Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Marsz 2: Slaba agitacja

W ubieglym tygodniu odbyly sie w Polsce marsze Komitetow Obrony Demokracji. W tym tygodniu jest kolejny. Jest to niepowazne.
Po pierwsze. Po tak szybko zorganizowanej akcji w calej Polsce, nalezy zebrac wszystkie informacje - zbedne czy nie. Przeanalizowac je. Zobaczyc jaki byl zasieg akcji. Jak zostala odebrana. Czy ludzie niezaangazowani, w ogole wiedzieli w jakim celu inni wyszli z domu.
Po drugie. Przygotowac sie, zorganizowac. Poprawic kanaly informacyjne,  sukcesywnie zwiekszac zasieg. Opracowac jakas strategie.
Po trzecie. Edukowac, edukowac, edukowac. Dzisiaj rozwiazalem sobie kwiz co ja wiem o TK. O dziwo cos wiem. Ale inni nie wiedza, albo im sie wydaje, ze wiedza. I podobnie jak z JOWami Kukiza informowalismy o co w ogole kaman, tak z TK tez to nalezy wytlumaczyc. Naprawde, da sie prosto. Nawet od biedy wikipedia moze pomoc.
Ale nie... "Jeden" marsz sie udal. JUPI! To zrobmy nastepny w kolejny weekend. A to ze jest ostatni weekend przed swietami? Ludzie przyszli r…

Marsz i marsz, statystyki i banialuki

Byl marsz. Marsz ludzi, ktorzy z reguly nie wychodzili wczesniej. Jacy to byli ludzie? Rozni. W roznym wieku, z roznym wyksztalceniem, z roznymi sympatiami politycznymi. Co ich laczylo? Niezgoda na gwalcenie prawa.

Tak szczerze, mam w dupie ile nas tam bylo. Czy bylo nas 1000 czy 20000 mniej. Trzeba bylo przyjsc i zobaczyc samemu na wlasne oczy. Tak samo jak ja, zrobilem to kilka lat temu i poszedlem na wiec PiSu. 

Liczyli jedni bylo wiecej, liczyli drudzy bylo mniej. Nawet chcialbym, zeby tak faktycznie, zeby bylo nas mniej. Liczy sie jakosc, nie ilosc.
Dodatkowo, ponownie wiekszosc Polakow zostala obrazona, nazwana gorszym sortem i sukinsynami (jezeli bedzie zbiorowy pozew, z przyjemnoscia sie dolacze). Ale nie zal mi tych bluzgow. Naprawde. Wychowalem sie w zlej okolicy. Obelgami rzucali we mnie ludzie z marginesu, mety spoleczenstwa, ktore czuly zagrozenie, ze wsrod nich zyje ktos kto sie ich nie boi, a nawet jezeli bal to ze strachu nie stal sie takim czlowiekiem jak oni.

Dowie…

Kamerki "internetowe"

Miałem krótką, acz treściwą rozmowę ze znajomymi. Otóż jeden z nas miał zaklejoną plastrem kamerę w notebooku. Niby nic wielkiego, ale zrobiono z tego wielkiego "halo". No bo co on? Onanizuje się przed monitorem, że zakleja kamerę?

Nie należę do pokolenia, które było z każdej strony filmowane. Na ulicy, w szkole, w sklepie, w pracy - rzekomo dla naszego bezpieczeństwa. Nie wiem czy akurat przez te kamery czuję się bezpieczniej i czy faktycznie jestem bezpieczny, a nie tylko odarty z prywatności.

Czy lubicie kiedy ktoś się na Was gapi? Tak cały czas. Albo w sposób, którego nie możecie potwierdzić. Perspektywa czegoś takiego źle wpływa na człowieka. Siedzenie naprzeciw sztucznego oka też źle wpływa na człowieka, podobnie jak plecami do drzwi. Co ciekawe drugie nikogo nie dziwi.

Swojego czasu w notebookach nie było kamer. I tak szczerze, jakoś mi ich nie brakowało. Teraz sam też zaklejam te kamerki w notebookach. W mojej ocenie są całkowicie zbędne, bezużyteczne, nieefektywne …

Zaangażowanie

Lubimy mieć o sobie dobre zdanie. Wiemy co jest słuszne a co nie jest. Angażujemy swoje emocje, kiedy widzimy ludzkie nieszczęście. Potrafimy słowem zareagować, klikiem, lubisiem. Po prostu jesteśmy zaangażowani.

