Przejdź do głównej zawartości

Duchy przeszłości

      Nie wiem czy z racji starczego wieku czy też jakiegoś dziwnego zrządzenia losu zwanym też akceptowalnym pechem na mojej drodze pojawiają się duchy z przeszłości. Są to co prawda żywi, pełnokrwiści ludzie, ale których moja "rewelacyjna" pamięć upchnęła po kątach razem z innymi nieużywanymi wspomnieniami.

      O ile jeszcze jestem w stanie przejść do porządku dziennego przy tzw. przypadkowym spotkaniu. To zjawiska typu "długo cię szukałam/em" trochę mnie przerażają. W mojej głowie rodzi się pytanie "po co?" Przecież było tak miło i przyjemnie kiedy nie widziałem tych ludzi... dla mnie duchów, bo jeżeli czegoś z kimś nie robię, to ta osoba ginie w mojej "rewelacyjnej" pamięci. Owszem pozostają miłe, niemiłe, ambiwalentne uczucia, ale jakieś detale? Szczegóły?

      Ale spotkania po latach? Po 5? No jeszcze jak cie mogie... ale po 15-20? WTF? Po co?

Komentarze

Andrzej pisze…
Oj prowokujesz, chyba prosisz się o spotkanie ze mną :)
bagienny pisze…
No ba! Oczywista, że to prowokacja ;]
martuuha pisze…
Może ktoś zaczął robić porządki w archiwach, natknął się na Twoje zdjęcie, albo coś i .. i tak dalej, i tak dalej. ?
bagienny pisze…
Och nie! Znaczy mam się spodziewać kilera? Albo dwóch? ;]
Caddi Fredson pisze…
Prowokacja prowokacją, ale fajne są spotkania po latach, ale jako wieczór wspomnień bez kontynuacji.
bagienny pisze…
Podoba mi się "bez kontynuacji" ;]
ojerzah pisze…
Widać Ty zostawiasz po sobie same miłe wspomnienia, co chyba dobrze o Tobie świadczy.
bagienny pisze…
Prawie się utopiłem herbatą. Ja? Miłe wspomnienia?
Wyjdę z budynku, bo od mojego śmiechu ściany drżą ;]
ojerzah pisze…
śmiej się śmiej, to zdrowo, a ja przywykłam ostatnio że ludzie się ze mnie śmieją.
Nie ma innego wytłumaczenia, gdybyś był trollem to duchy przeszłości by się do Ciebie nie odzywały bezinteresownie po 5-10-20 latach, nie szukałyby Cię z własnej nieprzymuszonej woli. Proste. :)
bagienny pisze…
Nie mogę znaleźć słabych punktów Twojej argumentacji... poza jednym. Mam wredny charakter ;]
ojerzah pisze…
któż nie ma...szczególnie w stosunku do ludzi, którzy wyrządzili nam jakąś krzywdę? Taka wbudowana funkcja samoobrony. Im człowiek bardziej miękki w środku, tym twardszą ma skorupkę i wredniejszy charakter.
bagienny pisze…
Wyznaję zasadę, że część ludzi po prostu rodzi się dupkami ;]
ojerzah pisze…
Zdecydowana większość, ja niestety takich ludzi właśnie spotykam/przyciągam, myśląc że dupkami nie są. Potem się okazuje, że jednak są.
Czyli idąc tym tokiem myślenia, może Ty rzeczywiście jesteś po prostu dupkiem, tylko że ja znów mam skrzywiony obraz odbioru rzeczywistości? :P

Uff, jak dobrze, że Cię nie przyciągam ;)
bagienny pisze…
Zwykle podczas deszczu nie widać ani świata ani ludzi zbyt dokładnie. A teraz pada deszcz ;]
YOeLL pisze…
Też mnie kiedyś naszła podobna refleksja, ale wnioski miałem z deka inne. Spotykasz starego ziomka, idziesz na browara, wspominasz i jest (powinno) być zajebiście.

Gorzej jeżeli zgadujesz się z kimś przez neta,umawiasz i to się wlecze bo coś komuś wypadnie, bo cośtam cośtam... Wtedy należy wypiąć się n drugą osobę, bo i tak się spotkacie, a szkoda sobie mylić oczu
bagienny pisze…
Ostatnio z takimi wypinajacymi sie zostalem doedukowany, ze nazywa sie ich "farmazon". PIeprzy trzy po trzy, ze chce sie spotkac, cos tam zmysla etc. Rozbawilo mnie.

Wychodzic "na browar" wole z ludzmi, z ktorymi kontakt. Wspominac nie ma czego - i tak kulturowo tkwimy mentalnie w przeszlosci, wiec nie ma sensu (IMO) tego transponowac na zycie osobiste. Chociaz ten myk z zajebistoscia moglby mnie przekonac ;]
Joanna (mifufu) pisze…
O noł, nie cierpię spotkań "po latach", wielu z tych ludzi, podobnie jak Ty nie pamiętam. Kiedyś jakieś spotkanie uskuteczniłam, po powstaniu nk. masakra. Od tamtego czasu, starannie unikam spotkań z ludźmi z przeszłości. Takie grzebanie się w tym co było jest bez sensu.. z wysoko podniesioną głową, na spotkanie ku nowemu iść, trzeba :). Pozdrawiam.
bagienny pisze…
Heh. Z NK to już w ogóle osobna historia. Bez bicia przyznam się, że chciałem wiedzieć co się dzieje u dwóch osób, które od zawsze były atechniczne. Dowiedziałem i zniknąłem ;]
Zgadzam się. Nowe przed nami ;]

Popularne posty z tego bloga

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Spinner

Ludzie to dziwny twór. Lubią nienawidzić. I żeby nie było, że to tylko nasza polska domena narodowa. Wystarczy czytać co boli naszych towarzyszy za oceanem.

Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie hejtują #selfie i #samojebki. Srsly. Być może, nie rozumiem tego, bo sam uprawiałem samojebki nim powstała na nie moda. Sporo zdjęć wykonanych aparatem z łapy samemu sobie. Aparatem na kliszę. Robi ktoś sobie zdjęcie, ma selfie sticka i ci to przeszkadza? Idź do lekarza. Może jakaś żyłka w dupie jest zbyt napięta. Ale to tak przy okazji, bo tematem dzisiejszego wpisu na blogasku jest łożysko :D

Od dłuższego czasu na zachodnich heheszkowych portalach rozsiewa się informacja o jakimś intelektualnym raku. Jest to spinner. Temat mnie nie obchodził i za bardzo nie wiedziałem o co chodzi i srsly głupota i hejt średnio mnie interesuje. Wiedza przyszła, sama i nie proszona. Otóż spinner się kręci i nic więcej nie robi i to jest mega głupie. Naprawdę?

No cóż... pamiętam:
- plastikowe rury, którym…