niedziela, 8 marca 2015

Dzieci dorastają

          Przeczytałem tekst jednego z blogerów Antyweba i nasunęła mi się refleksja "dzieci dorastają". Choć dla części ludzi zawsze będę tym młodym, tak naprawdę jestem dinozaurem w świecie internetu. Jeszcze nie skamielina, a żywym organizmem. Co mnie odróżnia od tych "dzieci" to doświadczenie, którego one nabiorą za lat kilka lub kilkanaście. Nie jestem złośliwy, to rezultat wieloletniej obserwacji. A sam tekst warto wziąć sobie do serca.

          Nerwowe zerkanie, co kilka minut na telefon, bo dostaliśmy z dowolnego miejsca pinga już zostało dostrzeżone, ze źle wpływa na funkcjonowanie człowieka. BA! Nawet ma tuż swoją nazwę, ale nikt o tym już nie pamięta. Człowiek jest w ciągłym stresie i gotowości, przez to jest nieefektywny, rozproszony. Ma problem na skupieniu się na jednym zadaniu, o jego zrealizowaniu już nie wspominając

          Przypomina mi to nastolatka, który jednocześnie gra, słucha muzyki, odrabia pracę domową, czatuje i ogląda film. Wszystko w porządku, wszystko pamięta, ale w niczym tak naprawdę go tak nie ma. Czy z tym należy walczyć? Wydaje mi się, że samodzielnie dostrzeże problem. Czytanie i słuchanie muzyki spoko. Granie i odrabianie pracy domowej już nie. Ale to dzieciaki, i żeby nie było, że byłem lepszy ;]

          Na zaawansowane zarządzanie powiadomieniami trzeba będzie jeszcze długo poczekać. Jest to w chwili obecnej nierentowne. A sami użytkownicy, znaczy w swojej masie ilorazem inteligencji sięgają raptem doniczki z petuniami (po konsultacji, informuję, że to podobno geekowski dowcip), więc projektanci apek zaspakajają najprostsze potrzeby, ale nie zaawansowanych użytkowników.

          Można jednak sobie z tym poradzić i to za pomocą dostępnych narzędzi. Wymaga to jednak wiedzy stricte informatycznej oraz umiejętności zarządzania własnym czasem. I tak też czynię. Ale nie wzięło się to z dnia na dzień. Wymagało to lat, by wypracować określone scenariusze postępowania. Część odrzucałem całkowicie, część mniej lub bardziej modyfikowałem. To know how przyniosło mi również pieniądze.

          Wczoraj na mój widok smyrającego na tablecie padło stwierdzenie, "że mam centrum dowodzenia w ręku" i tak jest w istocie. Nie tylko dowodzę swoim życiem prywatnym, ale tez służbowym, kontroluję funkcjonowanie kilkunastu sajtów i paru serwerów. W przypadku urządzeń mobilnych - rozwiązań do tych działań na rynku low czy mid-endowego nie ma więc stworzyliśmy ze znajomymi własne. Korzystam ze smartwatcha, ale nie podskakuje jak rażony piorunem, kiedy dostaje powiadomienie, pomimo że, aplikacje mienią się odcieniami setek powiadomień.

          Wracając do tekstu. Podczas lektury zastanawiałem się, kiedy niedzielny meloman ze słuchawkami na uszach, przemieszczając się z punktu A do punktu B, wpadnie na to, by użyć odtwarzacza, w którym może wyłączyć powiadomienia. Albo lepiej, że dedykowane urządzenie do słuchania muzyki jest lepsze (tak jest w istocie).

          Bycie on-line, nie oznacza bycie niewolnikiem. A co do stwierdzenia, że kiedyś było inaczej i nie było hmm zasięgu ;] Z przyjemnością informuję, że mnie dalej jest łatwiej znaleźć w terenie niż się skontaktować... Chyba, ze zna ścieżkę jak się skontaktować ze mną natychmiast. Ci co znają, szanują mój czas i jeżeli im się świat nie wali lub go przejęli nad nim władzę, nie zawracają mi dupy pergolami, bo rzucili słit focie. Jak będę wyluzowany i postanowię aktywnie włączyć się w zaśmiecanie infosfery, wówczas z przyjemnością zobaczę wszystko ;]

          Polecam off-line jeszcze z innego powodu. Bycie niedoinformowanym co się dzieje w świecie jest fajne. Nie dość, że nie zaśmiecam sobie pamięci rzeczami, które mnie nie dotyczą, nie obchodzą czy nie mam na nie wpływu, to jeszcze mogę uczestniczyć w rozmowie, w której ktoś twarzą w twarz opowie mi o co szyszunia. Jest to miło. Srsly.

Pierwszy maja

Zastanawiającym faktem jest, że święto pracy obchodzi jao dzień wolny od pracy. Logika podpowiada, że powinno ten dzień świętować pracą. Naw...