A video posted by bagienny (@bagienny) on Nov 28, 2015 at 4:11am PST

Tylko wśród nas żyją takie wredoty jak ja, które wyrywają z komfortowego dyletanctwa, błogiej świadomości, że nie ma problemów.
Kiedy filmowałem poniższy materiał do swojego projektu, usłyszałem palących nieopodal uciemiężonych pracowników firmy gastronomicznej – po chuj to filmuje.
Właśnie dlatego. Może w tej chwili nic z tym nie zrobię, ani osoba, która też to widziała też się nie zaangażuje w jakąś pracę wolontariatu czy aktywną pomoc uchodźcom. Ale może świadomość tego jak nie tak dawno, w niebezpiecznych czasach ludzie potrafili wykazać się rozsądkiem i minimalizować straty, w przyszłości pozwoli uniknąć naszych (naszych, bo politycy przez nas wybrani mają obowiązek reprezentować NAS) błędów.

Mieliśmy …

Czarny piątek

Wczorajszego wieczora dostałem pierwszą ofertę, i przyznam, że kuszącą – oprogramowanie za 800 złotych w piątek ma kosztować 200. Poważna firma to i poważne oferty rabatowe dla klientów.

Dzisiaj przetarłem oczy, spojrzałem na skrzynkę i oniemiałem. Każdy jeden sklep, każda usługa oferuje mi z okazji „czarnego piątku” rabat. Rabat ów niczym się nie różni od całosezonowych rabatów: 3 za 2, drugi produkt za złotówkę, 10% itd..

Nigdy nie mogłem zrozumieć czemu w Polsce nie ma faktycznych wyprzedaży. Nie dość, że sprzedaje się nam towary, które już zarobiły na siebie w krajach zachodnich jako nowość, to jeszcze przy opróżnianiu magazynów mamy płacić niewiele mniej od regularnej ceny. Jeżeli produkt jest niskiej jakości wówczas przecena może robić wrażenie.

Wyprzedaż zaczyna się od 50% wartości ceny. W Polsce maksymalna dochodzi do obniżka 20% (zdarzają się 50% upustu, ale z reguły na dwóch/trzech sztukach asortymentu).
Jako, że po 1 listopada zaczął się sezon przedświąteczny Bożego Narodz…

Blog Day 2015

Jest taki dzień w roku, i nie jest to ani Bożenarodzenie, ani Nowy Rok, ani dzień Kaca Dnia Wszelakiego, w którym coś się dzieje. Jest to dzień zwanym #blogday.

          Tegoż dnia, dajemy sobie pyska (a może po pysku?) i się chwalimy co my tam czytamy cichaczem w domowych pieleszach internetach. Wbrew nowomodnej fali, w tym dniu chwalimy się nie tylko blogrollem, ale też publikujemy we wpisie pięć blogasków, z którymi chcemy się podzielić.

Chomeland Polishizna - blog, który trąci nieco faszyzmem gramatycznym. Nieco, bo miast piętnować pomysłowość redaktorów, dziennikarzy czy jakiś tam celebrytów i innych polityków, doszukuje się głębszego przekazu w treściach mocno niegramotnych. Przodownikiem pracy jest Brezly. Tutaj fanpejcz.

Yegua bazgrze - Yegua-ha porzuciła drewniane kredki na rzecz cyfrowych. Zazwyczaj kadr z życia. Choć dziwne to życie. Zwierzątka gadają i bardziej sensowniej od człowieków.

Million - nikt nigdy nie dał nikomu nic za darmo. Nawet, żeby dostać w mordę t…

Wybory i co dalej?

W 1989 roku kiedy weszliśmy w tzw. demokrację (złośliwie nazywane przez pewną subkulturę rządem w wersji demo), weszliśmy jednocześnie w świat do którego i dziś nie jesteśmy przygotowani. W świat ekonomii globalnej. Mimo 26 lat nie odrobiliśmy żadnej lekcji. Jesteśmy małym państwem, wewnętrznie skłóconym, w którym jedna grupa chce wszędzie stawiać krzyże, druga powołuje instytucje, by udowodnić, że PRL to dzieło szatana, inna… No tak. Nie ma innych.

