Przejdź do głównej zawartości


      Tryb marudzenia na gówniane pomysły Google. Chcąc nie chcąc zainstalowałem aktualizację zmieniającą domyślnego Google Talk na Hangouts. Pierwsze rzecz - burdel w kontaktach. Jakoś do projektantów nie może dotrzeć, że telefon to telefon, tablet to tablet a wersja desktop to desktop. Pierdolnik spowodowany tym, że inaczej skonfigurowane ustawienia w telefonie są po to, by numery telefonu były w jednej grupie. Nie jest potrzebny mi e-mail, kiedy chcę dzwonić.
      W Hangouts nie wiemy czy ktoś jest online czy też nie. Nie ma możliwości konfiguracji, zatem na dzień dobry widzicie wielkie kafle awatarów ludzi z którymi się ostatnio kontaktowaliście. Sory, ale nie kojarzę ludzi z pyska - czytam, nie ogldam. Nie ma możliwości komunikacji tylko głosowej, zawsze włącza się kamera (naprawdę cudne rozmawiać z kimś i oglądać sufit lub jego kieszeń).
      Aplikacja jest powolna i duża (zajmuje min. 40MB pamięci, przebili nawet gg ~20MB). Ale przecież słodka animacja z informacją, że aktualnie ktoś pisze jest niezbędna.
      Kolejny, w długiej tradycji, produkt Google wydany w wersji beta. To wersja na Androida. Wersja na przeglądarkę w wersji desktop? No cóż. Jeżeli do tej pory narzekałem, że przeglądarki (z Chrome na czele) przeciekają, to teraz jest to po prostu marzenie. Potrzebny cyfrowy Noe, żeby uratować nas z tej powodzi. Nie wspominę, że gears grasują sobie po komputerze jak bakterie E.coli w kiblu.
      Podłączony czat via outlook spełnia swoje zadanie. Jest lekki i szybki. Brakuje dostępu do archiwum czatu z poziomu tej usługi, widoczny status dopiero po wejściu na czat z konkretną osobą. Nie zajmuje pół ekranu. Jest też możliwość podłączenia Twittera i Facebooka.

      Swoją drogą moje czepianie się do wykorzystywanej pamięci nie wynika ze sprzętu tylko z praktyki. Czasy jednowątkowych systemów odeszły. I rozbestwiłem się na jednej maszynie podczas pracy lubię mieć otwartych kilka rzeczy. Nawet do zwłykłej pracy jest czasem potrzebne.
      Ludzie tworzący takie programy jak Sumatra PDF czy Foobar potrafią robić elegancki wydajny kod nie zamulając pamięci zagarniając dla siebie zasobów systemu, to czemu fachowcy z dużymi pensjami zatrudnionymi w korporacjach "don't be evil" tego nie potrafią? Ale może jest mała nadzieja, że skoro Eric Schmidt zrozumiał o co kaman. Pytanie tylko dlaczego tak późno? I to czy przyniesie oczekiwane zmiany traktowania swoich klientów (właściwie jak za darmo to jesteśmy produktem, ale o tym innym razem) odpowiedź otrzymamy w przyszłości. [Porównanie jest świadome aplikacje stricte windowsowe z określonym przeznaczeniem w porównaniu z aplikacją do przeglądarką internetową]

      Koniec marudzenia.

Komentarze

Oj, widzę, że Gugiel ostatnio jest u Ciebie na cenzurowanym. W ubiegłym roku zdywersyfikowałem to wszystko: telefon z androidem zamienilem na iPhone'a, laptop dostał winows 8, android pzoostał na tablecie. Na poczatku było dziwnie, ale po krótkim czasie wyzwoliłem się z uzależnienia d jednego dostawcy i nie jestem kaleką. Czuję się jak poliglota znający więcj niż jeden język. Dzisiaj już nie daję się naciągać na podpowiedzi, że coś jest jeszczelepszym ulepszeniem tego, co było. Powoli zaczynam podchodzić do tych spraw z umiarkowanym zaufaniem.
bagienny pisze…
Nie jestem entuzjastą techniki, większość "wynalazków" jak dla mnie pojawia się średnio o co najmniej 10 lat za późno. Zawsze przegapiam, że to "musi" na siebie zarobić i dlatego zawsze się dziwię kiedy ktoś skacze i się cieszy. Btw. Windows 8, dowcip for ju ;]

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

25 lat keczupu

Jak każdy z nas, kto doświadczył przyjemności jednego systemu czy drugiego ma jakieś ale. Jeden i drugi posługuje się propagandą, trudno mi ocenić na podstawie dostępnych, która jest bardziej ohydna. Wydaje się, że dzisiejsza bazująca na najniższych instynktach, ale mogę wypowiedzieć się jedynie o tej, której doświadczam i która dotyczy mnie osobiście.

      Uprawia się z powodzeniem propagandę, że kiedyś było źle, Mordor, Imperium Zła i w ogóle. Ludzie mieszkali w barakach, byli niewolnikami systemu, nie mieli internetu, smartfonów i jedli chleb ze słoniną. Wskazuje się na okresy pewnych braków, jako okresy permanentne a nie czasowe. Udam głupka. Skoro jest tak super, po co marnotrawić czas, by pokazywać jak było chujowo?

      Zabawną rzeczą jest jeszcze porównywanie dzisiejszej sytuacji ekonomicznej i ówczesnej, rządzącymi się zupełnie innymi prawami. Nawet nie uwzględnia się w tych sytuacji jaka nastąpiła na świecie, które można skrócić do jednego słowa - globalizacja.

     …