niedziela, 12 lipca 2020

E-prasa

Postanowiłem dzisiaj sprawdzić czy można już swobodnie korzystać z e-prasy. Wg mojej rachuby ostatnio próbowałem swoich sił z eprasą cztery lata temu.

A zatem. Trzeba wiedzieć czego się chce. Bo e-... niby świadczy o dostępności, ale tej dostępności można doświadczyć jedynie w kiosku z prasą. Różne wydawnictwa, różne portale, czasem tylko dedykowane. Jak się już w tym ogarniesz, to czeka kolejna niespodzianka.

Jak to przeczytać? To zależy. Czy można kupić przez portal, który udostępnia materiały tylko online czy też i offline. A może w dwójnasób. Nie, to by było za łatwe. W jednym portalu musisz zainstalować aplikację. Masz OS, Windowsa lub Linuxa? A to peszek, bo tylko mobile. Masz iOS lub Androida? Też peszek, bo to tylko na desktopy.

Ale jak to? Tylko w aplikacji? Czyli co? Ano nic. Trzeba poszukać portalu, który oferuje możliwość pobierania plików. W zdecydowanej większości przypadków, jeżeli jest dostępny pdf to można już triumfować. Epub w zasadzie to są niszowe sprawy. A jak są? To #jprdl tak cudnie sformatowane, jest co prawda kilka chlubnych wyjątków, ale to aberracja na rynku.

Podsumowując. Przez cztery lata absolutnie nic się nie zmieniło. Pojawiły się nowe tytuły, inne zniknęły. Dedykowane aplikacje uważam, za gówniane, z prostego powodu - czytam gdzie chcę, jak chcę i kiedy chcę, a jak chcę wydrukować to drukuję. Tak jak robię to z eksiążkami. Zatem pozostaje tylko pdf. Epub dalej dla dzienników i czasopism jest nieosiągalnym formatem.

Swoją drogą z eprasą jest słabo. Ale gorzej jest już tylko z komiksami, których w wersji elektronicznej w zasadzie nie ma. Polski rynek nie istnieje. Anglojęzyczny? No cóż, tylko dedykowane aplikacje lub czytanie online - przy czym komiksy w wersji e- są z reguły w tej samej cenie co wydanie papierowe. A jak komuś coś odwali i pozwoli ściągnąć komiks za 80 dolarów, to oczywiście z adobe drm ;]

sobota, 11 lipca 2020

Parada głupoty

Od samego początku, a i wcześniej, pandemii ludzkie zachowania umykały logice. No chyba, że mowa o logice głupoty.

Wpierw. Eee to tylko wirus. Też należałem do tej grupy. Początkowe doniesienia były niepełne, zafałszowane, choćby z tego względu, że idioci pracujący w serwisach newsowych nie mają o tym bladego pojęcia, o dziennikarstwie (zdecydowana większość) również. Musiałem zaprząc swoją wiedzę z zagrożeń biologicznych (tak, tego też się uczyłem) i okazało się, że miałem rację. W mediach pracują idioci.

Potem nastąpiła panika. Kiedy normalsi uzupełniali spiżarnie, apteczki... idioci rzucili się wykupować papier toaletowy. Wirus powoduje śmierć, nie sraczkę. Od razu powstały memy. 

Po kolejnych doniesieniach i sporej śmiertelności, część zaczęła nosić maseczki  (nie mówię tutaj o FFP3). Ale nie w celu, by chronić innych tylko siebie. Tak, to było dziwne. Nie ma sensu nosić maseczki zwiększając ryzyko infekcji (to się nie zmieniło, pomimo teorii sieciowych influencerów). Do społecznego dialogu dopuszczono ekspertów. OMG! Naukowcy i lekarze celebrytami.

Wydano nakaz noszenia maseczek. No to zaczęło mieć ręce i nogi. Jak wszyscy, to wszyscy.

Ale pojawili się maseczkowi ekshibicjoniści z nosami na wierzchu (ich logika - skoro chory kaszle, przez nos się nie zarażę) i pod brodą (z cyklu "nie mogę oddychać").

Nastąpiło tzw. luzowanie. Jak to odczytali idioci? Można żyć bez maseczek i po ulicach brykać bez. Ale tym razem idiotom w sukurs przyszli nadawcy tzw. wolnych mediów, którzy powiedzieli, że można bez maseczek. Ale nic takiego nie miało miejsca w oficjalnej komunikacji ministerstwa. Dalej należy zachować dystans społeczny min. 2 m... a chodniki rzadko gdzie są szersze niż 2m, zatem idioci powinni założyć maseczki na swoje ryje. Tak, nos też jest częścią ryja. Nie, przez brodę nie oddycha się.

A gdzie nasi dzielni bohaterzy z policji, którzy wrzepiali mandaty po kilkanaście tysięcy? Zajrzą do jednego czy drugiego sklepu? A może zajrzą do autobusu czy wszyscy mają maseczki? Nie? Limit wyrobiony na rowerzystach i nie trzeba wlepiać mandatów? Tak, nie cofniętego tego. Ale z drugiej strony, nie wprowadzono stanu wyjątkowego... to może po prostu policji się nie chce wypisywać mandatów, które i tak są nieważne?

Dzisiaj idioci uważają, że to jakieś represje i spisek.

Kolejny argument z dupy. Nie znam nikogo kto by zachorował czy umarł. Ja też nie.

No cóż... Na obecną chwilę mam nadzieję, że mój znajomy, którego jakiś skurwiel zaraził wyjdzie o własnych nogach ze szpitala.

Powrót do szkoły

Czas spędzony w szkole uważam za zmarnowany. Ani niczego nie wyniosłem, mało komu przychodziło do głowy, by coś kraść, ani nie nauczyłem się...