niedziela, 5 sierpnia 2012

      W mediach konwencjonalnych nieśmiało się mówi o faszyźmie czy szowiniźmie, w niekonwencjonalnych (uogólniając) czyli internecie mówi się o tym wprost. Musiałem sobie sięgnąć do definicji wszelakich, by nie napisać jakiś głupot.
      U podstaw każdego faszyzmu jest nienawiść wobec swoich. Nie wobec przyjezdnych, nie wobec gości. Różnice w życiu seksualnym, bogatsze pochodzenie genetyczne (etniczne), inny kult religijny (w zasadzie każdy faszyzm ma podorędziu jedną religię, polecam samodzielnie sprawdzić którą) są tylko pretekstem - pominąwszy zewnętrzne różnice później dochodzą ideowe, światopoglądowe (choć z miejsca też negowane). Nie ma znaczenia, że to są ich ludzie, że są urodzeni w tej samej krainie. Nieistotne jest też to, że dla narodu zrobili więcej niż sami faszyści. Trzeba kogoś nienawidzieć, kogoś komu nie strach dać w mordę. Bo przecież Ruskie i Szwaby nawet na olimpiadzie leją mocniej.
      Nigdy tego nie rozumiałem zjawiska, że faszyzm szuka wroga wewnętrznego. Skutkiem czego jest fałsz w ich własnych szeregach, by przetrwać jednostki upodobniają się do siebie. Przepraszam, ale jeżeli kogoś nie chcę w swoich szeregach, to po cholerę stwarzać warunki, by jednak ktoś się taki znalazł.
      Dodatkowo zrzucając odpowiedzialność za siebie na barki przewodnika tudzież wielkiego wodza czy innego męża stanu, by pod czyimś batem radośnie wykonywać polecenia. Kolejne niepowodzenie? Znaleźć winnego i ukamieniować.
      Wyładować swoją frustrację, pójść dać komuś w mordę, zastraszyć kogoś widokiem łysej pały albo przyjść w grupie nastawionych nieprzyjaźnie ludzi. W jakim celu? Bycie kapo we własnej krainie, zaiste szlachetny cel sam w sobie, który pokaże ludziom w innych krainach, że należy się nas bać.

      Faszysta z ipodem w ręku, w chińskim podkoszulku, hinduskiej bandamie na pysku, wyznający idee byłego okupanta oraz religię siłą narzuconej przez antenatów byłego okupanta... nie ma nic bardziej kuriozalnego w mówieniu o tożsamości i narodzie (w kontekście nacjonlizmu lub/i szowinizmu) przez takich obywateli.

1 komentarz:

Pitfall pisze...

Jak wroga nie widzą - trzeba im go wskazać, jak go nie ma - trzeba go stworzyć, nazwać, mianować. I wtedy już samo się toczy. Faszyści to ludziki słabe, pełne wewnętrznych lęków i frustracji. Dlatego atakują pierwsi.
Ostatni akapit jest kwintesencją faszystowskiej niespójności i groteskowości. Pozdrawiam.

Spadł śnieg - znów zima zaskoczyła

Nie rozumiem. Spadnie nieco śniegu i w ruch idą łopaty, sól, piach i miotły. Niby dla zwiększenia bezpieczeństwa? To może ktoś mi powiedzieć...