poniedziałek, 14 grudnia 2015

Marsz i marsz, statystyki i banialuki

Byl marsz. Marsz ludzi, ktorzy z reguly nie wychodzili wczesniej. Jacy to byli ludzie? Rozni. W roznym wieku, z roznym wyksztalceniem, z roznymi sympatiami politycznymi. Co ich laczylo? Niezgoda na gwalcenie prawa.

Tak szczerze, mam w dupie ile nas tam bylo. Czy bylo nas 1000 czy 20000 mniej. Trzeba bylo przyjsc i zobaczyc samemu na wlasne oczy. Tak samo jak ja, zrobilem to kilka lat temu i poszedlem na wiec PiSu. 

Liczyli jedni bylo wiecej, liczyli drudzy bylo mniej. Nawet chcialbym, zeby tak faktycznie, zeby bylo nas mniej. Liczy sie jakosc, nie ilosc.

Dodatkowo, ponownie wiekszosc Polakow zostala obrazona, nazwana gorszym sortem i sukinsynami (jezeli bedzie zbiorowy pozew, z przyjemnoscia sie dolacze). Ale nie zal mi tych bluzgow. Naprawde. Wychowalem sie w zlej okolicy. Obelgami rzucali we mnie ludzie z marginesu, mety spoleczenstwa, ktore czuly zagrozenie, ze wsrod nich zyje ktos kto sie ich nie boi, a nawet jezeli bal to ze strachu nie stal sie takim czlowiekiem jak oni.

Dowiedzialem sie tez, z profili poslow, ze to wszystko manipulacja, ze dalismy sie zrobic na szaro. I mowia ludzie, ktorzy sobie mordy wycieraja prawica, a sa bardziej czerwoni w swoich programach politycznych niz komunisci - a lud oswiecony ich wspiera. Mówienie o manipulacji nieco przypomina towrzyszy PZPR mowiacych, o ludziach nie zgadzajacych sie z wladza ludowa.

Ja wiem, polokoktowcy nas nie kochają. Ale my ich będziemy tak długo kochać, aż oni nas wreszcie pokochają.
Kingsajz, rez. Julisz Machulski
I my, gorszy sort Polakow, mamy sie bac? Mamy sie bac ludzi, ktorzy boja sie z nami rozmawiac? Ludzi, ktorzy ze strachu wymyslaja banialuki w socialach i swoich gadzinowkach?

Niestety, swiadome spoleczenstwo budzi sie pozno. Mam nadzieje, ze nie za pozno.

Uaktualnienie. Co prawda nie jest to pozew, ale cieszy, ze ktos poruszyl ten problem.



Brak komentarzy:

Fejsik

Podoba mi się, jak przy aferze z fejsem część internetu od bezpieczeństwa, która uprzedzała jest konsekwentnie ignorowana przez marketing lu...