Przejdź do głównej zawartości
      Podczas mrozów na klatce w budynku w którym mieszkam sypiali bezdomni. Brali wycieraczki i kładli się obok grzejników. Raz na parę miesięcy zdarzyło się, że wycieraczka trafiła pod inne drzwi. Jeżeli już przeszkadzali to mieszkańcom wracającym w nocy. Bywały zabawne sytuacje jak ominąć i nie obudzić. Zdarzyło się, że któryś z nich odlał się na klatce.

      Czasem ktoś zostawiał jedzenie, makulaturę czy jakieś metale obok śpiących.
      Jeżeli mieszkaniec nie szwendał się po nocy, w ogóle nie wiedział o takiej sytuacji. Syfu nie było, nad ranem otwierali okna i gdzieś znikali.
      Potem pojawił się nowy mieszkaniec pracujący w straży miejskiej. Jego działania przyniosły skutek, że kilku bezdomnych zostało pobitych. Wycieraczki zostały na miejscu.

      W miejscu gdzie stoi "galeria" Złote Tarasy był parking. Przy parkingu był punkt prowadzony przez Kotańskiego. Bezdomni mogli się umyć, ostrzyc, zmienić ubrania bądź je uprać. Ale to było straszne dla wizerunku Warszawy, stolicy. Zostali wypieprzeni.

      Na parkingu za dworcem pojawiła się buda z jedzeniem dla bezdomnych. Bardzo szybko zdominowane przez pijaków i meneli, których "prawdziwi Polacy" nieopatrznie postrzegali jako bezdomnych. Utrzymuje ich system opieki społecznej. Szli dodatkowo na darmową wyżerkę. Jeżeli zaplątał się tam bezdomny - szybko był eksmitowany z kolejki.
      Bar przeniesiono na plac pod PKiN. Teraz baru nie ma.

      Dlaczego nie pomaga się ludziom, którym coś się spierdoliło w życiu? Sami sobie spierdolili albo ktoś im w tym pomógł (ma to jakieś znaczenie?)
      Ale w telewizji ładniej wyglądają dzieci. Przyszłość narodu. Fundacje zbierające na dzieci. Dorośli, bezdomni są za mało sexy do telewizji? Bezdomny śmierdzi i przeszkadza w podróży?

95% Katolików i państwo w którym Kościół pomaga.

Prezydent otworzył dworzec dla bezdomnych: Wolę krytykę niż komunikaty o zamarzniętych

Komentarze

goldenbrown pisze…
Oczywiście, że bezdomni nie są dobrym tematem dla mediów, nie ma programu pomocy dla nich, są MOPSy, Caritasy, ale to nie rozwiązuje problemu. Zwłaszcza, że jak zauważyłes, nie chodzi o typowych meneli, ale o ludzi, którzy przestali sobie radzić w życiu, stracili dom, bo np. bank zajął..
Sam wiesz, czym zajmuje się nasz sejm. Jak widać, to najwazniejsze.
aspazja pisze…
Może powoli zacznie się coś zmieniać? Tak sobie pomyślałam, gdy zobaczyłam w TV informację o akcji, jaką przeprowadzono w Łodzi (liczenie bezdomnych, próba pomocy)...
Wiem, wiem, jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ale ja chyba jednak wolę optymistyczne spojrzenie na świat i ludzi. Przynajmniej dziś. ;]
Renata pisze…
Mnie ten otwarty przez Prezydenta dworzec trochę przeraża-znam to miejsce, mieszkam w tym mieście. Pan Prezydent nie musiał tego dworca otwierać, on już był od lat okupowany przez bezdomnych...Od co najmniej 20 lat płocki dworzec stacza się i z zazdrością obserwuję dworce w Poznaniu, w Krakowie, czy nawet w Warszawie, gdzie jest gdzie usiąść, co zjeść.
Jak dla mnie -to nie jest miejsce dla ludzi, którym w życiu nie wyszło. Tak, przeszkadza mi, gdy wchodzę do poczekalni, a tam niesamowicie śmierdzi. Muszę poczekać na autobus, bądź pociąg, a widzę ludzi zaszczanych, z twarzami poobijanymi, z puszka piwa... Nie wiem, czy Pan Prezydent korzysta z tego dworca - wątpię. Jestem przeciwna, by w takim miejscu bezdomni robili sobie legowiska...
Rozumiem, że komuś się w życiu nie powiodło, nie radzi sobie, ale przecież są służby, opiekunowie, którzy powinni się nimi zająć.Tak ostatnio /po śmierci Glempa/gloryfikowany Kościół - chociażby ...
Problem bezdomnych jest problemem ogólnoświatowym, problemem trudnym do rozwiązania...
i to, że nie chcę, aby bezdomni okupowali dworzec, z którego często korzystam, wcale nie oznacza, że pragnę ich wykluczenia...
Uffff...trudny temat...
martuuha pisze…
dworzec w Poznaniu - taki nowoczesny, a zamyka się (nie pytam przed kim, ale koniec końców także przed podróżnymi) w gdzinach 23-5 rano. I choć jest nowoczesny i jest gdzie usiąść i co zjeść, to tylko "przez szybę", a podróżnym, w nocy, pozostaje zimny i wywiejny peron.


