piątek, 28 września 2012

      Czytam i czytam. Jeszcze niedawną chwilą cieszyłem się z dostępu do różnorakich treści serwowanych w internecie. Koniec makulatury, którą za dodatkową opłatą firma utylizująca ode mnie zabierze dostając za to dotacje z UE. Koniec wydanych pieniędzy. Na jak długo? Właściwie nawet się nie zaczęło. Serwisy produkują w takim tempie informacje, że człowiek nie może skupić się na jednym tekście kiedy w czytniku pączkują następne unread.
      Tradycyjnie z ilością nie idzie jakość. Pomijam wtórność tematów, "dziennikarze" z szataniej łaski piszą i piszą i piszą. Dla mnie piszący to jest jeden organizm czasem piszący z żeńska czasem z męska. Nie rozróżniam serwisów takich jak antyweb, spider's web, chip, natemat, social press, press, idg, dziennik internautów. W tym samym czasie wszyscy zachwycają się ajfonem, plują na windows, że chmura jest fajna albo nie jest. Kolejny starup, kolejna impreza. Nic, nic i jeszcze raz nic się nie dzieje. I wszyscy piszą jako jeden organizm pisząco-czytający.

      Serwisy kopalnia wiedzy czy studio opinii... Czasem coś się przydarzy do przeczytania.

      Tęsknię za czasami, kiedy tekst był rzetelnie napisany. Przeszedł odpowiednią korektę, został zatwierdzony i dopiero wówczas poszedł w świat. Nie wiem komu się tak śpieszy, komu zostają te wszystkie nieistotne informacje w głowie. Słowa kluczowe apple, iphone, samsung, korea, ue, microsoft, test, recenzja jestem ślepy. Nie czytam dalej. Nie będzie nic nowego.

      Kilkanaście lat temu mówiłem - nie oglądam telewizji, oglądam filmy. Nie wiem jeszcze jak to sparafrazować na internet.

Pierwszy maja

Zastanawiającym faktem jest, że święto pracy obchodzi jao dzień wolny od pracy. Logika podpowiada, że powinno ten dzień świętować pracą. Naw...