Przejdź do głównej zawartości
      Kartki. Nie wiem kto to wymyślił. To znaczy mogę wiedzieć, ale uważam, że ta wiedza jest mi zbędna. Wracając, nie wiem kto to wymyślił. I nie wiem w jakim celu (reszta jak wyżej). Od zawsze uważałem, że lepiej jest napisać list niż wysyłać kartkę. Ale tradycja...

      Coś wspominałem, że nie lubie wysyłać kartek? No to jeszcze muszę dodać, że wysyłanie kartek okolicznościowych to już koszmar. Mój czynnik decycyzjny w kupowaniu kartek jest prosty. X sztuk jak leci. Niech się czuje ребята wyjątkowo :P

      Schody zaczynają się przy wypisywaniu. Pal sześć, jeżeli są już napisane. Najlepiej w języku, którego nie rozumiem, gdzie wystarczy postawić krzywy krzyżyk pod wydrukowanymi życzeniami. Ale czasem kartka gapi się na mnie białymi oczyma (luźny cytat z Kazika, mam nadzieję, że nie będzie mi kazał płacić tantiem) i jedyne co mi przychodzi do głowy to "bla bla bla bla życzy bagienny". Niektórzy, którzy preferują bardziej osobiście mają z imienia (choć uważam, pierwsza wersja jest bardziej osobista). Następnie należy obślinić kopertę, wyrzucić kilka zeta na kawałek kartonika i wrzucić do skrzynki. Niby wiele hałasu nie ma... ale tak nie cierpię tego robić. Brrr.

Komentarze

goldenbrown pisze…
Mam awersję do pisania kartek, ale jednoczesnie lubię je dostawać.
Nieważne, co tam napisane, blabla, czy pitupitu, wazne, że ktos o mnie pamiętał, ze nie wypadłam jeszcze z kalendarza adresów;)
Dzis wysłałam kartki, w tym roku było ich duuuuzo.
:))
martuuha pisze…
a ja uwielbiam, choć w tym roku, chyba jednak nie dam rady :(
głupio tak dawać dupy w sprawie ważnej dla mnie samej, no ale..
bagienny pisze…
Goldenbrown może zaplątały się u Ciebie jakieś kartki ode mnie. Przy tej ilości pewnie też wysłałaś za kogoś ;]

Martuuha zastanowiłem się i nie mam pojęcia czy lubię. Kiedyś lubiłem, ale teraz mam chyba ambiwalentny stosunek. Chociaż nie. Jak dostaję to sobie myślę "kurwa, teraz moja kolej" ;]
Marcin pisze…
Świątecznych nie wysyłam, ale np pocztówki z wakacji zawsze. Szczególnie że lubię przy pomocy markera, nożyczek itp nieco je "usprawniać" :)
bagienny pisze…
Ja trzaskam foty, dorobiam swoje chore rysunki i wybrańcy w liczbie sztuk x dostaje łoryginalne kartki. Inna sprawa, że tak się bawię tylko kiedy jestem w górach ;]
Renata pisze…
Heh, ja mam odwrotnie, ja wprost uwielbiam L)
bagienny pisze…
Dziwne ludzie. Ale dla wszystkich jest miejsce na tej planecie ;]

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

25 lat keczupu

Jak każdy z nas, kto doświadczył przyjemności jednego systemu czy drugiego ma jakieś ale. Jeden i drugi posługuje się propagandą, trudno mi ocenić na podstawie dostępnych, która jest bardziej ohydna. Wydaje się, że dzisiejsza bazująca na najniższych instynktach, ale mogę wypowiedzieć się jedynie o tej, której doświadczam i która dotyczy mnie osobiście.

      Uprawia się z powodzeniem propagandę, że kiedyś było źle, Mordor, Imperium Zła i w ogóle. Ludzie mieszkali w barakach, byli niewolnikami systemu, nie mieli internetu, smartfonów i jedli chleb ze słoniną. Wskazuje się na okresy pewnych braków, jako okresy permanentne a nie czasowe. Udam głupka. Skoro jest tak super, po co marnotrawić czas, by pokazywać jak było chujowo?

      Zabawną rzeczą jest jeszcze porównywanie dzisiejszej sytuacji ekonomicznej i ówczesnej, rządzącymi się zupełnie innymi prawami. Nawet nie uwzględnia się w tych sytuacji jaka nastąpiła na świecie, które można skrócić do jednego słowa - globalizacja.

     …