czwartek, 28 sierpnia 2014

Moje życie czeka na kolejną aktualizację

      Jestem graczem. Ale nie siedzącym gdzieś w parku i smagającym niedowidzącym wzrokiem przeciwnika po drugiej stronie szachownicy. Tylko jestem taki lejzi zgred, siedzącym w zaciszu domowym i pykającym na ekranie święcącym po nocach w durne gierki.

      Za moich czasów (jakby one już odeszły) granie polegało na wczytaniu i uruchmieniu gry. Teraz nie gra się w grę, teraz gra się w grę w systemie, chmurze czy innej dziurze. Odpalam Steam... czekam. Aktualizacja. Aktualizacja najczęściej samego Steamu. Odpalam Battle.net. Aktualizacja. Czekam. I z tego czekania na koniec wyłączam komputer i biorę książkę do ręki. Ta... Kobo też żąda aktualizacji. Zastanawiam się czy wyłączyć światło czy czekać na aktualizację.

11 komentarzy:

Caddi Fredson pisze...

Nigdy żadne gry w komputerze mnie nie wciągnęły... na szczęście. Ileż to czasu zaoszczędziłem i oszczędzam.
Nie znaczy to, że nie przepuszczam go na inne nie mniej czcze zajęcia:-)

bagienny pisze...

Heh, jeżeli idzie o gry to mogę już z czystym sumieniem napisać to samo co osobie, która nie czyta książek ;]
Przynajmniej ja mogę to napisać. Co prawda nic nie straciłeś, ale ominęło Cię wiele przygód ;]

Almetyna pisze...

Nic się nie zastanawiaj, zrobiłeś co należało (wpis w sprawie) ;-)
A gry... moje dziecko grało za mnie, ale już wyrosło.

bagienny pisze...

Z tego się nie wyrasta ;] Srlsy. Moja Mama łączy siły w walce w Diablo ;]

goldenbrown pisze...

Gry nie są takie złe, tak, jak i komputer to nie zło:)) Ale warunek, by wszystko miało swój czas, a nie kosztem pracy, czy odpoczynku.
Nie przepadam za chmurą. Jakoś staroświecka jestem i wolę coś, co jest na dysku;) Ale wiem, ze od tego się nie ucieknie;)

bagienny pisze...

Nie należę do tej grupy ludzi, którzy zawalili coś tam w swoim życiu z powodu grania. Ale nie powiem, że nie przeginałem ;]
Z tą chmurą to jest mocno pogięte. Niby wszystko w chmurze a i tak potrzebuje dużo miejsca na dysku ;]

Silumin pisze...

Mnie też aktualizacje wyprowadzają z równowagi. Ja rozumiem że jest to niekiedy ważne np. ze względów bezpieczeństwa, ale czasem mi się wydaje że oprogramowanie nie robi nic innego tylko się "aktualizuje", a użytkownik jest na samym końcu i nie ma nic do gadania. Chcesz coś wydrukować? Chcesz szybko przeglądnąć dokument? Zrobić pilnie przelew? Nic z tego. Aktualizacja Adobe Reader! Aktualizacja Flash Player! Ważne aktualizacje Windows! Uruchom ponownie komputer! A teraz co? Aktualizacja Java! Aktualizacja programu antywirusowego! Uruchom ponownie komputer... itd. A czas sobie leci. Załamka.

bagienny pisze...

Cóż więcej można dodać. Najlepiej mieć pod ręką książkę, taką retro, analogową z papieru i czekając jak się wszystko zaktualizuje poczytać, by nie mieć wrażenia, że traci się czas.

punktpotrójny pisze...

Aktualizacji coraz więcej i coraz dłuższych, i mimo to coraz więcej graczy widzi przez ściany i celuje automatycznie w "heda"... Idę poczytać. :)

bagienny pisze...

Hmm zaczynam robić podobnie, rozpoczyna się aktualizacja a ja biorę coś do czytania ;]

bagienny pisze...

No po prostu zło ;]

Miękkie umiejętności

W dzisiejszych czasach nie jest trudno o pracę. Zdecydowanie jest trudniej znaleźć taką, która zapewni wystarczające środki do życia. Nie po...