Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

Kiedy pada deszcz

- Bagienny! Chodź na rower.

- Śpię.

- No chodź.

- Nie chce mi się *ziew*

Dialog się przeciąga przez jakieś 10 minut. Dojeżdżamy do pól mokotowskich. Błyska, grzmi i wieje. Czyli jest cudnie ^^

- Nie mogłeś marudzić 10 minut dłużej? Uniknęlibyśmy ulewy.

I znowu marudzę o książkach

Niedawno wyplułem się na temat zakupów. Teraz chciałbym napisać nieco o przedmiocie zakupów. Precyzując o książkach. Dzisiaj rozpoczęły się Warszawskie Targi Książki. Impreza już nie jest adresowana do przygłupów, którzy nie dość, że wydają pieniądze na książki to jeszcze je czytają. Odkąd powoli moda na czytanie (już czegokolwiek) wróciła, to już nie ma przygłupów, wytykania nas paluchami i robieniem sobie jaj. Każdy czytelnik, który nie potrafił oderwać się od lektury poza domem wie o czym napisałem. Ale bez gorzkich żali... swoją drogą to jest interesujące, że kilka razy w swoim życiu człowiek nieświadomie podąża za jakimś trendem ;]

      Mamy od kilku lat zwyżkowy trend publikacji nowych książek. Może ilościowo literatury światowej nie jest najlepiej, ale za to pod względem rodzimych tytułów jest super. Tyle... że taki stary pierdziel jak ja, wychowany może nie na dobrej literaturze, ale wymagającej od czytelnika czy to jakiejś wiedzy czy zaangażowania, nie jest tą mnogośc…

O jeden sklep za dużo

Podobno ludzie nie lubią zakupów. Nie będę wnikał w jakie (spożywcze, ciuchy, techniczne, remontowe). Po całości. Najpierw jest problem z wyjściem. Potem ludzie, że są. I o zgrozo też chcą robić zakupy. To obsługa jest jakaś takaś. Potem, że nie ma tego po co człowiek ruszył cztery litery. I samo kupowanie. O maj gad. Po prostu zgroza. Tyle, że kiedy już się trafią zakupy, już się teleportowano na miejsce, ludzi mało, obsługa jak trzeba i jest to co człowiek sobie umyślił... to jakoś coś nie pasuje. Jeżeli ktoś na wstępie pomyślał, śpieszę z wiatrakiem do rozwiania wątpliwości, problem ów nie dotyczy tylko kobiet. Płeć brzydka też ma takie dylematy. Z moich obserwacji wynika, że wszyscy kochają zakupy.

      Ale o czym innym chciałem... Jest takie zjawisko, które nazywam "o jeden sklep za dużo".

      Niezależnie czy zakupy należą do udanych, czy posiadany kapitał finansowy został wymieniony na dobra. To jest nieistotne. Gdzieś tam istnieje jeszcze jeden sklep do któr…

Weekend.

Łuk triumfalny.

Prawda obiektywna

1535. rysunek o trudnych pytaniach

Kartka z kalendarza.

I muzyka gra.

Veni, vidi, vici.