Przejdź do głównej zawartości

Pijani za kierownicą

      Na tapecie są pijani kierowcy. Na blogach, w gazetach i jeszcze gdzieś tam. To i ja dorzucę swoje pięć groszy.

      Polak zna się na wszystkim, także zna się na tematach, o których ma tylko blade pojęcie. Głównie z opowieści. Niezależnie od tego kto jaką opowieść zna ma jakąś opinię i jest przy tym zajebiście opiniotwórczy. Wśród znawców tematu są widoczne dwa obozy. Pierwsi chcą karać, karać i jeszcze raz karać. Głównie finansowo. Ale póki co, karanie pieniężne, punktami na nie wiele się zdało. W przypadku jazdy po pijaku jestem za jedną karą. Permanentną. Delikwent zdał egzamin, zna konsekwencje. Był idiotą i wsiadł za kółko. Nic się nie stało? Niech dziękuje wszystkim okolicznościom, że nic się nie stało. Do końca życia powinien jeździć jako pasażer. Spowodował wypadek? Do końca życia jako pasażer i jeżeli kogoś potrącił dodatkowo koszty leczenia (ale przez cały czas występowania, a nie jednorazowe "zadośćuczynienie").

      A druga strona sporu? Kary bla bla bla sa złe i to jest przegięcie pały? Rozumiem, coś się stało ktoś potrzebuje do szpitala, nie ma taryfy, nie ma ambulansu a źle się dzieje. To jest wyższa konieczność. I z tym nie będę dyskutował. Ale przeciwnikom kary spróbuję coś uświadomić. Zostaliście napadnięci. Wyszliście z tego żywi, to oznacza, że ktoś kto dokonał na Was napadu powinien dostać upomnienie i mandat. Spokojnie może egzystować i dalej napadać ludzi. Interesująca logika.

      Nie powinno być tolerancji dla takich zachowań. Idziesz gdzieś, chlapniesz kielonek - to jest Twój problem. Samochód zostawiasz i zasuwasz z buta. Nikt nie trzyma pistoletu przy Twojej głowie i każe Ci pić, a następnie wsiąść do samochodu.


      Czemu na rysunku umieściłem kobietę? Bo w dwóch wypadkach, w których miałem "szczęście" brać udział jako poszkodowany, sprawczyniami były pijane kobiety.

Komentarze

goldenbrown pisze…
Współczuję Ci, że miałeś "okolicznośc" z pijanymi babami. Po ostatnich różnych wypadkach z udziałem pijanych (i naćpanych) kierowców, mówi się o zwiększeniu kar. Czy to coś pomoze? samo mówienie nie, trzeba się wziać za wyłapywanie nietrzezwych i naćpanych, "dopalonych" kierowcow.
Na Toksykologii, jak się trafia pijany i jest to np. kierowca zawodowy, to przeważnie dostaje do karty "wpj", czyli weryfikacja prawa jazdy. I taka informacja kierowana jest do WORDu.
bagienny pisze…
Była linijka o innych rozweselaczach, włącznie z legalną farmakologią, ale stwierdziłem, że to jest w domyśle ;]

No tak. Wyłapywanie. Ale jak obywatele mają to zrobić? Rzucać się na maskę czy pod koła? Policja i straż miejska z uwielbieniem ściga za bzdety rowerzystów (sory, ale to są bzdety). A łapią pijanych najczęściej przez przypadek, bo muszą normę wykonać przeprowadzonych kontroli.
zjedz_mnie pisze…
Też zostałam trafiona, co prawda nie była to kobieta, a facet, ale ten z taxi (to też "królowie":) Dmuchnął mnie na przejściu dla pieszych na zielonym świetle (dla mnie!). Aż się dziwię, że mam twarz, bo kontak z jezdnią miałm bardzo bliski, przeorałam nieźle. Słowem, nieważne kto za kierownicą, ważne, żeby był odpowiedzialny, jak nie za siebie to za innych. Jestem za karaniem i to dość bolesnym, aby taki delikwent/delikwentka nie mieliby szans usiąść już za kierownicą. Teraz temat jest na tabecie, ale jeszcze troszeczkę i zniknie i nic mądrego nikt nie wymyśli, a kierowcy pod wpływem dalej będą ujeżdżać, bo co im grozi.
burzochron pisze…
Ostatnie wypadki z pijanymi kierowcami szokują mnie. Nigdy nie miałam do czynienia z osoba, która wsiadała po kielichu za kierownicą. Nigdy, nawet w czasach szalonego dwudziestolecia, nie słyszałam o takich matołach. Oczywiście ludzie w mieście maja łatwiej: są tramwaje i taksówki. Mogę wyobrazić sobie dylemat wiejskiego podlotka: iść na dyskę pieszo 5 kilometrów przez zaspę śniegu lub jechać, ale się nie urżnąć.
Jestem za ułatwianiem życia: niech piniondze przeznaczone na walkę zbrojną z alkoholem przeznaczy się na fajny transport publiczny.

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

25 lat keczupu

Jak każdy z nas, kto doświadczył przyjemności jednego systemu czy drugiego ma jakieś ale. Jeden i drugi posługuje się propagandą, trudno mi ocenić na podstawie dostępnych, która jest bardziej ohydna. Wydaje się, że dzisiejsza bazująca na najniższych instynktach, ale mogę wypowiedzieć się jedynie o tej, której doświadczam i która dotyczy mnie osobiście.

      Uprawia się z powodzeniem propagandę, że kiedyś było źle, Mordor, Imperium Zła i w ogóle. Ludzie mieszkali w barakach, byli niewolnikami systemu, nie mieli internetu, smartfonów i jedli chleb ze słoniną. Wskazuje się na okresy pewnych braków, jako okresy permanentne a nie czasowe. Udam głupka. Skoro jest tak super, po co marnotrawić czas, by pokazywać jak było chujowo?

      Zabawną rzeczą jest jeszcze porównywanie dzisiejszej sytuacji ekonomicznej i ówczesnej, rządzącymi się zupełnie innymi prawami. Nawet nie uwzględnia się w tych sytuacji jaka nastąpiła na świecie, które można skrócić do jednego słowa - globalizacja.

     …