środa, 23 października 2013

Duchy przeszłości

      Nie wiem czy z racji starczego wieku czy też jakiegoś dziwnego zrządzenia losu zwanym też akceptowalnym pechem na mojej drodze pojawiają się duchy z przeszłości. Są to co prawda żywi, pełnokrwiści ludzie, ale których moja "rewelacyjna" pamięć upchnęła po kątach razem z innymi nieużywanymi wspomnieniami.

      O ile jeszcze jestem w stanie przejść do porządku dziennego przy tzw. przypadkowym spotkaniu. To zjawiska typu "długo cię szukałam/em" trochę mnie przerażają. W mojej głowie rodzi się pytanie "po co?" Przecież było tak miło i przyjemnie kiedy nie widziałem tych ludzi... dla mnie duchów, bo jeżeli czegoś z kimś nie robię, to ta osoba ginie w mojej "rewelacyjnej" pamięci. Owszem pozostają miłe, niemiłe, ambiwalentne uczucia, ale jakieś detale? Szczegóły?

      Ale spotkania po latach? Po 5? No jeszcze jak cie mogie... ale po 15-20? WTF? Po co?

20 komentarzy:

Andrzej pisze...

Oj prowokujesz, chyba prosisz się o spotkanie ze mną :)

bagienny pisze...

No ba! Oczywista, że to prowokacja ;]

martuuha pisze...

Może ktoś zaczął robić porządki w archiwach, natknął się na Twoje zdjęcie, albo coś i .. i tak dalej, i tak dalej. ?

bagienny pisze...

Och nie! Znaczy mam się spodziewać kilera? Albo dwóch? ;]

Caddi Fredson pisze...

Prowokacja prowokacją, ale fajne są spotkania po latach, ale jako wieczór wspomnień bez kontynuacji.

bagienny pisze...

Podoba mi się "bez kontynuacji" ;]

goldenbrown pisze...

Mnie też;)

ojerzah pisze...

Widać Ty zostawiasz po sobie same miłe wspomnienia, co chyba dobrze o Tobie świadczy.

bagienny pisze...

Prawie się utopiłem herbatą. Ja? Miłe wspomnienia?
Wyjdę z budynku, bo od mojego śmiechu ściany drżą ;]

ojerzah pisze...

śmiej się śmiej, to zdrowo, a ja przywykłam ostatnio że ludzie się ze mnie śmieją.
Nie ma innego wytłumaczenia, gdybyś był trollem to duchy przeszłości by się do Ciebie nie odzywały bezinteresownie po 5-10-20 latach, nie szukałyby Cię z własnej nieprzymuszonej woli. Proste. :)

bagienny pisze...

Nie mogę znaleźć słabych punktów Twojej argumentacji... poza jednym. Mam wredny charakter ;]

ojerzah pisze...

któż nie ma...szczególnie w stosunku do ludzi, którzy wyrządzili nam jakąś krzywdę? Taka wbudowana funkcja samoobrony. Im człowiek bardziej miękki w środku, tym twardszą ma skorupkę i wredniejszy charakter.

bagienny pisze...

Wyznaję zasadę, że część ludzi po prostu rodzi się dupkami ;]

ojerzah pisze...

Zdecydowana większość, ja niestety takich ludzi właśnie spotykam/przyciągam, myśląc że dupkami nie są. Potem się okazuje, że jednak są.
Czyli idąc tym tokiem myślenia, może Ty rzeczywiście jesteś po prostu dupkiem, tylko że ja znów mam skrzywiony obraz odbioru rzeczywistości? :P

Uff, jak dobrze, że Cię nie przyciągam ;)

bagienny pisze...

Zwykle podczas deszczu nie widać ani świata ani ludzi zbyt dokładnie. A teraz pada deszcz ;]

YOeLL pisze...

Też mnie kiedyś naszła podobna refleksja, ale wnioski miałem z deka inne. Spotykasz starego ziomka, idziesz na browara, wspominasz i jest (powinno) być zajebiście.

Gorzej jeżeli zgadujesz się z kimś przez neta,umawiasz i to się wlecze bo coś komuś wypadnie, bo cośtam cośtam... Wtedy należy wypiąć się n drugą osobę, bo i tak się spotkacie, a szkoda sobie mylić oczu

bagienny pisze...

Ostatnio z takimi wypinajacymi sie zostalem doedukowany, ze nazywa sie ich "farmazon". PIeprzy trzy po trzy, ze chce sie spotkac, cos tam zmysla etc. Rozbawilo mnie.

Wychodzic "na browar" wole z ludzmi, z ktorymi kontakt. Wspominac nie ma czego - i tak kulturowo tkwimy mentalnie w przeszlosci, wiec nie ma sensu (IMO) tego transponowac na zycie osobiste. Chociaz ten myk z zajebistoscia moglby mnie przekonac ;]

annybloog pisze...

:)

Joanna (mifufu) pisze...

O noł, nie cierpię spotkań "po latach", wielu z tych ludzi, podobnie jak Ty nie pamiętam. Kiedyś jakieś spotkanie uskuteczniłam, po powstaniu nk. masakra. Od tamtego czasu, starannie unikam spotkań z ludźmi z przeszłości. Takie grzebanie się w tym co było jest bez sensu.. z wysoko podniesioną głową, na spotkanie ku nowemu iść, trzeba :). Pozdrawiam.

bagienny pisze...

Heh. Z NK to już w ogóle osobna historia. Bez bicia przyznam się, że chciałem wiedzieć co się dzieje u dwóch osób, które od zawsze były atechniczne. Dowiedziałem i zniknąłem ;]
Zgadzam się. Nowe przed nami ;]

Spadł śnieg - znów zima zaskoczyła

Nie rozumiem. Spadnie nieco śniegu i w ruch idą łopaty, sól, piach i miotły. Niby dla zwiększenia bezpieczeństwa? To może ktoś mi powiedzieć...