Przejdź do głównej zawartości

Posty

Klimatyzacja

Nie wiem kto to wymyślił, ale powinien dostać pokojową nagrodę nobla. Kiedyś prlowska telewizja raczyła nas "świeżynkami" filmowymi z lat 40-70, w których dość charakterystycznym widokiem były wieżowce z podejrzanymi pudłami w oknach. O tym, do czego służy owo pudło można było się dowiedzieć kiedy ono się zepsuło i aktorzy strasznie pomstowali na zawodną technikę. Nie zazdrościłem wówczas tego wynalazku, bo polskie lato charakteryzowało się deszczem w lipcu i epickimi burzami w sierpniu a najlepszy okres lata już siedziało się w szkolnej ławie. Upały bywały, ale nie były tak uciążliwe jak są dziś.

Fascynowało mnie to przez lata, że jest takie urządzenie, które próbuje zmienić pokój w lodówkę. Niestety u nas jakoś słabo się spopularyzowały klimatyzotory. Jeżeli ktoś ma parę zeta na zbyciu i chęć życia w remontowym pobojowisku przez tydzień, może sobie zafundować hamerykański luksus. Jednak w naszej krainie naród bidny lub też chytry, który uważa że świetnymi rozwiązaniami na …
Najnowsze posty

Tańsze ubezpieczenie za śledzenie

Kilkanaście lat temu wymyśliłem i zaprojektowałem system (2002) do bezpiecznej komunikacji. W skrócie polegał on na umieszczeniu nadajniku w samochodzie i zainstalowaniu odbiorników na drogach - tzw. punkty wejścia i wyjścia. Od razu powiem, że nie GPS, bo technologia raz nie nasza, dwa kiedyś (w końcu) będziemy mieli swój system, trzy nie jest tak precyzyjna jakby się to mogło wydawać.

W skrócie projekt zakładał, że będzie mierzyć dystans, prędkość i stosowanie się do znaków (uwzględniał margines błędu czasu reakcji kierowcy - nawet powstał fajny algorytm, który na podstawie czasu reakcji obliczał wiek kierowcy) oraz ewentualne kolizje (o bezsensowności kradzieży już nawet nie wspomnę). Dodatkowo wyliczanie w czasie rzeczywistym faktycznych tras szybkiego ruchu dla ekip ratunkowych (karetki, straż pożarna czy policja).

Czemu to zrobiłem? Z reguły nudzi mi się, i lubię sobie główkować. Czemu tego nie wdrożyłem (nawet nie próbowałem)? Pracowałem w sektorze publicznej i wiem jak to wygl…

Fejs

Z fejsa nie korzystam od kilku miesięcy. Od samego początku mówiłem i powtarzam - fejs powinien odejść, zniknąć i zostać zapomniany. Kiedy się pojawił nie było zbytniego zamętu. Zamęt powstał później, kiedy wszystkim pozwolono tam wejść. Nic się tam nie działo, nic nie było. Wszystkie funkcjonalności, które są obecnie zostały skopiowane z innych serwisów (w tym z pierwszego faktycznego portalu social media - ICQ).

Po wejściu na portal (z którego zacząłem w ogóle korzystać po 4 latach od założenia konta) nie mogłem niczego znaleźć. Kto korzysta, wie jak dopracowanym narzędziem w chwili jest wyszukiwarka (dla młodszych podpowiedź - to był sarkazm). Jakoś udało mi się pozbierać fanpage o rzeczach, które mnie interesują. Nie było ich mało.

I tak dzień po dniu, oglądałem w feedzie reklamy i wrzuty z fp, których nie lubiłem. Z rzadko pojawiało się coś moich znajomych lub fp, który faktycznie polubiłem. Dwa lata temu, zacząłem wchodzić bezpośrednio na fp, które polubiłem - eee nie lubię teg…

Norma 2.0

Mieszkanie w mieście jest obarczone pewnym szaleństwem. Jeżeli mieszkasz w miejscowości lub na wsi możesz „posiadać” jednego lub dwóch co najmniej dziwnych ludzi. Chyba, że Ty jesteś tym normalnym a cała reszta jest zbzikowana.

Codziennie przechodzę obok przystanku (nieważne jakiego) i codziennie mogę zrobić co najmniej jedno zdjęcie. Pod znakiem zakazu palenia pysk z petem w japie. Co ciekawe w innych miastach tego nie zauważyłem, a w Gdańsku przy dworcu kolejowym palacze grzecznie palili na wydzielonej wysepce.