I otwarcie dworców nie jest rozwiązaniem problemu ludzi wykluczonych. Ale - wielu z nich na pewno pomaga. Jeśli komuś daje życie, zamiast je odbierać...?
Renata pisze…
Dla mnie działanie Prezydenta Płocka jest zwykłym populizmem...:)
Zapraszam do naszego miasta na dworzec w godzinach nocnych.

Bezdomnym należy pomagać w inny sposób - próbujac ich aktywizować - cokolwiek to mogłoby znaczyć.
Pan Prezydent mógłby - jako pedagog - dać temu przykład i 'wyjść" do ludzi.
bagienny pisze…
Goldenbrown pominę jakość pomocy. Nie wiem jakie masz zdanie, ale część rzeczy, które rzekomo dotyczy części społeczeństwa ma istotny wpływ na całość. Upraszczając, z lat 50tych musimy wkroczyć w obecne czasy, tylko beton tego nie chce zrozumieć.

Aspazja wątpię. Ludzie nie chcą widzieć brudu wokół siebie, wychodząc z założenia "ja nie brudzę, mnie to nie dotyczy". W gruncie rzeczy mają rację, bo jeszcze tacy jak ja wymagają od nich, by weszli w rolę stróżów porządku. Problem jest w tym, że jako społeczeństwo daliśmy dupy po reformach Balcerowicza (ekonomicznie dobre, socjologicznie gorzej niż złe). Zamiast trzymać się razem, zaczęliśmy zgodnie atakować siebie na wzajem.
Swoją drogą Łódź mnie zdumiewa. Pod względem pomysłowości, innowacyjności i rozwiązywaniu wielu problemów. Pomijając, że są realnym zagłębiem kulturowym Polski ;]

Renata długo zastanawiałem się co Ci odpisać (i dalej zastanawiam, już trzy razy kasowałem odpowiedź).
Z miejsca napiszę, że masz prawo tak uważać. To z czym się teraz borykacie znam niemal od początku lat 90tych. Zaszczane stacje kolejowe, śmierdzący ludzie sypiający w poczekalni. Kilkanaście lat tak się działo w całej Polsce, nie tylko na dworcu centralnym do którego mam dosłownie 5 minut o lasce.
To o czym piszesz "służby, opiekunowie" - to są rakotwory, których istnieniem jest przedłużaniem własnego bytu (o innych instytucjach ssącących z budżetu państwa nie wspomnę). Oni nie pomogą. Dopóki żył Kotański tliła się jakaś iskierka nadziei.
Nie będę stawał w obronie prezydenta, ale to co napisałaś o byciu pedagogiem... Pozwól, że nie skomentuję. Jego działania nie są populistyczne. Co najwyżej możesz mu zarzucić działania piarowe, które mają jakiś realny wpływ na naszą rzeczywistość. W Twoim odczuciu negatywny.
Problemy, które są w każdym mieście są problemami mieszkańcy, którzy nic nie robią. Od czasu do czasu pójdą na wybory, wybiorą radnych, prezydenta i na tym udział się kończy. A tak jest, że tu dopiero się wszystko zaczyna. To jest o co walczyli ludzie starsi ode mnie o co najmniej półpokolenia. Wolność polega na odpowiedzialności. W społeczeństwie współodpowiedzialności. Łatwo wytknąć palcem, że źle jest zrobione. Co zrobili inni? Prezydent jest jeden, a co z mieszkańcami? Nie znam jego polityki i realizacji swojego programu, ale skoro jest źle to czemu nikt nic z tym nie robi? "Kiedy bogów kupa, to i Herkules dupa" ;]

Martuuha wiem. Sam doznałem takowego szoku. Dobrze, że miałem gdzie się przeturlać przez noc ;]
martuuha pisze…
Wiesz, Bagienny, ja nie wierzę w politykę. Nie wierzę, że coś zrobią, zmienią. Oby tylko przeszkadzali jak najmniej, to już pół biedy.
I jeśli chcę, żeby coś było zrobione - muszę "ja sama".

