niedziela, 29 listopada 2015

Zaangażowanie

Lubimy mieć o sobie dobre zdanie. Wiemy co jest słuszne a co nie jest. Angażujemy swoje emocje, kiedy widzimy ludzkie nieszczęście. Potrafimy słowem zareagować, klikiem, lubisiem. Po prostu jesteśmy zaangażowani.

A video posted by bagienny (@bagienny) on


Tylko wśród nas żyją takie wredoty jak ja, które wyrywają z komfortowego dyletanctwa, błogiej świadomości, że nie ma problemów.

Kiedy filmowałem poniższy materiał do swojego projektu, usłyszałem palących nieopodal uciemiężonych pracowników firmy gastronomicznej – po chuj to filmuje.

Właśnie dlatego. Może w tej chwili nic z tym nie zrobię, ani osoba, która też to widziała też się nie zaangażuje w jakąś pracę wolontariatu czy aktywną pomoc uchodźcom. Ale może świadomość tego jak nie tak dawno, w niebezpiecznych czasach ludzie potrafili wykazać się rozsądkiem i minimalizować straty, w przyszłości pozwoli uniknąć naszych (naszych, bo politycy przez nas wybrani mają obowiązek reprezentować NAS) błędów.

Mieliśmy dość barwną historię. Podbijaliśmy i byliśmy podbijani, i to tak skutecznie, że znikaliśmy. Uciekaliśmy i byliśmy uchodźcami. Kiedyś uciekaliśmy przed zaborcą, okupantem i towarzyszem. Byliśmy uchodźcami. Od czasów odzyskanej wolności jesteśmy uchodźcami ekonomicznymi.

Jesteśmy sercem z naszymi rodakami za granicą. Nieważne kim są. To nasi pobratymcy, nasi emisariusze, po prostu ziomy. Z jakiś powodów opuścili nasz kraj, oni lub ich rodzice czy przodkowie. Czy nie możemy zachować się tak jak ci, którzy przyjęli ich do swojego domu?


Dla zwiększenia dyskomfortu tym co uważają się za wierzących polecam lekturę Ewangelii wg św. Mateusza [25,34-46] - Biblia Tysiąclecia.

piątek, 27 listopada 2015

Czarny piątek

Wczorajszego wieczora dostałem pierwszą ofertę, i przyznam, że kuszącą – oprogramowanie za 800 złotych w piątek ma kosztować 200. Poważna firma to i poważne oferty rabatowe dla klientów.

Dzisiaj przetarłem oczy, spojrzałem na skrzynkę i oniemiałem. Każdy jeden sklep, każda usługa oferuje mi z okazji „czarnego piątku” rabat. Rabat ów niczym się nie różni od całosezonowych rabatów: 3 za 2, drugi produkt za złotówkę, 10% itd..

Nigdy nie mogłem zrozumieć czemu w Polsce nie ma faktycznych wyprzedaży. Nie dość, że sprzedaje się nam towary, które już zarobiły na siebie w krajach zachodnich jako nowość, to jeszcze przy opróżnianiu magazynów mamy płacić niewiele mniej od regularnej ceny. Jeżeli produkt jest niskiej jakości wówczas przecena może robić wrażenie.

Wyprzedaż zaczyna się od 50% wartości ceny. W Polsce maksymalna dochodzi do obniżka 20% (zdarzają się 50% upustu, ale z reguły na dwóch/trzech sztukach asortymentu).
Jako, że po 1 listopada zaczął się sezon przedświąteczny Bożego Narodzenia, sklepy i usługi mamią nas „ofertami”.

Czarny piątek ma swoje korzenie za oceanem, w konkretnie w kraju zwanym Stany Zjednoczone. Ten piątek nie jest jakiś szczególny, różnica wynika w rozliczeniu i by pozbyć się towaru, za który gdy stuknie 1 stycznia muszą zapłacić podatek od zysków (w uproszczeniu). U nas jest podobnie, tylko biorąc przykład z empiku towar tuż przed nowym rokiem jest zwracany do dystrybutora/producenta, by tego uniknąć (jakby ktoś się pytał czemu tylko evergreen są wówczas dostępne).

Nie ma polskiego czarnego piątku. Jest to zwykłe hasło reklamowe. Podobnie jak już stała reklama namalowana lub co częściej ordynarnie przyklejony afisz na frontowej szybie sklepu. Napisy „likwidacja sklepu – wyprzedaż”, „rabat od 50%” widnieją calutki rok. Te likwidowane sklepy są co najmniej kilku lat.

Nie dajmy się zwariować i poddawajmy się stadnemu wyrzucaniu pieniędzy na promocje.

Zamykają blog... o rajuniu!

Z okazji zamknięcia blogów na onecie, pojawiły się zajebiste tłumaczenia dlaczego je się zamyka. Rolę blogów przejęły portale społeczności...