          Nie jesteśmy partnerami na świecie. Nie produkujemy ani też nie dostarczamy usług, które są rozpaczliwie pożądane na świecie. Nie wiem czy w istocie coś mieliśmy interesującego dla świata, ale nie dane nam było się o tym powiedzieć, bo lud przemówił. Lud przemówił i zapomniał. Otóż każdy pełnoletni obywatel w raczkującej III Rzeczpospolitej otrzymał akcję. I miast zachować się jak prawdziwy patriota, zatrzymać dla siebie ową akcję i skupować od wrogów ojczyzny ich akcje, by nie dopuścić, by polski majątek poszedł w obc…

Żryj ten gluten, jeśli chcesz

Otrzymałem kolejny link do artykułu o tym jaka dieta bezglutenowa jest chujowa. Kolejna okazja do wykazania jaką głupotą kierują się ludzie, którzy wyeliminowali ze swojego zestawu żywieniowego gluten.

          Nie będę się na nic powoływał, nie będę przedstawiał wyników badań i tym podobnym. Absolutnie lata mi to koło pióra czy ktoś będzie jadł produkty zawierające gluten czy nie. Nie jedzenie glutenu nie ma ubocznych efektów, więc pytanie po cholerę się tak spinacie glutenożercy?

          Twórca odkrycia "gluten jest be" rzekomo zrewidował swoje wnioski (tu info dla ludzi atechnicznych - te badania nie są reprezentatywne, a po lekturze można powiedzieć, że badania były tendencyjne). W tym wszystkim dziwi mnie to, że mądre głowy: naukowcy, lekarze, blogerzy, którzy za wyznacznik swojej działalności stawiają sobie motto "science bitch" nie sprawdzili czegoś innego. Istnieją inne badania, dużo starsze i już potwierdzone przez światek naukowy i medycyny.…

Potrzebna pomoc

Przeczytałem dzisiaj na stronie tatromaniak.pl apel o pomoc. Przyłączam się do apelu i mam nadzieję, że Wy także to zrobicie.
          Poniżej jest film Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej - Akcja ratunkowa Babia Góra. Potrzeba obejrzeć ten film 100 000, aby fundator zakupił niezbędny sprzęt do ratowania życia. 


link: https://youtu.be/rrD4SJqtDwU
UPDATE: niestety, znów wyszło jak zawsze. Szczegóły pod adresem http://tatromaniak.pl/aktualnosci/c/wyswietlenia-filmu-dla-gopr-akcja-nieaktualna-sponsor-sie-wycofal

Jestem z...

Dzisiaj usłyszałem wraz ze znajomym jak początkujący nastolatek przemawia. Każdy słuchał go z rozbawieniem. Trudno mu nie było w kilku kwestiach nie przyznać racji, jego wypowiedź była spójna i z zawierała zrozumiałą argumentację. Słuchając go jako tła na równi wentylatorów przez chwilę zastanowiłem się na ile to co mówi ów młody człowiek jest jego manifestacją niezależnego myślenia a na ile powieleniem wypowiedzi swoich rodziców.

          W pewnym momencie znajomy stwierdził, że to dzieciak z miasta. Nie za bardzo rozumiałem czemu, akurat tylko z miasta miałby się tak wypowiadać. W pamięci zacząłem szukać jakiś realnych przykładów, z którymi sam się zetknąłem. Nie znalazłem, najmłodsze pociechy znajomych, które znam są tylko z okolic co najdalej podmiejskich.

          Rozbawiło mnie to, bo srsly nie widzę de facto różnicy pomiędzy dzisiejszym dzieckiem z miasta czy ze wsi (różnice widziałem jedynie w starych filmach) . Uproszczając. Internet wyrównuje dostęp do wielu rze…

Dzieci dorastają

Przeczytałem tekst jednego z blogerów Antyweba i nasunęła mi się refleksja "dzieci dorastają". Choć dla części ludzi zawsze będę tym młodym, tak naprawdę jestem dinozaurem w świecie internetu. Jeszcze nie skamielina, a żywym organizmem. Co mnie odróżnia od tych "dzieci" to doświadczenie, którego one nabiorą za lat kilka lub kilkanaście. Nie jestem złośliwy, to rezultat wieloletniej obserwacji. A sam tekst warto wziąć sobie do serca.
          Nerwowe zerkanie, co kilka minut na telefon, bo dostaliśmy z dowolnego miejsca pinga już zostało dostrzeżone, ze źle wpływa na funkcjonowanie człowieka. BA! Nawet ma tuż swoją nazwę, ale nikt o tym już nie pamięta. Człowiek jest w ciągłym stresie i gotowości, przez to jest nieefektywny, rozproszony. Ma problem na skupieniu się na jednym zadaniu, o jego zrealizowaniu już nie wspominając
          Przypomina mi to nastolatka, który jednocześnie gra, słucha muzyki, odrabia pracę domową, czatuje i ogląda film. Wszystko …

