Przejdź do głównej zawartości

Imperium zla

            W swiecie komputerow istnieje pojecie Imperium Zla. Na to okreslenie zapracowala sobie m.in. firma Microsoft. Trudno orzec czy slusznie. W swoich poczatkach mieli kilka rzeczy, ktore byly mocno kontrowersyjne (pozniej zreszta tez). Np. postanowili sprzedac cos co istnialo i bylo za darmo (teraz wszyscy wrzasneliby, ze genialny pomysl biznesowy... e nie. Fanboys Apple by tak nie krzykneli). Ale powiedzmy sobie wprost, niewielu z tego potrafilo korzystac. I glos ludzi tych sprytniejszych byl oczywisty i niemalze szczery. Jednak wyroslo kilka nowych imperiow, ktore nie sa w zadnej mierze krytykowane (poddawane ocenie).

            Przylozylem reke do tego, by spopularyzowac wyszukiwarke Google, i do Gmail, i do Google Wave, iGoogle, Google Reader (trzy ostatnie radosnie zamkniete, a Wave nigdy nie zostal udostepniony). Przy Gmail nawet bralem udzial w kampanii informacyjnej. Jakas naiwna czesc mnie wierzyla, ze to beda dobre narzedzia, kiedy moj glos krytyki w postaci speca od bezpieczenstwa sieciowego, jawnie kpil.

            Aktualnie czytajac serwisy (smiech na sali) technologiczne mam przed oczami kolejnych oredownikow Google, ktorzy bezkrytycznie lykaja wszystko co wyjdzie z tego Imperium. Kiedys Google byl synonimem szybkosci, otwartosci i innowacyjnosci. Od kilku lat tak nie jest. Kierunek zmian jaki obral ten gigant jest mocno niejasny.

            Nie twierdze, ze zamykanie uslug jest zle. Chociaz moim zdaniem zamiast biernie czekac, az ludzie zaczna sami sie edukowac, jak to czynili w poczatkach firmy, Google samo aktywnie powinno to czynic. A pozniej nie rozkladac rak i mowic, za malo z tego ludzi korzysta (pewnie zalatuje hipokryzja co? :) Firma nie tworzy absolutnie zadnego wsparcia dla uzytkownikow (w sumie czemu, darmozjady jedne) ani tez dla swoich klientow (widzialem ludzi, ktorzy walili glowa w sciane - literalnie), nie daje jednoznacznych odpowiedzi i komunikatow. Ktokolwiek szukal pomocy online czesto rezygnowal nie uzyskujac zadnej odpowiedzi. Dla porownania z imperium zla jakim caly czas jest nazywany Microsoft tej pomocy udziela, nie znajdziesz online? Bierzesz telefon i dzwonisz. Uzyskacie chocby informacje w przypadku, jezeli nie beda mogli pomoc nawet przy uslugach za ktore nie placicie. Tak. Naprawde, tak to dziala. Kiedy mowie o tym administratorom, informatykom to patrze na ich zdumione twarze - nie dowierzaja, ze to takie proste. Zabawne jest to, ze tak to dziala od wielu lat.

            To oczywiscie tylko jeden aspekt, ale dla mnie cholernie istotny. Czasy kiedy siedzialem i poswiecalem kilkanascie godzin na rozwiazanie problemu, ktory stal po stronie producenta (tak, naleze do tych ludzi, ktorzy pisza do tworcow gier i programow, zglasza problemy - oprocz Google (tak znalazlem kontakt) i polskich producentow... przepraszam developerow, wszyscy odpowiadali i odpowiadaja) dawno minely. Jezeli czegos nie mozna uzyc od razu laduje w smietniku.

