Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Szukanie w śmieciach

O tym jak bezuzytecznym narzedziem jest internet przekonac sie mozna kiedy porzebujemy jakiejs informacji i jakiejs rekomendancji. Cokolwiek, by nie wpisac w wyszukiwarke zostanie to przetrawione wg wynikow tysiecy innych matolow, ktorzy szukali odpowiedzi na to samo zagadnienie. Dlaczego matolow? A jak inaczej mozna okreslic wypozycjonowane wyniki, w ktore klikneli ludzie. Od lat czekam na mozliwosc zaladowania wlasnego skryptu, ktory bedzie szukal wg moich FAKTYCZNYCH PREFERENCJI a nie wg statystyk.

      Zapytanie bylo proste, jaki czytnik rss. Po angielsku, bo po polsku znam odpowiedz - feedly, ale od samego poczatku nie spelnia moich oczekiwan. Dziwnym trafem w wersji web znalazlem czytnik rss w poczcie yandex.com (jezeli ktos teskni za tym googlowym, to polecam, no chyba, ze boi sie Rosjan wowczas nie polecam mnie tam grzeje czy mnie szpieguje CIA czy GRU ;P

      Po angielsku okazalo sie, ze nie jest takie oczywiste. Sa serwisy, ktore dostarczaja czlowiekowi content p…

Moje życie czeka na kolejną aktualizację

Jestem graczem. Ale nie siedzącym gdzieś w parku i smagającym niedowidzącym wzrokiem przeciwnika po drugiej stronie szachownicy. Tylko jestem taki lejzi zgred, siedzącym w zaciszu domowym i pykającym na ekranie święcącym po nocach w durne gierki.

      Za moich czasów (jakby one już odeszły) granie polegało na wczytaniu i uruchmieniu gry. Teraz nie gra się w grę, teraz gra się w grę w systemie, chmurze czy innej dziurze. Odpalam Steam... czekam. Aktualizacja. Aktualizacja najczęściej samego Steamu. Odpalam Battle.net. Aktualizacja. Czekam. I z tego czekania na koniec wyłączam komputer i biorę książkę do ręki. Ta... Kobo też żąda aktualizacji. Zastanawiam się czy wyłączyć światło czy czekać na aktualizację.

Co trzeba zrobić

Przeczytałem dzisiaj kolejny tekst na blogaskach o tym, że ZUS jest złodziejem.

Srsly? Rly?

      Mam powyżej kokardy pierdolenia idiotów na temat, że rząd kradnie, że ZUS kradnie, że US kradnie. Wszyscy źli tylko my, ci właściwi jesteśmy dobrzy.

      Kilka lat temu wraz z grupą ludzi próbowaliśmy wytłumaczyć w czym jest problem. Bezskutecznie, jak grochem o ścianę. Zawsze były teksty w stylu "bo rząd musi mieć pieniądze". Przy tym stwierdzeniu jak jeden mąż robiliśmy facepalm. Rząd nie ma pieniędzy, ale ludzie tego nie rozumieją i sobie tłumaczą "nie ma bo kradną". Następnie "bo muszą się znaleźć pieniądze na"... tutaj następowała cała lista żądań. Dość absuralna, bo odpowiadająca śliśle potrzebom konkretnych grup.

      Skupiając się na ZUSie. Teraz zadaję pytanie - a co trzeba zrobić, żeby było lepiej lub co łatwiejsze nie było gorzej. Odpowiedź jest natychmiastowa - pozamykać złodziei, zlikwidować. W tym momencie już wiem, że nie mam z kim rozm…

Sztuka szukania

Jest nocka. Mam chęć na poznanie nowych dźwięków. Czy się to uda? Przez chwilę jeszcze tak  myślałem. Jako, że jest upał i na niewiele mam chęci postanowiłem pojechać po najmniej linii oporu. Odpaliłem youtube. Postanowiłem zobaczyć co też YT ma mi do zaoferownia na koncie na którym subskrybuję kanały Illusion, Ninja Tune, Korn i Gorillaz. Lista jaką mi wyprodukował automat jest cudna: Eminem, Wardęga, Pitbull, enchufetv, 2NE1, Rihanna, Jason Derulo, Shakira, Enrique Iglesias, LMFAO, One Direction, SMTOWN. Rozumiem, że kasa i oglądalność przede wszystkim. Ale jakie mam możliwości, jeżeli szukam czegoś czego nie znam. A już fanaberią byłoby gdyby mi się coś spodobało ;]

      Wypróbowałem opisywane serwisy sprzedające muzykę w postaci elektronicznej i serwisy oferujące streaming. Próbowałem tam coś znaleźć. Czegoś spróbować nowego. Systemy służące do wyszukiwania są źle przygotowane dla melomanów. Statystyka czy powiązania, bo X osób to lubi to chyba jeden z bardziej poronionych…

25 lat keczupu

Jak każdy z nas, kto doświadczył przyjemności jednego systemu czy drugiego ma jakieś ale. Jeden i drugi posługuje się propagandą, trudno mi ocenić na podstawie dostępnych, która jest bardziej ohydna. Wydaje się, że dzisiejsza bazująca na najniższych instynktach, ale mogę wypowiedzieć się jedynie o tej, której doświadczam i która dotyczy mnie osobiście.

