środa, 9 lipca 2014

Sztuka szukania

      Jest nocka. Mam chęć na poznanie nowych dźwięków. Czy się to uda? Przez chwilę jeszcze tak  myślałem. Jako, że jest upał i na niewiele mam chęci postanowiłem pojechać po najmniej linii oporu. Odpaliłem youtube. Postanowiłem zobaczyć co też YT ma mi do zaoferownia na koncie na którym subskrybuję kanały Illusion, Ninja Tune, Korn i Gorillaz. Lista jaką mi wyprodukował automat jest cudna: Eminem, Wardęga, Pitbull, enchufetv, 2NE1, Rihanna, Jason Derulo, Shakira, Enrique Iglesias, LMFAO, One Direction, SMTOWN. Rozumiem, że kasa i oglądalność przede wszystkim. Ale jakie mam możliwości, jeżeli szukam czegoś czego nie znam. A już fanaberią byłoby gdyby mi się coś spodobało ;]

      Wypróbowałem opisywane serwisy sprzedające muzykę w postaci elektronicznej i serwisy oferujące streaming. Próbowałem tam coś znaleźć. Czegoś spróbować nowego. Systemy służące do wyszukiwania są źle przygotowane dla melomanów. Statystyka czy powiązania, bo X osób to lubi to chyba jeden z bardziej poronionych pomysłów. Zdaję sobie sprawę, że jest spora grupa ludzi, którzy nie szukają tylko odpalają radio i słuchają jak leci.

      W dawnych czasach, w sklepie muzycznym był człowiek, któremu coś się mówiło, a ten zabierał poszukiwacza w różne rejony. Jeżeli nie znał klienta lub był z innej bajki, zwykle zajmowało kilka wydawnictw po których dochodził do tego czego klient może chcieć. Jednak to się zmienia, i nie tylko, że płyty odchodzą precz na rzecz gównianych mp3. Zmienia się podejście do klienta, choć powinienem napisać, że się już zmieniło. Klient masowy to dobry klient. Zajebiście jest kiedy oferta sklepu jest duża, ale sklep handluje w jednym czasie pięcioma płytami, a to, że sprzeda jakąś fajną pozycję z Blue Notes Records to błąd w statystyce. Sklep ma zarabiać pieniądze, a nie zaspakajać czyjeś potrzeby. Potrzebę tę zaspakajali sprzedawcy, którzy fascynowali się muzyką.

      Niedawną chwilą Google odpaliło własny streaming muzyczny. Na tle innych istniejących już firm, wypadli niemal dobrze na mój osobisty test 100 wykonawców spokojnie dolecieli do 50tki, gdzie konkurencja ledwo dochodziło do 20tki. Pomijam problem streamingu w przypadku bycia offline. Mimo że, słucham popularnej muzyki, słucham też nietypowych dla szołbiznesu wykonawców, którzy wydają muzykę dla samej muzyki i przy okazji zarabiają jakieś grosze, które pozwolą im dożyć o chlebie i wodzie do wydania kolejnego albumu. Znalazłem serwis, który specjalizuje się w streamingu takiej muzyki. Jednak... musiałbym się przełączać. Jak w radiu, pomimo własnych playlist muszę odpalać różne aplikację. Szukam dziury w całym? A nasze kochane mixtape'y? Kiedy to my sobie sporządzaliśmy własne składanki (zaczynałem zabawę w mixtape'ach na ośmiościeżkowcu ;).

      Krążenie wokół powiązań tego, że ktoś coś lubi lub że ja coś lubię i jest powiązane wydawnictwem lub podobną liczbą polubień i statystycznie. Nie mogłem wyjść poza obszar tego co mi daje sklep. Zatem na dobranockę puszczę coś z wydawnictwa Wagram na pocieszenie. Dobrej nocy, dzień dobry czy co Wy tam robicie czytając te bzdury ;]

4 komentarze:

Andrzej - blog.ad3.eu pisze...

Ja akurat jem śniadanie ;)

bagienny pisze...

Smacznego ;]

isilian2005 pisze...

ja o ''szukaniu'' tez moge powiedziec kilka slow. do sklepow z muzyka nie chodze, chyba, ze sa polaczone z grami. :P sprzedawcy nie maja pojecia czym handluja, jesli nie jest to sieczka dla mas, na top listach przebojow, topowych radiostacji. rozumiem, kazda myszka swoj ogonek chwali. polacy beda promowac polskich wykonawcow, zagraniczni swoich, ale.. jutub... pracuje gdzie pracuje. szukalam wczoraj jakichs nowych tutoriali i...

... znalazlam. krotkie, bo niespelna poltora minutowe filmiki, jak jakis podstrzaly koles molestuje surowa rybe, tlucze gary w zlewie lizakiem i inne (zwatpilam po dwoch). informacje, ktorych szukalam, w koncu znalalam (po hiszpansku, ale co tam).

bagienny pisze...

W sumie nie ma co się dziwić. Warunki jakie są postawione przed ludźmi mającymi pracować w sprzedaży nie mają nic wspólnego ze sprzedażą. I chodzą takie cielęta po sklepie a jak się ich o coś zapytać do biegną do komputera, żeby sprawdzić czy coś mają.

Też zauważyłem, że po hiszpańsku częściej znajduję rzeczy, który mnie interesują tutki lub jakieś informacje. Interesujące ;]

Fejsik

Podoba mi się, jak przy aferze z fejsem część internetu od bezpieczeństwa, która uprzedzała jest konsekwentnie ignorowana przez marketing lu...