Przejdź do głównej zawartości
      Niestety, nie mam super pamięci. To pierwszy zarzut. Nie czytałem również książek poświęconych blogom. To drugi zarzut. Poniekąd bawiły mnie publikacje znajomych wydanych licho, ale twardo stojące w księgarniach i zbierające kurz. Jednak zostali zapomniani. Nawet definicje w wikipedii ewoluują (teraz za pierwszego polskiego blogera jest uważany Vagla, przedtem ekipę z Top Secret, a jeszcze wcześniej Fdd).
      Dzisiejsi blogowi celebryci kreują własny wizerunek na tyle skutecznie, że nikt z dawnej blogosfery nie ośmieli powiedzieć głośno "byliśmy tam przed wami, zanim wy dowiedzieliście się czym jest blog". Programy w telewizji, liczne artykuły, jakoś nie przetrwały w świadomości społeczeństwa - że blogerzy już tam byli zanim o nich stało się głośniej, zanim pojawiły się darmowe platformy blogoserwisowe, zanim dostęp do internetu stał się tani... naprawdę tani ;]
      Tym bardziej irytuje mnie książka wydana przez Kominka. Właściwie to nie sama książka mnie irytuje tylko w sposób w jaki jest reklamowana. Po pierwsze nie jest to pierwsza publikacja tego typu na polskim rynku wydawniczym.
      Używając pierwszej lepszej internetowej księgarni.

            Paweł Lipiec, Łukasz Sosna - Książka Jak stworzyć najlepszy blog. WordPress 2.0 - 2007
            Grzegorz Mazurek - Blogi i wirtualne społeczności - wykorzystanie w marketingu - 2007
            Maria Sokół, Radosław Sokół - Blog, więcej niż internetowy pamiętnik - 2008
            Bogdan Krzymowski - Zaistnieć w internecie. Blog, galeria, witryna, aukcja, sklep - 2009
            Bartosz Sałbut - Inbound Marketing. Daj się poznać w Google, serwisach społecznościowych i na blogu - 2010

Pomijam wszelkiego rodzaju elektroniczne wydania (przed erą ebooków), ale trudno pominąć Pawła Wimmera.

      Powtarzanie, że internet to śmietnik jest truizmem - nie istnieją dostępne dla zwykłego zjadacza chleba specjalne filtry wyszukiwania, a właściwie filtrowania wyników. Nie chcąc też za dużo marnować czasu, wytwarzam opór materii stwierdzeniu, że książka Bloger jest pierwszą polską tego typu publikacją.

Komentarze

goldenbrown pisze…
A czym się przejmujesz? Wiesz, jak jest, kto głośniej krzyczy, tego widać. Prawdy obiektywnej zwyczajnie nie ma..
Lanserów też nie brakuje.
martuuha pisze…
ojtam, co mu żałujesz? ;-)
Ja nie wiem, co to jest blog :)
bagienny pisze…
Goldenbrown pyskuję z kronikarskiego obowiązku. A pary trochę z siebie upuściłem i mi lepiej ;]

Martuuha niczego, niech spełnią się jego marzenia (jakieś chińskie przekleństwo) :D

Piotr VaGla Waglowski masz prawo ;] w końcu byłeś pierwszy :D
goldenbrown pisze…
Ciekawa jestem, jaka jest data pierwszego wpisu na blogu. Czy ten blog w ogóle jeszcze istnieje?

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…