            Google nie jest juz fajna firemka dwoch gosci, ktorzy mieli swoje idee fixe. Teraz jest to potezna korporacja, ktora rzadzi sie i rzadzi swiatem w sposob jaki chce. Marginalizujac osoby, ktore chcac konkretow musza sie dostosowac sie do potrzeb wiekszosci, firma zaczyna coraz mniej oferowac. Wyniki wyszukiwarki sa filtrowane (milosnicy teorii spiskowych twierdziliby, ze cenzurowana), modyfikowane ustawienia personalne bez zgody i wiedzy uzytkownikow (zmiany ustawien kont, zmiany nazwy i danych osobowych, kopiowanie i publikacja rzeczy do ktorych nie udostepniono uprawnien), programy personalizujace dzialalnosc uzytkownikow (zablokujcie Chrome pod Windowsem, a dostanie szmergla, ze ne moze niczego wyslac ani zaktualizowac sie bez Waszej zgody).

            Wydaje mi sie, ze krytyka - wszechkrytyka postepowania korporacji moze dac wymierne korzysci dla uzytkownikow/klientow, podobnie jak to mialo i ma miejsce z Microsoftem.

            Zeby Was rozbawic: Blogger (wlasnosc Google), Android, Chrome posluzyly do stworzenia tego wpisu ;]

Komentarze

Andrzej pisze…
Nic dodać nic ująć.
Od jakiegoś czasu też odnosiłem wrażenie, że z G jest coś nie tak. Ty ładnie to ubrałeś w słowa.
Caddi Fredson pisze…
Przyznam, że swoje uwielbienie do Google ograniczyłem do gmail, bloggera i chrome. Kiedyś było to niemożliwe: nawet telefon z androidem musiał być.
Okazuje się, że można sobie poukładać funkcjonowanie w sieci korzystając z różnych narzędzi... nawet zastąpić google readera, choć na początku było to trudne. Dla chcącego nic trudnego.
bagienny pisze…
Uczyc to my, nie nas ;]
Jezeli uwazasz, ze to problem ustawien nie dostrzegasz problemu. Ale spoko, mi zajelo to niemal 10 lat ;]
bagienny pisze…
Strasznie chaotycznie to opisalem, ale jest tyle problemow, ze nie wiedzialem jak ruszyc temat.
goldenbrown pisze…
A mnie nie podoba się, ze G stara się osaczyć róznymi usługami, że czuję się, jak w klatce i nie mam wyboru. To znaczy, wybór zawsze mam;)
Nie dalej, jak dziś G+ podsunęło mi uproszczony adres. Ładnie, mówię, fajna sprawa! Klikam na tak, a oni - daj telefon, musimy zweryfikować.
Nie spodobało mi się to.. Poszło: anuluj.

bagienny pisze…
Też to miałem. Tyle, że u mnie to i tak nie zdaje egzaminu. Nie przywiązuję się do telefonu, poza tym skoro można ja mogę sklonować kartę, to "źli" ludzie potrafią więcej. Gówno a nie zabezpieczenie. Ale przyznaję SMS z przypominajką z kalendarza na google to nie jest zły pomysł.

Dalszą część odpowiedzi umieszczę jako osobny wpis, z dedykacją dla Caddiego.

Popularne posty z tego bloga

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Spinner

Ludzie to dziwny twór. Lubią nienawidzić. I żeby nie było, że to tylko nasza polska domena narodowa. Wystarczy czytać co boli naszych towarzyszy za oceanem.

Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie hejtują #selfie i #samojebki. Srsly. Być może, nie rozumiem tego, bo sam uprawiałem samojebki nim powstała na nie moda. Sporo zdjęć wykonanych aparatem z łapy samemu sobie. Aparatem na kliszę. Robi ktoś sobie zdjęcie, ma selfie sticka i ci to przeszkadza? Idź do lekarza. Może jakaś żyłka w dupie jest zbyt napięta. Ale to tak przy okazji, bo tematem dzisiejszego wpisu na blogasku jest łożysko :D

Od dłuższego czasu na zachodnich heheszkowych portalach rozsiewa się informacja o jakimś intelektualnym raku. Jest to spinner. Temat mnie nie obchodził i za bardzo nie wiedziałem o co chodzi i srsly głupota i hejt średnio mnie interesuje. Wiedza przyszła, sama i nie proszona. Otóż spinner się kręci i nic więcej nie robi i to jest mega głupie. Naprawdę?

No cóż... pamiętam:
- plastikowe rury, którym…