Każdemu się śpieszy. Czerwone? A co to? Jestem wybrańcem, może we mnie nie trafi. A może nie rozpoznają kolorów? Daltonizm dotyka zarówno kierowców, jak i pieszych.

Ścieżka rowerowa? A co mi tam. Deskorolki, rolki, hulajnogi, wózek dziecięcy, balkonik… tak. Bywa śmiesznie.

Ale żeby nie było, że rowerzyści tacy porządni. Jest ścieżka? No weźcie… przecież jest ulica albo chodnik. Jest kontrpas dla rowerzystów? A nie, pojadę chodnikiem metr szerokości… i będę dzwonił dzwonkiem n…

Spinner

Ludzie to dziwny twór. Lubią nienawidzić. I żeby nie było, że to tylko nasza polska domena narodowa. Wystarczy czytać co boli naszych towarzyszy za oceanem.

Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie hejtują #selfie i #samojebki. Srsly. Być może, nie rozumiem tego, bo sam uprawiałem samojebki nim powstała na nie moda. Sporo zdjęć wykonanych aparatem z łapy samemu sobie. Aparatem na kliszę. Robi ktoś sobie zdjęcie, ma selfie sticka i ci to przeszkadza? Idź do lekarza. Może jakaś żyłka w dupie jest zbyt napięta. Ale to tak przy okazji, bo tematem dzisiejszego wpisu na blogasku jest łożysko :D

Od dłuższego czasu na zachodnich heheszkowych portalach rozsiewa się informacja o jakimś intelektualnym raku. Jest to spinner. Temat mnie nie obchodził i za bardzo nie wiedziałem o co chodzi i srsly głupota i hejt średnio mnie interesuje. Wiedza przyszła, sama i nie proszona. Otóż spinner się kręci i nic więcej nie robi i to jest mega głupie. Naprawdę?

No cóż... pamiętam:
- plastikowe rury, którym…

Od pieluchy, aż po grób

Przed chwilą odbyły się prelekcje, wróć jeszcze się odbywają, FORUM IAB 2017 w zasadzie odnośnie wszystkiego, w tym przetwarzania big data. Na jednej prezce dosadnie przedstawiono dwóch mężczyzn, którzy zostali sprofilowani tak samo, lecz ich zainteresowania były w zupełnie różne. Na innej w jaki sposób została zaplanowana i wdrożona strategia marketingowa Trumpa.

I wszystko super. O tym jak jest, jak powinno być i jak planować strategie. Człowiekowi serce rośnie, że chociaż w jednym, moim, przypadku w końcu będzie trafiona reklama. Dostanę ofertę o której istnieniu nie wiedziałem, a jak to zobaczę aż spocę się z wrażenie i będę chciał się rozstać ze swoimi pieniędzmi.

No cóż. O przyszłości na forum, a w skrzynce…


Zastanawiam się czy to nie pierwszy znak i nie powinienem zacząć szukać ostatecznej sosnowej jesionki.

Brak prądu

Obudziłem się rano (dla niektórych w środku nocy). Istotnym faktem w tej opowiastce jest to, że nie jestem jedynym rannym ptaszkiem w okolicy. Dość szybko odkryłem, że nie ma w mojej najbliższej okolicy prądu. Sprawdzone bezpieczniki w mieszkaniu, na klatce, w budynku. I nic, wszystko włączone. Wracając do siebie zerwałem kartkę z kontaktami z administracją i takie tam. Nie jestem tak zboczony, by biegać wszędzie z aparatem czy choćby smartfonem.

Zadzwoniłem do gościa od awarii. Ten jeszcze ziewał. Nawet mnie to rozbawiło, bo w tym czasie kiedy on próbował hamować ziewanie za oknem rozbrzmiał ptasi trel (co oczywiście nie ma najmniejszego znaczenia dla tej historyjki).

Mieszkam w dość ciekawej okolicy. Jeżeli coś się dzieje, przez ok. dwie godziny wszyscy udają, że nic się nie dzieje. Później wychodzą na klatkę, bo kogoś usłyszą i pada znamienne:

„Czy ktoś już gdzieś zadzwonił?”

O ile, w PRLu gdzie posiadanie telefonu było luksusem, i zazwyczaj czekało się, aż ów ktoś zadzwoni tam gdz…