Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2011
Kolejna rozmowa o pracę. Tym razem funkcja leada projektu, opiekuna brandu, copyrightera, edytora technicznego do prowadzenia równolegle kilku star-upów i animacji profili na portalach społecznościowych. Do tego doświadczenie blogera o szerokich horyzontach. O cenie za usługę nie wspomnę. Z rozmowy telefonicznej wynikało, że trzeba klepać tutoriale dla atechnicznych. Dla odreagowania pojeździłem sobie na rowerze. To ja już wolę freelancerstwo.
Było trochę zamieszania. Kolejne niewielkie zlecenie. Ale tym razem bez negliżu i z zupełnie innej beczki. Poza tym będzie seria tekstów opublikowana gdzieś tam pod pseudonimem, jak zwykle ku chwale ojczyzny.
Czas spać, bo jutro skoro świt znów sesja. Półnagie ciała prężące się przed obiektywem. Makijaż, korektor, światło lamp i wszystko to dla portfolio. Podziwiam te dziewczyny patrząc się gdzieś tam ponad "horyzont" kilkusetwatowych lamp. Swoją drogą szukam sposoby, by zmienić ustawienia buzza. Jak na razie bez powodzenia. W co nie kliknę PLUS (nota bene ciągle do przodu pod względem merytorycznym względem od zawsze nijakiego fejsa). Update. Dzisiaj nie było mi dane zostać wirusoklepką. Na teście poprawiłem jakiś kawałek programu w nieznanym języku. Misja zakończona sukcesem (chociaż bez komplikacji). Tyle, że poszedłem tam do redakcji klikać w obrazki Oo Ktoś w ogóle czyta te siwi?
Skoro nic się nie dzieje wartego uwagi trzeba trochę pośmiecić w internecie. Dla odświeżenia blogaska parę zdjęć z tegorocznej wiosny co to już została zapomniana ;] Jeśli strzeli mnie fantazja na wieczór zrobię planszę komiksu.
W końcu zajebista pogoda. Aż się nie chce siedzieć w domu ;] I się nie siedzi :P Na odpowiedź z e-maila. Wieśbuk wiadomo jest do kogo adresowany. Howgh! Jeżeli mam wymieniać PLUSy to wiadomo czyje, ale żem buntowniczy z G wziąłem rozwód ;]
Dzisiejszy koncert muzyczny rodem z wytwórni Sub Rosa zasponsorował Siemens. Swoją drogą po 14 latach udało mi się dotrzeć na rezonans magnetyczny. Mam nadzieję, że w ramach NFZ nie odetną mi teraz nogi, żeby powetować sobie straty.
Nie jest ze mną jeszcze tak źle. Rwanie, co prawda na rower Wigry 3, ale zawsze. Stałem sobie zadowolony z życia czekając na sajgonki kiedy podjechała do mnie dziewczyna na czarnym Mongoose. Porozmawialiśmy. I dotarło do mnie czemu do mnie zajechała. Facepalm po całości ;]
W końcu po dwóch tygodniach hodowania dziwnych stworzeń w nosie myknąłem na kije. Nieco wiało, nieco padało. Ale zaliczone ciepełko, tęcza i mnóstwo światła (a tak swoją drogą aramejski nie należy do najprzyjemniejszych języków, ale interesująca jest praca ze słownikiem - taka mała dygresja do słowa "światło").

Szkice do komiksu zakończone. Teraz niech współscenarzysta działa z wydawnictwem (optymista jeden :D
Ta. Na zazdrosnych znajomych można liczyć. Zero własnej inicjatywy. Stąd też wiele pomysł rozpoczynam pod nieznanym szyldem co by jakiś fiutek bez pomysłów śledząc każdy mój krok na coś wpadł ;]
Chociaż sobie nie zdają sprawy (świadomie), że bycie kopistą jest wyrazem szacunku i uznania ;]