wtorek, 2 lipca 2013

Jak co rano poszedłem...

      Jak co rano poszedłem policzyć śpiące kaczki. No dobra, nie tak rano. Dupy zrywać, by iść na kije aż tak bardzo mi się nie chciało. Sprawdziłem pocztę. Łaskawie nie odpisałem. Oznaczyłem spam. Poczytałem książkę. Dobiła piąta.

      Obejrzałem kawałek serialu. Pff... Wziąłem prochy. Dobiła szósta. TADA!

      Mogę bezkarnie wszystkich obudzić. Wyskoczyłem na kije. Idę... idę... idę... aż jak mnie nie pierdolnie szczęście.

      Miałem poniższą scenę z Ace Venturą przed oczami. Tylko ciutkę niżej, nie w udach, ale w kolanach. Myślałem, że żywcem mi kolano spłonie. Jakiś potwór się wykluje albo jaka inna bestia.



      Patrzę na te swoje cholerne kolana. Nic. Nic pulsuje. Nie zmienia koloru... A płonie.

      Iść przed siebie. Iść... nie kuleć, ani na prawą ani na lewą... Doczłapałem do domu. W zamrażalniku czekało na mie wybawienie. Włączam stoper, co by tych choler dla odmiany nie przeziębić. Maście oraz inne gluty jak u znachora. I tada! Kurwa przestało płonąć. Dzień, kurwa, dobry. Dzionek rozpoczęty.

      I jeszcze chłopaki od blogspotu (blogger) zrobili kolejne uatrakcyjnienie - edytor html jest mądrzejszy od użytkownika. HWDG

8 komentarzy:

Krzysztof Kupiński pisze...

To ci się narobiło, ale mnei udalo się przebić twoje atrakcje. Skoro świt złapałem 8 punktów na pustej i prostej drodze. Gdzie tych smerfów tak wcześnie ustawili to Bóg raczy wiedzieć.

bagienny pisze...

No tak średnio. Tobie za rok anulują punkty ;]

Pochwal się za co zgarnąłeś tyle ;]

goldenbrown pisze...

Prze..kichany ten poranek. A to przecież NIE poniedziałek..

Współczuję.

bagienny pisze...

Oj tam z tym poniedziałkiem. Poniedziałki są fajne. Makabra to piątek, piąteczek... ugh...

martuuha pisze...

owmordę.
jak jest?

bagienny pisze...

Kiepsko.

martuuha pisze...

niedopsz. samo przyszło powinno se samo pójść. i to już.

bagienny pisze...

No samo to może sobie nie przyszło, a samo nie odejdzie konowały o to zadbały ;] Ale jestem tego samego zdania co Ty ;]

Hangouts kolejna odsłona

Polscy komentarzy w sieci nie znają albo angielskiego albo chcą wywołać tanią sensację. W poprzednim wpisie napisałem o rzekomym zamykaniu H...