Przejdź do głównej zawartości
      Wymęczyłem książkę Ryszarda Kalisza "Z prawa na lewo". Po człowieku, który miał i ma realny wpływ na rzeczywistość Polski, oczekiwałem znaczenie więcej. W moim odczuciu poziom zaniżony, tylko po to, by była przystępna dla każdego czytelnika. Niepotrzebnie. Tekstów z przytupem czy chociażby jajem nie ma. Otwartych i odważnych wystąpień, niekoniecznie deklaracji, też brak.

      Po prawniku można było się spodziewać zdystansowania i aluzji (nie były jebitne po oczach, ale subtelnymi to też bym ich nie nazwał). Nie zrzucałbym asekuranctwa, to prostu sposób bycia polityka. Użyty język potoczny, niby taki jak w realu. Funkcjonujemy na trzech płaszczyznach, jak mawiał klasyk. To trzy wymiary to real, sieć i druk. Real to kolokwializm, sieć - również, z irytującą nutą przymusowej edukacji, a druk... nie wiem po co. Można było zrobić audioksiążkę. Zwroty "he he" są żałosne. Nie można było napisać w nawiasach "śmiech"? Całość sprawia ugrzecznioną formę.
      Książeczka jest podzielona na trzy części. Część pierwsza to wywiad z Ryszardem Kaliszem (mogliby strzelić audiobook). Druga to fotki z krótkim opisem. Trzecia - to alfabetyczny spis wg nazwisk ludzi ze świata politycznego w oczach Ryszarda Kalisza (taki alfabet).

      O ile publikacje rulezującej prawicy ze swoimi "interesującymi" poglądami na rzeczywistość, publikacje Palikota rozumiem - one są elementem ich polityki. W przypadku pierwszych nie jest rolą informować tylko kreować rzeczywistość taką jaką chcą widzieć. W przypadku Palikota - jest to świadoma, ale nie do końca ujarzmiona polemika ze wszystkim.

      Kalisz z jednej strony chciał przybliżyć pewne fakty ludziom, przedstawić swój punkt widzenia. Ale... za mało, za krótko, za mało wyraźnie. Nie przeczytałem w tym nic ponadto co sam widzę na scenie politycznej.

      Książka weszła (i już wyszła) na rynek bez echa. Zdecydowanie wolę wyraźne teksty jak "Alfabet Urbana". Pozycja niemal wybitna, bo wydana w 1990 roku opisuje ludzi władzy, kultury i ich wpływ na Polskę dnia dzisiejszego. A delikatnie mówiąc Urban nie opieprzał się i w inteligentny sposób przedstawił swoje trafne spostrzeżenia. Tego oczekiwałem od książki autorstwa Kalisza. Komentarza do rzeczywistości, na kulturalnym poziomie.

Komentarze

goldenbrown pisze…
Wszyscy książki piszą, jak widac, Kalisz też. Nie czytałam i nie przeczytam, ale szkoda, że to niewiele znacząca pozycja.
bagienny pisze…
Politycy lewicy sporo zdziałali dobrego/wymiernego w zagranicznej polityce dla Polski (w wewnątrz walczą o to, by obywatele nie stali się własnością koncernów), ale o tym można dowiedzieć się najczęściej z lokalnych telewizji, które akurat mają fantazję zaprosić jakiegoś polityka.
Miałem nadzieję, że publikacja ta choć po części rzuci pozytywne światło na ich działalność.
Kalisz, którego lubię, jest medialny i znakomicie wypada przed kamerami. Widać słowo pisane nie jest materią, z którapotrafiłby się dobrze obchodzić.
bagienny pisze…
Wydaje mi się, że chciał mieć szerszą publiczność. Ale w ten sposób trafił w próżnię.

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…