dusiło i grzmiało (sierpień), było przyjemnie (wrzesień) i… szkoła w tle. Upalne lato, gdy temperatury oscylowały 27°C, choć zdarzało się goręcej.

Od kilkunastu lat, lato zaczyna się w lutym zaraz po krótkiej jesieni. Przypieka już w marcu, upały rozpoczynają się w kwietniu i trwają do października.

Ubiegły rok był inny. Wprowadzone ograniczenia podróżowania, poważne ograniczenie turystyki, że na chwilę zapanowała normalność w pogodzie. Dziwne, że mało kto to spostrzegł. 

W 2019 roku w mojej okolicy deszczyk, bo nie deszcz, o burzy nie wspomnę, padał raz na parę miesięcy. W 2020 roku, od marca do maja, lało, lało, lało i było przyjemnie. HA! Użyłem nawet kilka razy parasola.

Aktualnie za oknem mam 34°C. Ostatni raz padało osiem dni temu.


czwartek, 3 czerwca 2021

Pff

Po opublikowaniu poprzedniego gniotka, zrobiłem coś co można uznać w dzisiejszym świecie za sport ekstremalny. Pomyślałem. Pomyślałem, o tym o czym myślę od kilku lat. Pomyślałem o tym, co robię, by myśleć, ale inaczej.

Pomyślałem o optymizmie.

Uprawiam go. Jest marny jak kwiatek w doniczce. Niby ma trochę światła, trochę wody. W zasadzie łodyga jest zielona. Czasem pojawi się jakiś listek, który cieszy zielenią. Ale kiedy wyrośnie, zbrązowieje i dołączy do martwych towarzyszy na parapecie.

Przed chwilą przeczytałem bzdurny tekst

Zaczynają wypływać historie nastolatków, których natura skromnie obdarzyła intelektem. Olali zakazy i poszli się szlajać. Zarazili się. Wrócili na kwadrat ze starymi. Brzdęk! Starzyli umarli z powodu koronowirusa. Ot taka, maszyna losująca, gdzie mimo restrykcji (nie nazywajcie kwarantanną nakazu noszenia maseczek czy zamknięcie pierdolników gastronomicznych) dawała większe szanse na złapanie wirusa niż wygranie pieniędzy w czymkolwiek.

Teraz. To społeczeństwo ponosi odpowiedzialność, i że dzieci nie są przygotowane na taką tragedię.

Ale ani słówka o odpowiedzialności nastolatków (btw. czy ktoś zauważył, że jak jest tragedia to już nie są podrostki czy nastolatki tylko dzieci?), o tej edukacji, którą wszyscy gloryfikują, że dziecko od najmłodszych lat ma mieć równe szanse, ma być szanowane i warunki do kreatywnego rozwoju. Nikt nie zająknął się. No dobra, są grupy, które czują się odpowiedzialne i chcą umierać za ojczyznę. A przecież nie trzeba umierać, można żyć, można uczyć odpowiedzialności, krytycznego myślenia i troski o siebie i swoich bliskich.

Jeżeli ktokolwiek świadomie olał wszelkie zasady bezpieczeństwa zaraził się, a potem obdarował kogoś innego, to jest winny, jego choroby czy śmierci. Nie? To może inaczej. Alkoholik wsiada za kółko. Tysiącu się uda, ale tysiąc pierwszy kogoś okaleczy lub zabije. Wtedy nikt nie ma wątpliwości, że wina nie leży po stronie społeczeństwa.

niedziela, 16 maja 2021

Im więcej, tym mniej

Nie jest to żadne odkrycie. Pod koniec lat 90tych przeprowadzono badania, z których wynikało, że ludzie ograniczają się do pięciu witryn, które odwiedzają.

Internet stał się dostępem do usług i nijakiej rozrywki. Znalezienie czegokolwiek co jest interesujące, a nie wpisuje się w ogólne trendy, jest nierealne do znalezienia. Wszędzie magiczne SEO (choć już nie ma większego znaczenia), które służy do zarabiania a nie udostępniania. Pomimo wkładanych wysiłków szukania interesujących treści wynik nawet nie był mierny. O znalezieniu kompanii świrów o podobnych zainteresowaniach nie wspomnę.

Kilka lat temu pomacałem sobie tik toka i ku mojemu zażenowaniu stwierdziłem, że platforma z prężącymi się nastolatkami nie jest dla mnie. Niby coś tam przemykało, ale przewalanie tysięcy gównianych rzeczy było pod moje siły.

I nagle jakiś czas temu, świat oburzył się na tik toka. Wiadomo, bo Chiny. Tyle, że jeśli to krytykują Amerykanie, a potem przyklaskują temu polscy celebryci stwierdziłem, że wolę sam sprawdzić.

Szczerze? Zdziwiłem się. Algorytm dopasowujący treści jest rewelacyjny. W bardzo krótkim czasie znalazłem kilkanastu, a później kilkadziesięciu tiktokerów, których krótkie treści były interesujące. A oni zaczęli używać tiktoka, bo przez wiele lat nie mogli wybić się przy chujowych algorytmach m.in. youtube'a. Na chińskiej platformie sukcesywnie zwiększają zasięgi, a ja znajduję blogerów, youtuberów, niszowych twórców, którzy mają coś ciekawego do zaprezentowania.

