Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2012
Rozwój internetu i technologii związanych z tą siecią idzie do przodu. Z mojego punktu widzenia, punktu widzenia użytkownika stoi w miejscu. Z jednej strony dla wygody użytkownika interfejs do wielu usług jest dostosowany do przeglądarki (dodatkowo środowisko javy, dodatków jak flash). W zasadzie system operacyjny może być pozbawiony wszelkiego oprogrogramowania. Wszystko jest dostępne w chmurze, a jeżeli jeszcze nie wszystko to w najbliższym czasie będzie. Wydawać, by się mogło, że edycja zdjęć czy filmów musi odbywać się na komputerze. A tu niedość, że bez dodatkowych opłat (już niedługo) można wprost z kamery bez pośredniczenia dysku twardego machnąć film na jutuba. Po podesłaniu możemy zacząć edytować film. Narzędzia dostępne w serwisie są wystarczające, do podstawowej obróbki. Ze zdjęciami podobnie i całą masą innych rzeczy.

      Do czego więc nam jeszcze potrzebny komputer? Do gier? Głównie do przechowywania własnych zasobów elektronicznych, zdjęć, filmów i muzyki. Z rzad…
Czytając Młodego Technika (chyba jedynego faktycznie popularnonaukowego czasopisma nie licząc polskiego wydania American Scientific - Świat Nauki, wydawanych w Polsce) natrafiłem na coś co skutecznie do tej pory omijałem wzrokiem. Małe prostokąty z pytaniami odnoszące się do artykułu gdzie zostały umieszczane. Początkowo nie zrozumiałem ich idei. Ale oświecenie przyszło kiedy poszedłem na wskazaną stronę. Redakcja czasopisma przyjęła na siebie rolę edukatorską rozumienia tekstu pisanego.

      Odkrycie przyszło chyba późno. Nie wiem dokładnie, bo nie zbieram makulatury (poprawka staram się nie zbierać, bo roczniki Literatury na świecie rujnują feng shui mojego pokoju) i nie mam możliwości zweryfikowania swojej ułomnej spostrzegawczości, kiedy pojawił się ten konkurs "Mini-Quiz Czytam, więc wiem".

      Idea jest świetna. Jednak zaskakujące jest to, że czasopismo wzięło na swoje barki edukowanie tzw. technicznej części młodego społeczeństwa (choć nie wiem jak to faktycz…
W mediach konwencjonalnych nieśmiało się mówi o faszyźmie czy szowiniźmie, w niekonwencjonalnych (uogólniając) czyli internecie mówi się o tym wprost. Musiałem sobie sięgnąć do definicji wszelakich, by nie napisać jakiś głupot.
      U podstaw każdego faszyzmu jest nienawiść wobec swoich. Nie wobec przyjezdnych, nie wobec gości. Różnice w życiu seksualnym, bogatsze pochodzenie genetyczne (etniczne), inny kult religijny (w zasadzie każdy faszyzm ma podorędziu jedną religię, polecam samodzielnie sprawdzić którą) są tylko pretekstem - pominąwszy zewnętrzne różnice później dochodzą ideowe, światopoglądowe (choć z miejsca też negowane). Nie ma znaczenia, że to są ich ludzie, że są urodzeni w tej samej krainie. Nieistotne jest też to, że dla narodu zrobili więcej niż sami faszyści. Trzeba kogoś nienawidzieć, kogoś komu nie strach dać w mordę. Bo przecież Ruskie i Szwaby nawet na olimpiadzie leją mocniej.
      Nigdy tego nie rozumiałem zjawiska, że faszyzm szuka wroga wewnętrznego. Sk…
Zanim zacznę swój wpis właściwy, dwa cytaty.

Nikt nie miał u nas złudzenia, żeby bolszewicy pomimo ciągłych zapowiedzi pomogli Stolicy. W tych warunkach Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność?generał Władysław AndersArt. 13.
Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej       Mój stosunek do powstania warszawskiego jest taki jak innych wychowanych w Warszawie za czasów PRL. Każde z nas chciało w jakiś sposób uratować Małych Powstańców, naszych rówieśn…
Przed chwilą skasowałem tekst traktujący o kolejnym gniocie Nolana - Batmanie. Jednak przeczytałem na fb rzekomy cytat (nie chce mi się sprawdzać autentyczności) Coco Chanel "Aktem największej odwagi pozostaje samodzielnie myśleć. Głośno."

      Cudne? Nieprawdaż? Cały mój, już niebyły, wywód o durnocie jaką spłodził Nolan sprowadzała się do tego, że ludzie, którzy mają odwagę powiedzieć to co zobaczyli (w moim przypadku 2,5h materiał do ziewania) są przez innych postrzegani jako zidiociałe nie znające się na wielcej sztuce małpie pomioty. Nie wiem czemu małpie, ale fajnie brzmi.

      Lubimy uważać się za bystrych i inteligentnych. Powołujemy się na statystyki, których nie rozumiemy. Wykazujemy idiotyzm innych. W tym wszystkim zapominamy o tym, że stastytki, na które się powołujemy są straszne. W tych 2% inteligentnych ludzi się nie znajdujemy. Nie znajdują się też znane osobistości. Te 2% inteligentnych ludzi, by trafić do szerokiego odbiorcy muszą... zgłupieć bądź u…