Przejdź do głównej zawartości

O pewnej aferze

          Wybuchla afera. Wlasciwie aferka, bo wiekszego znaczenia tak naprawde nie ma. Okazalo sie, ze na prestizowy konkurs Blog Roku mozna bylo kupic glosy.  No po prostu dramat.

          Konkursy, w ktorych liczy sie platna popularnosc w postaci smsow na konkretna pozycje zawsze sa obciazone tym ryzykiem. Zwlaszcza jezeli komus na tym zalezy. Pojawily sie glosy, ze to nieuczciwe i w ogole. Moze. Nie znam sie. Ale tak na dobra sprawe, niemal kazdy kto korzysta z internetu predzej czy pozniej spotkal sie z prosba o oddanie glosu. Czy to klikniecie czy to wyslanie smsu. Czy to jest uczciwe? No przeciez wspieramy naszego ziomka. Kwestia tutaj sie rozbija jak duzo mamy dobrych ziomkow na fejsie, jezeli ich nie mamy... to se ich kupimy ;]

          Oczywiscie taki ranking popularnosci nie jest przypisany tylko konkursom w internecie. Tak samo dzieje sie na rynku ksiegarskim czy muzycznym, wykupuje sie caly naklad ksiazek, plyt tylko po to, by zgarnac jakas nagrode. Nihil novi sub sole (sie chodzilo do podstawowki, a co!)

          Konkurs w ktorym zasiada jury, ktore ma jakies doswiadczenie w danej materii to, w moim odczuciu, jest prawdziwym konkursem. Owszem konkurs popularnosci tez jest mile widziany, bo opinie miedzy tym co rozum a co serce, czesto bywaja rozbiezne. Poza tym wzbogacaja cala zabawe, a przeciez o nia tutaj chodzi.

Komentarze

Caddi pisze…
Tu się kłania kategoria znana z Sopotu i Opola: nagroda publiczności, którą wręczano obok tej najgłówniejszej przyznawanej przez doświadczone jury. Takie czasy!
Anna Kurtasz pisze…
A mnie najbardziej mierzi w tym konkursie to żebranie o głosy :( Kurde, kal mam 40 komentarzy pod notką, to jestem jakoś tam popularna, nie muszę sobie nic udowadniać, ale jak ktoś pisze raz na dwa miesiące, ma po 3 komentarze, startuje, a potem jęczy o sms-y to jakaś totalna żenada :( I to wszechobecne namawianie wszystkich i wszędzie... :(
Caddi pisze…
Niestety żenada. Wielu ze startujących nie stosuje reguły Znaj proporcjum, Mocium Panie!:-)
Jaki tam prestiżowy? Już od dawna taki nie jest a głosy były kupowane zawsze, tylko nie tak oficjalnie jak teraz.
bagienny pisze…
Ano. Normalnie zrzuciłbym na Tuska, a teraz nie mam na kogo.
bagienny pisze…
Trudno mi się z tym zgodzić. Mamy jakąś pogiętą mentalność, żeby nikomu nic nie dawać - ani lajka, ani komcia, a już smsa (celowo z błędem) to już w ogóle. Ale jak pojawią się sepleniące dzieci o blond lokach oddamy nie tylko smsa, ale i zawartość sejfu. Skoro działa, czemu nie żebrać?
bagienny pisze…
Przesada zawsze w cenie. Inaczej nikt nie zwróci uwagi. Martwi mnie co innego. Że te blogi, nawet te żebrzące tracą rację bytu, bo nie są to blogi a jednoosobowe serwisy tabloidowe.
bagienny pisze…
Czekałem, aż to gruchnie. Jakbym mówił to wcześniej, to by mi zarzucili zazdrość i w ogóle, że na hejcie chcę wypłynąć ;] Prestiżowy, bo jako jedyny ma oprawę medialną i celebrytów. Nie pomijamy faktu, że niektórym się ciepło w majtach robi na samą myśl gdyby mieli stanąć na podium. A to jest warte każdej farmy smsów.


Jury jest na końcu, wybierają spośród wybranych przez króla smsa ;]
Łukasz pisze…
No i jak tu mówić o jakiejkolwiek wiarygodności.
bagienny pisze…
Jeszcze chwilę mówiło się o tym, żeby było coś "prawdziwego" teraz przeszliśmy do "wiarygodności". Zastanawia mnie co będzie używane w przyszłości, kiedy i to słowo stanie się wyświechtane przez marketing.
W przypadku blogów możemy mówić o tym czy kreacja nam odpowiada czy też nie. Ale to imo.
Łukasz pisze…
Słuszna uwaga. Nawet nie zwróciłem uwagi na to jakiego słowa użyłem. Po prostu z automatu leci. A automat bierze się z tego co się najczęściej słyszy.
bagienny pisze…
Spoko. Jeżeli coś się nadmiernie eksploatuje to interesuje mnie sens jaki to coś ma, jeżeli ma.
Swoją drogą trochę to jest przerażające. Mamy rewelacyjny język, mnóstwo słów, a idiotycznie kastrujemy go do niereformowanego angielskiego ubogim w liczbę słów (choć może się przejadę na tym stwierdzeniu).

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…