W ciągu roku, dzięki tik tokowi, znalazłem kilkanaście fajnych kanałów na youtubie. Coś co było dla mnie niewidoczne, bo gugiel niby wiedział co mnie bardziej interesuje. Parę potężnych blogów.

Dodatkowo, jeżeli trafi się gówno i odpowiednio je oznaczę, nie widzę tego więcej.

Nie widzę polityki, zjebów (w tym płaskomózgowców, covidiotów etc.). I nie jest to tak, że jestem w bańce, wystarczę, że ruszę tag to zobaczę coś spoza tego co mnie interesuje. Dodatkowo co jakiś czas, dostaję do feedu coś innego, nowego. Nie muszę też przebijać się przez języki, których nie rozumiem. I nic nie musiałem ustawiać, czy korzystać z zewnętrznych narzędzi.

Paradoksalnie, nie siedzę na tik toku dużo. Dzięki platformie poszerzyłem moje wizyty z pięciu do kilkudziesięciu witryn.

sobota, 1 maja 2021

Pierwszy maja

Zastanawiającym faktem jest, że święto pracy obchodzi jao dzień wolny od pracy.
Logika podpowiada, że powinno ten dzień świętować pracą. Nawet nadgodzinami ;]

piątek, 23 kwietnia 2021

Światowy Dzień Książki

Niedawno został opublikowany raport na temat poziomu czytelnictwa. Odnotowany niewielki wzrost względem poprzedniego roku.

Ciekawie brzmi pytanie jakie zadano badanym:

Czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy, tzn. od listopada 2019 do listopada 2020 roku czytał(a) Pan(i), w całości lub fragmencie, albo przeglądał(a) Pan(i) jakieś książki?

A to oznacza, że mam za zeszły rok zajebiste statystyki. Przeglądałem setki książek. Mam abonament i nie ograniczam się. Srsly, tytułów, które mnie zainteresowały, było wiele. Nie zatrzymywałem się tylko na opisie. Z reguły czytam parę rozdziałów zanim porzucę, jak mi się wydawało, interesujący tytuł.

W końcu nie chodzi w tym pytaniu tylko o to czy przeczytałeś.

Jak można interpretować te badania? 42% dotknęło książki. 58% badanych otwarcie powiedziało nie. Mieli odwagę przed sobą przyznać się. 

Trzeba jeszcze dodać, że ludzie uważają słuchanie audiobooków za czytanie. Ot, taka ciekawostka. 

42% – nieduży wzrost poziomu czytelnictwa w Polsce - W Bibliotece - Biblioteka Narodowa (bn.org.pl)

Raport PDF 1618923121.pdf (bn.org.pl) 

czwartek, 22 kwietnia 2021

Dzień Ziemi

Miałem dzisiaj z okazji Dnia Ziemi pojeździć sobie po tych ekosreko akcjach itd. Ale przypomniałem sobie parę wydarzeń ze swoich doświadczeń i zmieniłem zdanie. Napiszę kolejne pierdololo.

Wszędzie tylko chrzani się o ekologii, o szanowaniu i ratowaniu środowiska. Ale zmian klimatu nie zatrzyma się sadząc więcej drzew, zrzucając mniej ścieków czy segregując śmieci.

Nie chce mi się o tym pitolić po raz n-ty. Zresztą są specjaliści po kierunkach humanistycznych, którzy wiedzą o ekologii więcej od specjalistów w tym kierunku wykształceni i piszą i mówią wszędzie, gdzie tylko się da jakie to jest super i w ten sposób uratuje się planetę, a przy okazji i nas.

Tylko jedno małe “ale”. Jednostka, homo sapiąca, z reguły nie szanuje siebie, nie dba, tkwi w stagnacji, czyta poradniki albo horoskopy. W sumie jedyne co zmienia w swoim życiu to telefon, kiedy mu się umowa kończy lub telewizor HD nie jest HD i musi być full HD, a za moment 4K. Zwleka, żeby pójść do lekarza. Przechoruje, a może zarazi kogoś, a może jak samo przyszło to samo pójdzie.

Nawet nie trzeba przekonywać jednostki, że trzeba coś ze sobą zrobić. Przecież wie, albo udaje, że nie wie. Zresztą, lepiej to przełożyć na odpowiedniejszą chwilę, a może ktoś coś wymyśli, że tylko weźmie się pigułkę i problem się rozwiąże.

A teraz fikołek. Homo sapiens myślący o innych, szanujących innych, działający na rzecz innych. Na rzecz ludzi, środowiska i planety.

Ktoś to widzi?

No to sru

Jakiś czas temu w świecie około-ai zrobiło się ciekawej, a to za sprawą Joanny Maciejewski (więcej tutaj https://scoop.upworthy.com/author-e...