poniedziałek, 15 kwietnia 2013



      Przyrośnięty język do podniebienia, będącą daleką aluzją do pochodzenia szlacheckiego (nie pytajcie się dlaczego, w Starym Kinie chodziły takie damy i miały tytuł hrabiowski, bo innego, dzięki Piłsudskiemu, mieć nie mogły) pozwolił wyartykułować zacne stwierdzenia o żołnierkach, które są kobietami, a żołnierze facetami... Chwilę później pozwolił, by powstała śmiała teza, że demokracja wyklucza torturowanie ludzi. A problem, by sklecić wypowiedź, która zalatywałaby sensem jakoś umknął słuchaczom. Ale to może wina akcentu a la szlachecki, który cudownie zanikał podczas wypowiedzi.
      No cóż, ale to dziennikarz, redaktor i pełniąca jeszcze parę innych funkcji kobieta. O poglądach oczywistych i wiadomych.
      Pomijając właśnie te poglądy, sympatie polityczne oraz (w tym przypadku) animozje historyczne... to jest przerażające, że taki język trafia do ludzi.
      Nic dziwnego, że oponenci wypowiadają się raczej zrozumiałym językiem, jednak nie mówiącym jednym głosem, mają problem z wiarygodnością dla statystycznego Kowalskiego, który wypowiedzi (o zgrozo) polityków, z grubsza, dbających o jego interesy komentuje "komuna, lemingi, żydy" uzasadniając, że mówią nie wprost czyli "mówią naokoło". Kowalski rozumie prosto "jest źle bo to wina Tuska, Żydów, Ruskich i Niemców".

      Byłem na spotkaniu, gdzie uczestnicy panelu mnie przerazili, bo czwarta władza i mam na myślę TĘ władzę, która arbitralnie przedstawia rzeczywistość taką jaką chcą ją widzieć i taką, którą jest w stanie przyswoić statystyczny Kowalski decyduje od kilkunastu lat o przestrzeni życiowej milionów ludzi myślących, czujących zupełnie inaczej.


UPDATE. Offtopic link jedyne co mogę powiedzieć kurwa mać. I to jest najlepszy ze wszystkich możliwych światów?

No to sru

Jakiś czas temu w świecie około-ai zrobiło się ciekawej, a to za sprawą Joanny Maciejewski (więcej tutaj https://scoop.upworthy.com/author-e...