      Uprawia się z powodzeniem propagandę, że kiedyś było źle, Mordor, Imperium Zła i w ogóle. Ludzie mieszkali w barakach, byli niewolnikami systemu, nie mieli internetu, smartfonów i jedli chleb ze słoniną. Wskazuje się na okresy pewnych braków, jako okresy permanentne a nie czasowe. Udam głupka. Skoro jest tak super, po co marnotrawić czas, by pokazywać jak było chujowo?

      Zabawną rzeczą jest jeszcze porównywanie dzisiejszej sytuacji ekonomicznej i ówczesnej, rządzącymi się zupełnie innymi prawami. Nawet nie uwzględnia się w tych sytuacji jaka nastąpiła na świecie, które można skrócić do jednego słowa - globalizacja.

     …

Kiedy pada deszcz

- Bagienny! Chodź na rower.

- Śpię.

- No chodź.

- Nie chce mi się *ziew*

Dialog się przeciąga przez jakieś 10 minut. Dojeżdżamy do pól mokotowskich. Błyska, grzmi i wieje. Czyli jest cudnie ^^

- Nie mogłeś marudzić 10 minut dłużej? Uniknęlibyśmy ulewy.

I znowu marudzę o książkach

Niedawno wyplułem się na temat zakupów. Teraz chciałbym napisać nieco o przedmiocie zakupów. Precyzując o książkach. Dzisiaj rozpoczęły się Warszawskie Targi Książki. Impreza już nie jest adresowana do przygłupów, którzy nie dość, że wydają pieniądze na książki to jeszcze je czytają. Odkąd powoli moda na czytanie (już czegokolwiek) wróciła, to już nie ma przygłupów, wytykania nas paluchami i robieniem sobie jaj. Każdy czytelnik, który nie potrafił oderwać się od lektury poza domem wie o czym napisałem. Ale bez gorzkich żali... swoją drogą to jest interesujące, że kilka razy w swoim życiu człowiek nieświadomie podąża za jakimś trendem ;]

      Mamy od kilku lat zwyżkowy trend publikacji nowych książek. Może ilościowo literatury światowej nie jest najlepiej, ale za to pod względem rodzimych tytułów jest super. Tyle... że taki stary pierdziel jak ja, wychowany może nie na dobrej literaturze, ale wymagającej od czytelnika czy to jakiejś wiedzy czy zaangażowania, nie jest tą mnogośc…

O jeden sklep za dużo

Podobno ludzie nie lubią zakupów. Nie będę wnikał w jakie (spożywcze, ciuchy, techniczne, remontowe). Po całości. Najpierw jest problem z wyjściem. Potem ludzie, że są. I o zgrozo też chcą robić zakupy. To obsługa jest jakaś takaś. Potem, że nie ma tego po co człowiek ruszył cztery litery. I samo kupowanie. O maj gad. Po prostu zgroza. Tyle, że kiedy już się trafią zakupy, już się teleportowano na miejsce, ludzi mało, obsługa jak trzeba i jest to co człowiek sobie umyślił... to jakoś coś nie pasuje. Jeżeli ktoś na wstępie pomyślał, śpieszę z wiatrakiem do rozwiania wątpliwości, problem ów nie dotyczy tylko kobiet. Płeć brzydka też ma takie dylematy. Z moich obserwacji wynika, że wszyscy kochają zakupy.

      Ale o czym innym chciałem... Jest takie zjawisko, które nazywam "o jeden sklep za dużo".

      Niezależnie czy zakupy należą do udanych, czy posiadany kapitał finansowy został wymieniony na dobra. To jest nieistotne. Gdzieś tam istnieje jeszcze jeden sklep do któr…

Weekend.

Łuk triumfalny.

Prawda obiektywna

1535. rysunek o trudnych pytaniach

Kartka z kalendarza.

I muzyka gra.

Veni, vidi, vici.

Kontrola jakości

Xenofobia czyli czego boją się pająki

Problem z piciem

Postarałem się, by ten wpis nie był ani za długi ani za bardzo paranoiczny (właściwie bezlitośnie go przyciąłem). Nie jest to też opracowanie ani techniczne ani naukowe, choć dla wspólnego dobra mógłbym się wysilić. Jednak ze względów na to, że na podstawie moich hmm powiedzmy artykułów publikowanych w sieci niektórzy napisali sobie prace magisterskie lub opracowania naukowe i nawet słowa dziękuję nie otrzymałem, tego nie zrobiłem.

