Może ktoś mi wyjaśnić... Ridley Scott, człowiek, który nie cierpi fantastyki zrobił trzy zajebiste filmy z gatunku: Alien, Blade Runner i Legend robi coś takiego jak Prometheus i mówi, że to nie ma nic wspólnego z Obcym, mimo że, cała heca opiera się na wątkach z Alien: Ressurection i androidowych wątkach z Alien? O Lexx nie wspominając, na końcu filmu brakuje jeszcze żywego trupa i frajera jako kapitana statku.
Czuję się jak w South Park, chcę by mi Ridley Scott oddał 16 zeta, które wydałem na ten bzdurny film. Zatytuowałbym go "Poszukiwacze zaginionego moheru".
Swoją drogą interesujące doświadczenie współegzystować z innymi, którzy nie inspirują a demotywują do jakiegokolwiek funkcjonowania.