Przejdź do głównej zawartości
      W mediach konwencjonalnych nieśmiało się mówi o faszyźmie czy szowiniźmie, w niekonwencjonalnych (uogólniając) czyli internecie mówi się o tym wprost. Musiałem sobie sięgnąć do definicji wszelakich, by nie napisać jakiś głupot.
      U podstaw każdego faszyzmu jest nienawiść wobec swoich. Nie wobec przyjezdnych, nie wobec gości. Różnice w życiu seksualnym, bogatsze pochodzenie genetyczne (etniczne), inny kult religijny (w zasadzie każdy faszyzm ma podorędziu jedną religię, polecam samodzielnie sprawdzić którą) są tylko pretekstem - pominąwszy zewnętrzne różnice później dochodzą ideowe, światopoglądowe (choć z miejsca też negowane). Nie ma znaczenia, że to są ich ludzie, że są urodzeni w tej samej krainie. Nieistotne jest też to, że dla narodu zrobili więcej niż sami faszyści. Trzeba kogoś nienawidzieć, kogoś komu nie strach dać w mordę. Bo przecież Ruskie i Szwaby nawet na olimpiadzie leją mocniej.
      Nigdy tego nie rozumiałem zjawiska, że faszyzm szuka wroga wewnętrznego. Skutkiem czego jest fałsz w ich własnych szeregach, by przetrwać jednostki upodobniają się do siebie. Przepraszam, ale jeżeli kogoś nie chcę w swoich szeregach, to po cholerę stwarzać warunki, by jednak ktoś się taki znalazł.
      Dodatkowo zrzucając odpowiedzialność za siebie na barki przewodnika tudzież wielkiego wodza czy innego męża stanu, by pod czyimś batem radośnie wykonywać polecenia. Kolejne niepowodzenie? Znaleźć winnego i ukamieniować.
      Wyładować swoją frustrację, pójść dać komuś w mordę, zastraszyć kogoś widokiem łysej pały albo przyjść w grupie nastawionych nieprzyjaźnie ludzi. W jakim celu? Bycie kapo we własnej krainie, zaiste szlachetny cel sam w sobie, który pokaże ludziom w innych krainach, że należy się nas bać.

      Faszysta z ipodem w ręku, w chińskim podkoszulku, hinduskiej bandamie na pysku, wyznający idee byłego okupanta oraz religię siłą narzuconej przez antenatów byłego okupanta... nie ma nic bardziej kuriozalnego w mówieniu o tożsamości i narodzie (w kontekście nacjonlizmu lub/i szowinizmu) przez takich obywateli.

Komentarze

Pitfall pisze…
Jak wroga nie widzą - trzeba im go wskazać, jak go nie ma - trzeba go stworzyć, nazwać, mianować. I wtedy już samo się toczy. Faszyści to ludziki słabe, pełne wewnętrznych lęków i frustracji. Dlatego atakują pierwsi.
Ostatni akapit jest kwintesencją faszystowskiej niespójności i groteskowości. Pozdrawiam.

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

25 lat keczupu

Jak każdy z nas, kto doświadczył przyjemności jednego systemu czy drugiego ma jakieś ale. Jeden i drugi posługuje się propagandą, trudno mi ocenić na podstawie dostępnych, która jest bardziej ohydna. Wydaje się, że dzisiejsza bazująca na najniższych instynktach, ale mogę wypowiedzieć się jedynie o tej, której doświadczam i która dotyczy mnie osobiście.

      Uprawia się z powodzeniem propagandę, że kiedyś było źle, Mordor, Imperium Zła i w ogóle. Ludzie mieszkali w barakach, byli niewolnikami systemu, nie mieli internetu, smartfonów i jedli chleb ze słoniną. Wskazuje się na okresy pewnych braków, jako okresy permanentne a nie czasowe. Udam głupka. Skoro jest tak super, po co marnotrawić czas, by pokazywać jak było chujowo?

      Zabawną rzeczą jest jeszcze porównywanie dzisiejszej sytuacji ekonomicznej i ówczesnej, rządzącymi się zupełnie innymi prawami. Nawet nie uwzględnia się w tych sytuacji jaka nastąpiła na świecie, które można skrócić do jednego słowa - globalizacja.

     …