Przejdź do głównej zawartości

2014, czyli jak leci

      Rok 2014 rozpoczęty. Co parę chwil (z punktu widzenia istnienia wszechświata), ktoś się pyta jak tam w nowym roku. Odpowiadam, że bez zmian, a u ciebie? Odpowiedź jest podobna. Nie ma deklaracji, obietnic i innych takich. Po chwili dodaję, że tak naprawdę nic się nie stało.

   Fachowcy (bo nie historycy) zaprzeczają, że zwyczaj obchodzenia Sylwestra nie wziął się z mitu. Mit o tym, że papież Sylwester I, który pokonał smoka Lewiatana w IV w n.e., i go uwięził w Lateranie (odpowiednik dzisiejszego Watykanu). I ten smoczek miał w 1000 roku (za proroctwem Sybilli) rozpirzyć wszystko w drobny mak. Nie bez powodu pod koniec X wieku kolejny papież przyjął imię Sylwester (coś na kształt jeden dał radę to drugi też da). Zbieżność proroctwa Sybilli z wizją Apkalipsy Św. Jana była oczywista, a potem już tylko ognie piekielne dla każdego ;] Można się śmiać i nabijać z naiwności, ale przypomnę jak niektórzy robili pod siebie przy bombie milenijnej, że będą spadać samoloty, jeże zjedzą kable i nie będzie prądu, telewizji, radia i internetu (w Polsce jeszcze nie tak powszechny jak chcą wmawiać trolle). Sam zwyczaj obchodzenia Sylwestra (w rocznicę śmierci papieża Sylwestra I) jest stosunkowo nowym zwyczajem (i w tym względzie fachowcy mają rację).

   Ale wracając do rozmowy. Zatem ówcześni, albo jak mawiają Amerykanie - "antyczni", ludzie cieszyli się z tego, że nie nic nie stało. W sumie idealnie wpasowuje się w to naszą współczesną polską kulturę (nie wspominając o sporcie). Przecież nic się nie stało ;]

Komentarze

Szalonooka pisze…
No o zaiste nic się nie stało, ale rasa ludzka ma skłonności do symboliki i jej celebrowania.
Jerze zjedzą kable...hm...Ale nie TEN o jerzach ?:) I to tak serio, ktoś w to wierzył, ktoś tak powiadał?
Sobie pozwoliłam wejść bez zaproszenia, mam nadzieję że, na mnie nie wejdziesz, czy nie pojedziesz ;)
goldenbrown pisze…
Myślę, że nie stało się nic ;)
http://w998.wrzuta.pl/audio/9SIROwRAZgj/wilki_-_nie_stalo_sie_nic
Oczywiście, że to "tylko" zmiana daty i nabranie nowego nawyku, by pisać 2014.
A że życie przebiega etapami, to mamy kolejny, który można zamknać , zrobić reset i powiedziec (jak kto chce): zaczynam wszystko od nowa;)
goldenbrown pisze…
Szczęśliwego, Dobrego, Zdrowego Roku:)))
Caddi Fredson pisze…
Bo nic się nie stało, jedynie zakończył się rok obrachunkowy. teraz trzeba zaczekać na PIT i rozliczyć się z fiskusem:-)
bagienny pisze…
Jeże. Kable... trochę gdzie indziej źródło inspiracji (poza internetami).

Czy przy rasie ludzkiej należy brać pod uwagę jednostki, które nie ma tej skłonności?
bagienny pisze…
Oj, ja bym niektórym zrobił reset ;] Etapy są zauważalne po dłuższym okresie kiedy owe etapy się kończą.
bagienny pisze…
Wzajemności ;]
bagienny pisze…
I o to właśnie chodzi, ale to takie chore. Tyle przymusowego wolnego i tyle roboty. Kompletnie bezsęsu.
Szalonooka pisze…
No tak, sama pisownia powinna mnie była przekonać, że to nie te jerze, tylko jeże. Jednakże nadal interesuje mnie fakt zjadania kabli przez jeże. Ktoś ma wyobraźnię, doprawdy.

Hm..biorąc pod uwagę fakt, że od każdej reguły jest jakiś wyjątek, a przynajmniej od większości, to tak, należy brać pod uwagę takie jednostki.
aspazja pisze…
O matko, czy my- Polacy- potrafimy tylko narzekać? ;]

Mimo wszystko- niech Ci się szczęści w tym 2014 roku!
bagienny pisze…
Ech nie znasz mnie, bo byś znała odpowiedź ;]

I wzajemności ;]
aspazja pisze…
A skąd wiesz, że nie znam (odpowiedzi, oczywiście, bo z Tobą to mam wątpliwości ;D )?
Almetyna pisze…
Sylwester nie był najgorszy, wszystkie dachowce z mojej kamienicy wyżyły, czego i nam wszystkim na ten 2014 życzę.
bagienny pisze…
Nie napisałabyś o narzekaniu gdybyś znała ;]
bagienny pisze…
Alleluja i bombki z choinki Tobie również ;]
aspazja pisze…
Widocznie cierpię już na demencję, bo wydawało mi się, że Ktoś (wiadomo kto! ;) ) narzekał na upały w lipcu! ;P
bagienny pisze…
A teraz narzekam na ciepłą zimę... chociaż nie powiem, że bym tęsknił za białym syfem ;]
aspazja pisze…
Ciepła zima ma swoje plusy, ale trochę (zaznaczam- trochę!) śniegu by mogło spaść. :)) I jak tu, biedna aura, ma wszystkim dogodzić? ;D
bagienny pisze…
Śnieg jest dobry pod warunkiem, że sypie się jakimś gównem z czego powstaje błoto i syf niszczący buty. Pomijam o takim drobiazgu, że łatwiej turlać dropsa po śniegu ;]

Nie wiem czy należy dogadzać. Pogoda się powoli zmienia, a mnie nie chce się już tłumaczyć czemu.

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…