wtorek, 9 sierpnia 2016

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie mam na myśli tylko rowerzystów. Jechaliście w autobusie lub tramwaju i nagle wami szarpnęło? Nie zawsze jest to wina prowadzącego, po prostu jakaś kurwa (tłum. charakter człowieka, nie zawód i niepejoratywne określenie płci) uznała, że ulica to jej dominium. Swoją drogą pełny szacun dla kobiet prowadzących autobusy czy tramwaje, oby wszyscy tak jeździli. A może jechaliście kiedyś karetką? Nie polecam, jak macie ulegać czemuś co będzie wymagało interwencji ratowników, ulegajcie po północy.

Wiem, że jest bardzo dużo kierowców, którzy zachowują bezpieczeństwo na drodze. Mają wyobraźnię i ograniczony kredyt zaufania do innych użytkowników drogi. A żeby tam, są megasympatyczni. Tyle, że dziś spotkałem o kilku idiotów za dużo na swojej drodze.

Dla zdrowia psychicznego przez parę dni nie wsiadam na rower.

Zamykają blog... o rajuniu!

Z okazji zamknięcia blogów na onecie, pojawiły się zajebiste tłumaczenia dlaczego je się zamyka. Rolę blogów przejęły portale społeczności...