Dzień Wody został powołany podczas konferencji Szczytu Ziemii w Rio de Janeiro w 1992 i jest obchodzony 22 marca. Przegapiłem tę datę, bo miałem co innego na głowie. Ale do rzeczy. Odnośnie Szczytu Ziemii należy chociażby się orientować, że coś takiego miało miejsce. Drugą istotną informacją jest Klub Rzymski (założony w 1968) i jego raport Granice wzrostu (1972). I tak szczerze, to trzeba znać. Dlaczego? A choćby dlatego, że czasem ludzie nie są durni i mają coś sensownego do powiedzenia - tutaj jest podsumowanie po latach tego raportu.
      Z dziką…

Akcja "Wyrzuć książki"

Od kilku lat zbierałem się do zrobienia porządku z książkami. Najdosadniej ujmując w czym problem to, że mam ich w chuj. Nie ma ściany, na której by nie było co najmniej kilkuset książek (kuchnia i łazienka ze względów oczywistych się obroniły). Zaraz złośliwcy zapytają się czy to przeczytałem. Zdecydowaną większość. Nawet przyjmując, że czytam średnio 50 książek rocznie to przez dwadzieścia lat wychodzi ich 1000. Jednak czytam więcej i żyję jako czytelnik dłużej.

      Czemu kupowałem i kupuję? Bibliotek nie ma? Są. Aktualnie jestem zapisany do trzech. Ale jakimś trafem zawsze szedłem pod prąd. Miałem do wyboru albo liczyć na czyjąś litość albo samemu ogołocić swój portfel z pieniędzy.

      Zmieniło się sporo. Nie tylko fakt, że upowszechniły się czytniki książek. Zresztą można teraz czytać choćby w ramce na zdjęcia. W wersji elektronicznej czytam od drugiej połowy lat 90tych. Przepisywałem wraz z innymi trudno dostępne książki i udostępnialiśmy kolejnym czytelnikom. Współpr…

Pijani za kierownicą

Na tapecie są pijani kierowcy. Na blogach, w gazetach i jeszcze gdzieś tam. To i ja dorzucę swoje pięć groszy.

      Polak zna się na wszystkim, także zna się na tematach, o których ma tylko blade pojęcie. Głównie z opowieści. Niezależnie od tego kto jaką opowieść zna ma jakąś opinię i jest przy tym zajebiście opiniotwórczy. Wśród znawców tematu są widoczne dwa obozy. Pierwsi chcą karać, karać i jeszcze raz karać. Głównie finansowo. Ale póki co, karanie pieniężne, punktami na nie wiele się zdało. W przypadku jazdy po pijaku jestem za jedną karą. Permanentną. Delikwent zdał egzamin, zna konsekwencje. Był idiotą i wsiadł za kółko. Nic się nie stało? Niech dziękuje wszystkim okolicznościom, że nic się nie stało. Do końca życia powinien jeździć jako pasażer. Spowodował wypadek? Do końca życia jako pasażer i jeżeli kogoś potrącił dodatkowo koszty leczenia (ale przez cały czas występowania, a nie jednorazowe "zadośćuczynienie").

      A druga strona sporu? Kary bla bla bla …

2014, czyli jak leci

Rok 2014 rozpoczęty. Co parę chwil (z punktu widzenia istnienia wszechświata), ktoś się pyta jak tam w nowym roku. Odpowiadam, że bez zmian, a u ciebie? Odpowiedź jest podobna. Nie ma deklaracji, obietnic i innych takich. Po chwili dodaję, że tak naprawdę nic się nie stało.

   Fachowcy (bo nie historycy) zaprzeczają, że zwyczaj obchodzenia Sylwestra nie wziął się z mitu. Mit o tym, że papież Sylwester I, który pokonał smoka Lewiatana w IV w n.e., i go uwięził w Lateranie (odpowiednik dzisiejszego Watykanu). I ten smoczek miał w 1000 roku (za proroctwem Sybilli) rozpirzyć wszystko w drobny mak. Nie bez powodu pod koniec X wieku kolejny papież przyjął imię Sylwester (coś na kształt jeden dał radę to drugi też da). Zbieżność proroctwa Sybilli z wizją Apkalipsy Św. Jana była oczywista, a potem już tylko ognie piekielne dla każdego ;] Można się śmiać i nabijać z naiwności, ale przypomnę jak niektórzy robili pod siebie przy bombie milenijnej, że będą spadać samoloty, jeże zjedzą kable…