Koniec weekendu

Często czytam w sieci o tym, jak to młodzież nie potrafi się tak zajebiście bawić jak my onegdaj. Pominę sprawę strzelania babek w piaskownicy, bo raczej nie mieliśmy na to zbyt wielkiego wpływu, a rozrywki nie szukaliśmy sami, tylko nam ją serwowaną. Powiedzmy, staliśmy się na tyle niezależni, by wyjść poza znane okolice i zniknąć z oczy rodzicom, ku ich uciesze a później zmartwieniu, kiedy nasza eskapada przeciągnęła się w czasie.

          A teraz co? Siedzą z tymi smartfonami, tabletami (chwilę temu jeszcze przed komputerami) i nic robią tylko macają te ustrojstwa, a za oknem słońce wyszło. Część rodziców się nawet cieszy. Bo za tym oknem na każdej ulicy czeka pedofil, bandyta, złodziej, groźne zarazki, zombie i cała reszta. Z tym się nie da wygrać. Takim rodzicom, aż strach mówić, że tego zła nie jest więcej. Teraz to zło się wyłapuje i nagłaśnia w mediach. A straszniejsza rzecz jest taka, że nie zna się ani dnia ani godziny ani miejsca, kiedy owo zło może się przytraf…

O pewnej aferze

Wybuchla afera. Wlasciwie aferka, bo wiekszego znaczenia tak naprawde nie ma. Okazalo sie, ze na prestizowy konkurs Blog Roku mozna bylo kupic glosy.  No po prostu dramat.

          Konkursy, w ktorych liczy sie platna popularnosc w postaci smsow na konkretna pozycje zawsze sa obciazone tym ryzykiem. Zwlaszcza jezeli komus na tym zalezy. Pojawily sie glosy, ze to nieuczciwe i w ogole. Moze. Nie znam sie. Ale tak na dobra sprawe, niemal kazdy kto korzysta z internetu predzej czy pozniej spotkal sie z prosba o oddanie glosu. Czy to klikniecie czy to wyslanie smsu. Czy to jest uczciwe? No przeciez wspieramy naszego ziomka. Kwestia tutaj sie rozbija jak duzo mamy dobrych ziomkow na fejsie, jezeli ich nie mamy... to se ich kupimy ;]

          Oczywiscie taki ranking popularnosci nie jest przypisany tylko konkursom w internecie. Tak samo dzieje sie na rynku ksiegarskim czy muzycznym, wykupuje sie caly naklad ksiazek, plyt tylko po to, by zgarnac jakas nagrode. Nihil novi sub sol…

Akcja - Wybierzmy wspólnie lektury najmłodszym uczniom

Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej jest projekt/konkurs na propozycje książek/lektur dla uczniów szkół podstawowych. Naprawdę świetny pomysł. Po tylu latach, ktoś się w końcu zrozumiał, że to jest serwowane w szkołach tylko zniechęca. Podejrzewam, że gdybym przygodę czytelniczą rozpoczął w szkole, dzisiaj czytałbym jedynie etykietki z cenami.

          Usiadłem zadowolony, zobaczyłem puste pola i... zaciąłem się. Moja wiedza na temat małolatów jest nieco większa niż przeciętnego Kowalskiego choćby z powodu, że przez ponad 10 lat pracowałem w szkole. I to co czytałem w wieku 7-13 albo zestarzało się (choćby książki Hanny Ożogowskiej) albo jest zbyt trudne nawet dla ludzi dorosłych (tak, moje pokolenie jest zryte i czytało Joyce'a pod ławką na polskim).


          Ale pomyślałem, że jeżeli dam Wam link to sami coś zaproponujecie (tylko błagam nie Bajki Lema ani nic Tolkiena -> dzieciaki tego nie trawią). A może sami też komuś prześlecie link dalej.

men.gov.pl/ind…

Cyk i pstryk

Przeczytałem ponownie tekst na Fochu (swoją drogą polecam jego lekturę). Za pierwszym razem mi się spodobał, za drugim również. Dla leniwców, którym się nie chce: autorka napisała o swojej miłości do fotografii analogowej zarówno tej na kliszy, jak i tej „polaroidowej” z całą chemią w zdjęciu.

