Przejdź do głównej zawartości

Zaangażowanie

Lubimy mieć o sobie dobre zdanie. Wiemy co jest słuszne a co nie jest. Angażujemy swoje emocje, kiedy widzimy ludzkie nieszczęście. Potrafimy słowem zareagować, klikiem, lubisiem. Po prostu jesteśmy zaangażowani.

A video posted by bagienny (@bagienny) on


Tylko wśród nas żyją takie wredoty jak ja, które wyrywają z komfortowego dyletanctwa, błogiej świadomości, że nie ma problemów.

Kiedy filmowałem poniższy materiał do swojego projektu, usłyszałem palących nieopodal uciemiężonych pracowników firmy gastronomicznej – po chuj to filmuje.

Właśnie dlatego. Może w tej chwili nic z tym nie zrobię, ani osoba, która też to widziała też się nie zaangażuje w jakąś pracę wolontariatu czy aktywną pomoc uchodźcom. Ale może świadomość tego jak nie tak dawno, w niebezpiecznych czasach ludzie potrafili wykazać się rozsądkiem i minimalizować straty, w przyszłości pozwoli uniknąć naszych (naszych, bo politycy przez nas wybrani mają obowiązek reprezentować NAS) błędów.

Mieliśmy dość barwną historię. Podbijaliśmy i byliśmy podbijani, i to tak skutecznie, że znikaliśmy. Uciekaliśmy i byliśmy uchodźcami. Kiedyś uciekaliśmy przed zaborcą, okupantem i towarzyszem. Byliśmy uchodźcami. Od czasów odzyskanej wolności jesteśmy uchodźcami ekonomicznymi.

Jesteśmy sercem z naszymi rodakami za granicą. Nieważne kim są. To nasi pobratymcy, nasi emisariusze, po prostu ziomy. Z jakiś powodów opuścili nasz kraj, oni lub ich rodzice czy przodkowie. Czy nie możemy zachować się tak jak ci, którzy przyjęli ich do swojego domu?


Dla zwiększenia dyskomfortu tym co uważają się za wierzących polecam lekturę Ewangelii wg św. Mateusza [25,34-46] - Biblia Tysiąclecia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…