sobota, 2 listopada 2013

Imperium zla

            W swiecie komputerow istnieje pojecie Imperium Zla. Na to okreslenie zapracowala sobie m.in. firma Microsoft. Trudno orzec czy slusznie. W swoich poczatkach mieli kilka rzeczy, ktore byly mocno kontrowersyjne (pozniej zreszta tez). Np. postanowili sprzedac cos co istnialo i bylo za darmo (teraz wszyscy wrzasneliby, ze genialny pomysl biznesowy... e nie. Fanboys Apple by tak nie krzykneli). Ale powiedzmy sobie wprost, niewielu z tego potrafilo korzystac. I glos ludzi tych sprytniejszych byl oczywisty i niemalze szczery. Jednak wyroslo kilka nowych imperiow, ktore nie sa w zadnej mierze krytykowane (poddawane ocenie).

            Przylozylem reke do tego, by spopularyzowac wyszukiwarke Google, i do Gmail, i do Google Wave, iGoogle, Google Reader (trzy ostatnie radosnie zamkniete, a Wave nigdy nie zostal udostepniony). Przy Gmail nawet bralem udzial w kampanii informacyjnej. Jakas naiwna czesc mnie wierzyla, ze to beda dobre narzedzia, kiedy moj glos krytyki w postaci speca od bezpieczenstwa sieciowego, jawnie kpil.

            Aktualnie czytajac serwisy (smiech na sali) technologiczne mam przed oczami kolejnych oredownikow Google, ktorzy bezkrytycznie lykaja wszystko co wyjdzie z tego Imperium. Kiedys Google byl synonimem szybkosci, otwartosci i innowacyjnosci. Od kilku lat tak nie jest. Kierunek zmian jaki obral ten gigant jest mocno niejasny.

            Nie twierdze, ze zamykanie uslug jest zle. Chociaz moim zdaniem zamiast biernie czekac, az ludzie zaczna sami sie edukowac, jak to czynili w poczatkach firmy, Google samo aktywnie powinno to czynic. A pozniej nie rozkladac rak i mowic, za malo z tego ludzi korzysta (pewnie zalatuje hipokryzja co? :) Firma nie tworzy absolutnie zadnego wsparcia dla uzytkownikow (w sumie czemu, darmozjady jedne) ani tez dla swoich klientow (widzialem ludzi, ktorzy walili glowa w sciane - literalnie), nie daje jednoznacznych odpowiedzi i komunikatow. Ktokolwiek szukal pomocy online czesto rezygnowal nie uzyskujac zadnej odpowiedzi. Dla porownania z imperium zla jakim caly czas jest nazywany Microsoft tej pomocy udziela, nie znajdziesz online? Bierzesz telefon i dzwonisz. Uzyskacie chocby informacje w przypadku, jezeli nie beda mogli pomoc nawet przy uslugach za ktore nie placicie. Tak. Naprawde, tak to dziala. Kiedy mowie o tym administratorom, informatykom to patrze na ich zdumione twarze - nie dowierzaja, ze to takie proste. Zabawne jest to, ze tak to dziala od wielu lat.

            To oczywiscie tylko jeden aspekt, ale dla mnie cholernie istotny. Czasy kiedy siedzialem i poswiecalem kilkanascie godzin na rozwiazanie problemu, ktory stal po stronie producenta (tak, naleze do tych ludzi, ktorzy pisza do tworcow gier i programow, zglasza problemy - oprocz Google (tak znalazlem kontakt) i polskich producentow... przepraszam developerow, wszyscy odpowiadali i odpowiadaja) dawno minely. Jezeli czegos nie mozna uzyc od razu laduje w smietniku.

            Google nie jest juz fajna firemka dwoch gosci, ktorzy mieli swoje idee fixe. Teraz jest to potezna korporacja, ktora rzadzi sie i rzadzi swiatem w sposob jaki chce. Marginalizujac osoby, ktore chcac konkretow musza sie dostosowac sie do potrzeb wiekszosci, firma zaczyna coraz mniej oferowac. Wyniki wyszukiwarki sa filtrowane (milosnicy teorii spiskowych twierdziliby, ze cenzurowana), modyfikowane ustawienia personalne bez zgody i wiedzy uzytkownikow (zmiany ustawien kont, zmiany nazwy i danych osobowych, kopiowanie i publikacja rzeczy do ktorych nie udostepniono uprawnien), programy personalizujace dzialalnosc uzytkownikow (zablokujcie Chrome pod Windowsem, a dostanie szmergla, ze ne moze niczego wyslac ani zaktualizowac sie bez Waszej zgody).

            Wydaje mi sie, ze krytyka - wszechkrytyka postepowania korporacji moze dac wymierne korzysci dla uzytkownikow/klientow, podobnie jak to mialo i ma miejsce z Microsoftem.

            Zeby Was rozbawic: Blogger (wlasnosc Google), Android, Chrome posluzyly do stworzenia tego wpisu ;]

6 komentarzy:

Andrzej pisze...

Nic dodać nic ująć.
Od jakiegoś czasu też odnosiłem wrażenie, że z G jest coś nie tak. Ty ładnie to ubrałeś w słowa.

Caddi Fredson pisze...

Przyznam, że swoje uwielbienie do Google ograniczyłem do gmail, bloggera i chrome. Kiedyś było to niemożliwe: nawet telefon z androidem musiał być.
Okazuje się, że można sobie poukładać funkcjonowanie w sieci korzystając z różnych narzędzi... nawet zastąpić google readera, choć na początku było to trudne. Dla chcącego nic trudnego.

bagienny pisze...

Uczyc to my, nie nas ;]
Jezeli uwazasz, ze to problem ustawien nie dostrzegasz problemu. Ale spoko, mi zajelo to niemal 10 lat ;]

bagienny pisze...

Strasznie chaotycznie to opisalem, ale jest tyle problemow, ze nie wiedzialem jak ruszyc temat.

goldenbrown pisze...

A mnie nie podoba się, ze G stara się osaczyć róznymi usługami, że czuję się, jak w klatce i nie mam wyboru. To znaczy, wybór zawsze mam;)
Nie dalej, jak dziś G+ podsunęło mi uproszczony adres. Ładnie, mówię, fajna sprawa! Klikam na tak, a oni - daj telefon, musimy zweryfikować.
Nie spodobało mi się to.. Poszło: anuluj.

bagienny pisze...

Też to miałem. Tyle, że u mnie to i tak nie zdaje egzaminu. Nie przywiązuję się do telefonu, poza tym skoro można ja mogę sklonować kartę, to "źli" ludzie potrafią więcej. Gówno a nie zabezpieczenie. Ale przyznaję SMS z przypominajką z kalendarza na google to nie jest zły pomysł.

Dalszą część odpowiedzi umieszczę jako osobny wpis, z dedykacją dla Caddiego.

Miękkie umiejętności

W dzisiejszych czasach nie jest trudno o pracę. Zdecydowanie jest trudniej znaleźć taką, która zapewni wystarczające środki do życia. Nie po...