Myślę, że należę do pewnego pokolenia w którym bardzo wiele rzeczy przeszło i przechodzi do lamusa. Poznałem komputery 8bitowe i 16bitowe o kompletnie innej architekturze sprzętowej niż obecna, korzystałem z taśm i kaset magnetofonowych, płyt winylowych (chociaż te przeżywają swoją kolejną młodość), aparatów fotograficznych na błony. A za chwilę do lamusa pójdą książki, płyty CD i DVD...
Swoją przygodę z fotografią rozpocząłem dwadzieścia dziewięć lat temu. Do późnych lat 90tych używałem błon czarnobiałych, jak i kolorowych. Ale zdarzało się, że w nowym milenium utrwalałem obraz w stylu oldschoolowym.
Odbitki, które powstawały w drugiej połowie lat XX wieku, czeka ten sam los co książki, o kt…

CTRL+C CTRL+V

Dzisiaj czytając kolejne wpisy na blogach i „blogach” uśmiałem się serdecznie. Jedną z tych rzeczy była ta grafika.


      Druga rzecz rozśmieszyła mnie nieco inaczej. Otóż znany bloger i fachowiec stracił dane w chmurze. Nie jest istotne kto, bo ani fame'u ani flame'u nie chcę mieć/produkować. Rozbawił mnie fakt, że ktoś dobrze obcykany z technologiami zawierzył czemuś tak zawodnemu jak chmura, w dodatku DropBoxowi. Kiedyś ludzie dzielili się na tych co robią backupy i na takich, którym nie dupnął dysk. „Zmiana” technologii nie powinna zmieniać naszych przyzwyczajeń. Lubimy swoje śmieci? Swoje pliki związane z naszym osobistym życiem i pliki z naszą pracą? Używamy backupu. Jest to nudne i żmudne zajęcie. Nigdy nie ufałem i nie zaufam całkowicie automatycznemu backupowi. Korzystam, ale co jakiś czas wykonuję ręcznie. A co zrobić kiedy nie chce się brykać z dyskami po kieszeniach i mieć pewność, że pewnego dnia nic nie zniknie? Używać więcej niż jednej chmury, dobrze jest …

Wolność "słowa"

Przeczytałem wczoraj o zamachu we Francji, dla tych, którzy nie wiedzą co się stało, krótkie wprowadzenie. W 2012 roku we francuskim czasopiśmie satyrycznym Charlie Hebdo opublikowano kilka rysunków, których bohaterem był Mahomet (prorok muzułmanów). Wczoraj do redakcji wydawnictwa wtargnęło dwóch mężczyzn i otworzyli ogień. Zginęło 12 osób, a 11 zostało rannych. Jak wyglądały nagłówki naszych dzienników? Świetne zestawienie zrobił Faktoid.

Post by Faktoid.

      Kwestią smaku jest poziom satyry, ale w pewnym momencie satyra musi przypierdolić, by coś uzmysłowić. Nie będę wnikał co "poeta miał na myśli". Mnie zastanawia w tzw. wolności słowa, którą brutalnie chcą odebrać we Francji, jak ona wygląda w naszym kraju.

      Pomijam pieniaczy, którzy kalumniami czy pomówieniami chcą coś zdziałać. Kiedy się robi porządek z bydłem, to piszczą, że nie ma wolności słowa. Owszem ma się prawo do swobodnej wypowiedzi tego co myśli (tylko najczęściej się nie myśli). Jednak jak to z…

Ofys Mikromiękkiego na Andku

Od jakiegoś czasu stałem się malkontentem produktów i usług Google. Polityka firmy nie wnerwiła mnie jak dotąd, by przestać i zacząć korzystać z innych narzędzi (poczta, video, mobilny system), ale coraz mniej mi pasuje system Google jako użytkownikowi. Przestałem korzystać z ich usług Docs, Sheets, Drive (chociaż z tego ostatniego korzystam pośrednio poprzez pocztę czy choćby tego blogaska). Zamiast tego korzystam z płatnej wersji Microsoft Office (nie, to nie jest wpis sponsorowany) w połączeniu z pocztą Outlook i dyskiem Onedrive jest to zajebisty zestaw do pracy. I o ile na Ubuntu piszę głównie w Libre Office (przez dłuższy czas korzystałem i byłem zadowolony) to teksty finalnie przerzucam do Office Online. Przez długi czas brakowało mi aplikacji na Androida, bo co prawda na telefon była, ale o tablecie można było pomarzyć. I teraz się to też zmieniło. Jest dostępna wersja na Androida w wersji jeszcze testowej – i jeżeli o mnie chodzi działa bezbłędnie. W wersji online brak…