Przejdź do głównej zawartości

Jak co rano poszedłem...

      Jak co rano poszedłem policzyć śpiące kaczki. No dobra, nie tak rano. Dupy zrywać, by iść na kije aż tak bardzo mi się nie chciało. Sprawdziłem pocztę. Łaskawie nie odpisałem. Oznaczyłem spam. Poczytałem książkę. Dobiła piąta.

      Obejrzałem kawałek serialu. Pff... Wziąłem prochy. Dobiła szósta. TADA!

      Mogę bezkarnie wszystkich obudzić. Wyskoczyłem na kije. Idę... idę... idę... aż jak mnie nie pierdolnie szczęście.

      Miałem poniższą scenę z Ace Venturą przed oczami. Tylko ciutkę niżej, nie w udach, ale w kolanach. Myślałem, że żywcem mi kolano spłonie. Jakiś potwór się wykluje albo jaka inna bestia.



      Patrzę na te swoje cholerne kolana. Nic. Nic pulsuje. Nie zmienia koloru... A płonie.

      Iść przed siebie. Iść... nie kuleć, ani na prawą ani na lewą... Doczłapałem do domu. W zamrażalniku czekało na mie wybawienie. Włączam stoper, co by tych choler dla odmiany nie przeziębić. Maście oraz inne gluty jak u znachora. I tada! Kurwa przestało płonąć. Dzień, kurwa, dobry. Dzionek rozpoczęty.

      I jeszcze chłopaki od blogspotu (blogger) zrobili kolejne uatrakcyjnienie - edytor html jest mądrzejszy od użytkownika. HWDG

Komentarze

To ci się narobiło, ale mnei udalo się przebić twoje atrakcje. Skoro świt złapałem 8 punktów na pustej i prostej drodze. Gdzie tych smerfów tak wcześnie ustawili to Bóg raczy wiedzieć.
bagienny pisze…
No tak średnio. Tobie za rok anulują punkty ;]

Pochwal się za co zgarnąłeś tyle ;]
goldenbrown pisze…
Prze..kichany ten poranek. A to przecież NIE poniedziałek..

Współczuję.
bagienny pisze…
Oj tam z tym poniedziałkiem. Poniedziałki są fajne. Makabra to piątek, piąteczek... ugh...
martuuha pisze…
owmordę.
jak jest?
martuuha pisze…
niedopsz. samo przyszło powinno se samo pójść. i to już.
bagienny pisze…
No samo to może sobie nie przyszło, a samo nie odejdzie konowały o to zadbały ;] Ale jestem tego samego zdania co Ty ;]

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…