poniedziałek, 17 czerwca 2013

      

      Podczas upałów łapię zgona jakoś tak około 12/13 do 15/16. W przypadku kiedy jeszcze jest w planach natury burza, mam zjazd podobny do narkolepsji. Kilkakrotnie zdarzyło się, że ocknąłem się z odciśniętą spacją lub innymi klawiszami na pysku. Rly, ale to rly nie cierpię upałów. Chwała za stonowaną klimę w pracy. Alleluja i do przodu.

11 komentarzy:

goldenbrown pisze...

Niektóre narody mają w zwyczaju sjestę i jest to święty czas odpoczynku. My wchodzimy w klimat podobny do śródziemnomorskiego i sjesta byłaby zbawieniem. Ale z drugiej strony kto by chciał siedziec potem 2-3 godziny dłuzej?

bagienny pisze...

Większość ludzi bez pracy nie miałaby celu w życiu. A jak widzę te bezładne masy ludzkie jak zombie przelewające się bez pomysłu chociażby na dzień (w bo piątek to się najebać, bo tydzień był ciężki... a zawsze jest ciężki), nie wspominając o życiu... to aż mnie korci, żeby coś takiego tym wybrańcom zmontować. Chociaż, prawdopodobnie przepchną ustawę w parlamencie o godzinach pracy ;] i będziemy sjestę nawet przy -20oC ;]

martuuha pisze...

ileż tych upałów, żeby aż siestę?

Ja się wciąż czuję ograbiona z wiosny. Nie lubię tak.

bagienny pisze...

Mi wystarczy upał raz do roku.

ojerzah pisze...

o jaaa tu mnie jeszcze nie było:)
a jeśli chodzi o upały, to ja w pracy nie mam klimy nic a nic, a moje biuro to akwarium. Więc se zwizualizuj taką sytuację.

martuuha pisze...

upał raz do roku, siesty bez granic ;D

bagienny pisze...

Na coś takiego jak wprowadzą, nie będę specjalnie oponował ;]

bagienny pisze...

Miałem kiedyś "gabinecik" od południowej strony. Jeżeli nie pracujesz w blaszaku nie mamy co się licytować ;]

Krzysztof Kupiński pisze...

Ale w takie upały musisz pracować?

bagienny pisze...

Tak.

ojerzah pisze...

osz Tyyy :P

Fejsik

Podoba mi się, jak przy aferze z fejsem część internetu od bezpieczeństwa, która uprzedzała jest konsekwentnie ignorowana przez marketing lu...