Przejdź do głównej zawartości

CTRL+C CTRL+V

      Dzisiaj czytając kolejne wpisy na blogach i „blogach” uśmiałem się serdecznie. Jedną z tych rzeczy była ta grafika.


      Druga rzecz rozśmieszyła mnie nieco inaczej. Otóż znany bloger i fachowiec stracił dane w chmurze. Nie jest istotne kto, bo ani fame'u ani flame'u nie chcę mieć/produkować. Rozbawił mnie fakt, że ktoś dobrze obcykany z technologiami zawierzył czemuś tak zawodnemu jak chmura, w dodatku DropBoxowi. Kiedyś ludzie dzielili się na tych co robią backupy i na takich, którym nie dupnął dysk. „Zmiana” technologii nie powinna zmieniać naszych przyzwyczajeń. Lubimy swoje śmieci? Swoje pliki związane z naszym osobistym życiem i pliki z naszą pracą? Używamy backupu. Jest to nudne i żmudne zajęcie. Nigdy nie ufałem i nie zaufam całkowicie automatycznemu backupowi. Korzystam, ale co jakiś czas wykonuję ręcznie. A co zrobić kiedy nie chce się brykać z dyskami po kieszeniach i mieć pewność, że pewnego dnia nic nie zniknie? Używać więcej niż jednej chmury, dobrze jest też przy niewielkiej inwestycji zafundować sobie domową chmurę. Problemem we wszystkich rozwiązaniach jest kwestia dobrego zabezpieczenia. Do ochrony plików może służyć PGP, ale innym zagadnieniem jest sam dostęp do nich.


Komentarze

coachartur pisze…
piszesz: stracił dane w chmurze - że stracił to jeszcze nic, ale rozumiem, że się temu dziwi?
bagienny pisze…
Też byłbym zaskoczony, jednak z serwerami jako takimi mam do czynienia od 20 lat i wiem, że potrafi im się z automatu coś przywrócić lub zgubić. Tyle teraz mam to w dupie i odzyskuję z backupa, jeżeli się da.
Caddi pisze…
chmura chmurą (wygoda), ale nie zaszkodzi zwykły dysk, na którym najważniejsze dla nas pliki zapiszemy tak na wszelki wypadek. Sam korzystam z chmur Google, OneDrive i Mega.
A ja nie korzystam z chmur. Nigdy nie ufałem czemuś, nad czym nie mam fizycznej kontroli. Ludzie się ze mnie śmiali, że jestem zacofany. Teraz ja się mogę śmiać.

Poza tym nie rozumiem idei chmury (poza oczywistością, że ktoś inny np. właściciel serwera, może mieć dostęp do moich danych). Jeśli pracuję w jednym miejscu to szybciej jest mi korzystać z zewnętrznych dysków. Jeśli mam coś wziąć ze sobą to pendrive spokojnie wystarczy. Jeśli mam coś komuś udostępnić, to też są to tylko wybrane pliki, przy czym szybciej i chyba bezpiecznie jest je wrzucić na FTP i udostępnić link. Ostatecznie wetransfer. Ale traktować chmurę jako backup? Moim zdaniem idiotyzm totalny.
bagienny pisze…
Mam podobnie, z mega nie korzystam - do tego narzędzia nie mam w ogóle zaufania odkąd się dowiedziałem, że dziwne instytucje mają do tego dostęp w imię rzekomej walki z piractwem.
Caddi pisze…
Nie przeczę, że nasza anonimowość jest iluzoryczna, ale nie mam tam aż takich rzeczy, których istnienie miałoby mi zagrażać. Świat staje się jednym WIelkim Bratem.
bagienny pisze…
No nie, trochę zacofany jesteś ;] Żartuję ;] Ale śmiać się oczywiście możesz i masz słuszność, mnie to też rozbawiło.


Bywają sytuacje gdzie używam tylko zasobów z chmury (ale to już w ogóle oddzielne konto na tę okoliczność). Po paru konferencjach wracałem z tak egzotycznymi wirusami, że cały komputer szedł do całkowitej reinstalacji a pendrivy można było tylko wyrzucić.
Można też pracować w kilku miejscach i na różnych sprzętach na tym samych materiałach. Ale nie ufam ani serwerom ani ludziom (sprzęt często nie jest mój, dodatkowo nie wiadomo co na nich bryka keyloggery i inne badziewia, więc goły ftp odpada).
bagienny pisze…
Nie wiesz co Ci może zagrać. Właśnie owe zagrożenia powstają z dnia na dzień, nie wiesz czy w przyszłości ktoś Cię nie rozliczy, że czytałeś lub posiadałeś niewłaściwą książkę (takową mam historyczną "Szatańskie wersety" do której nie przyznał się ani wydawca ani tłumacz, a dziś normalnie możesz ją kupić). Rewolucje kulturalne były nie tylko w Chinach.

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

25 lat keczupu

Jak każdy z nas, kto doświadczył przyjemności jednego systemu czy drugiego ma jakieś ale. Jeden i drugi posługuje się propagandą, trudno mi ocenić na podstawie dostępnych, która jest bardziej ohydna. Wydaje się, że dzisiejsza bazująca na najniższych instynktach, ale mogę wypowiedzieć się jedynie o tej, której doświadczam i która dotyczy mnie osobiście.

      Uprawia się z powodzeniem propagandę, że kiedyś było źle, Mordor, Imperium Zła i w ogóle. Ludzie mieszkali w barakach, byli niewolnikami systemu, nie mieli internetu, smartfonów i jedli chleb ze słoniną. Wskazuje się na okresy pewnych braków, jako okresy permanentne a nie czasowe. Udam głupka. Skoro jest tak super, po co marnotrawić czas, by pokazywać jak było chujowo?

      Zabawną rzeczą jest jeszcze porównywanie dzisiejszej sytuacji ekonomicznej i ówczesnej, rządzącymi się zupełnie innymi prawami. Nawet nie uwzględnia się w tych sytuacji jaka nastąpiła na świecie, które można skrócić do jednego słowa - globalizacja.

     …