I coraz częściej dochodzę do wniosku, że wszystko, co mogę zrobić (ale i w ogóle ludzie, tzn. każdy człowiek może), to po prostu "robić swoje". Ze świadomością na co mam wpływ, a na co nie mam. I tam, gdzie mam - działać. A tym, na co nie mam, nie martwić się bardziej niż potrzeba.
Mogę nie rozwiązać problemu bezdomności. Ale mogę dać kubek gorącej zupy bezdomnemu, który zapuka do drzwi.
Nie dam rady rozwiązać problemu brudnych ulic i zasikanych dworców. Ale sama mogę sikać wyłącznie w toalecie i zostawiać ją po sobie czystą oraz przeżutą gumę wyrzucać do kosza, a nie na ulicę.
Nie sprawię, że znikną łapówki, ale mogę nie dawać i nie brać.
Nie uczynię Polski krajem rzetelnych fachowców, ale mogę swoją robotę wykonywać rzetelnie i uczciwie.
Tylko tyle. Aż tyle.

Róbmy swoje :)
bagienny pisze…
W politykę nie wierzę, cytując pewnego dowódcę z mojego ulubionego serialu "gdyby naczelne wiedziały, że powstaną politycy, nigdy by nie zeszły z drzew".

O tych drobiazgach, których napisałaś to robię. Jednak bierność spowodowała, że kretynów się namnożyło nie tylko w polityce. Na każdym kroku. Kilka miesięcy temu kiedy wturlałem się o kulach do tramwaju, podeszła do mnie babka i spytała się czy chcę usiąść. Przepędziła gościa z krzesła i powiedziała, że "trzeba ich uczyć". Niestety dzisiaj to co robisz już nie wystarczy. Zapuściliśmy się przez ostatnie 20 lat. I każde najmniejsze działanie ginie w lawinie decyzji i złej woli kretynów.

Zmienisz zdanie kiedy wkroczą brudnymi butami w Twoje życie, do Twojego domu. Też w to nie wierzyłem. Do 2007 i nie jest to przenośnia. Albo zwyczajnie wyemigrujesz ;]
martuuha pisze…
Raczej nie wyemigruję.

Może i te "drobiazgi" giną. Ale to nie znaczy, że należy z nich rezygnować jako z niewiele znaczących. A na rzeczy większe i bardziej spektakularne nie mam pomysłu. W tej chwili chyba też sił. Any ideas?
bagienny pisze…
Nie przestawać i nagabywać innych ;]
martuuha pisze…
a, to mnie uspokoiłeś :)
Renata pisze…
O panu Prezydencie nie będę dyskutować, bo ...nie lubię Go... i to chyba czuć :).
Hmm...pisałam, że to o czym piszesz Ty jest trudnym, złożonym tematem...

Generalnie ja też chcę pomagać ludziom.
Nie chcę siebie gloryfikować, ale robię to na co dzień - staram się pomagać innym i tym, którzy śmierdzą też...

Wkurza mnie sam fakt takich pustych gestów...jakie robi, m.in. Pan Prezydent.
A o Kotańskim to już, niestety, wszyscy zapomnieli.

Pozdrawiam szacowne grono:).
bagienny pisze…
Nie wszyscy ;] Swoją drogą miałem okazję spotkać Kotańskiego, kiedy działał w Śródmieściu.

Popularne posty z tego bloga

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Spinner

Ludzie to dziwny twór. Lubią nienawidzić. I żeby nie było, że to tylko nasza polska domena narodowa. Wystarczy czytać co boli naszych towarzyszy za oceanem.

Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie hejtują #selfie i #samojebki. Srsly. Być może, nie rozumiem tego, bo sam uprawiałem samojebki nim powstała na nie moda. Sporo zdjęć wykonanych aparatem z łapy samemu sobie. Aparatem na kliszę. Robi ktoś sobie zdjęcie, ma selfie sticka i ci to przeszkadza? Idź do lekarza. Może jakaś żyłka w dupie jest zbyt napięta. Ale to tak przy okazji, bo tematem dzisiejszego wpisu na blogasku jest łożysko :D

Od dłuższego czasu na zachodnich heheszkowych portalach rozsiewa się informacja o jakimś intelektualnym raku. Jest to spinner. Temat mnie nie obchodził i za bardzo nie wiedziałem o co chodzi i srsly głupota i hejt średnio mnie interesuje. Wiedza przyszła, sama i nie proszona. Otóż spinner się kręci i nic więcej nie robi i to jest mega głupie. Naprawdę?

No cóż... pamiętam:
- plastikowe rury, którym…