Przejdź do głównej zawartości
      Minął weekend i na koncie trzykrotna wizyta w kinie. Zacznę od chłamu.

      Boyle ma kolejnego oscara w kieszeni. Skoro otrzymał statuetkę za kiczowaty film, to teraz powinien dostać ich co najmniej pięć.
      Historyjka prosta jak drut, ale wystarczy wrzucić hipnoterapeutę, przedstawić historię w sposób nielinearny i co jakieś piętnaście minut dorzucać dodatkowe fakty albo alternatywną wizję i już mamy "pokręcone" i "trudne" dzieło. Czepiałbym się wewnętrznej logiki, ale po tym jak film stracił pierwszoosobowego narratora i pod lupą znalezły się inne postacie olałem. To byłoby kopanie leżącego. Podejrzewam, że fanom Incepcji i Czarnego łabędzia film podpasuje i będą piali z zachwytu. Ja się niesamowicie wynudziłem. Istotny jest też fakt, że jest to remake świetnej telewizyjnej produkcji. Po jaką cholerę zrobiono z tego film kinowy? Kasa, kasa, kasa.

      Drugi film to Kac Vegas 3. "Fortunny" dobór tłumaczenia nie ma co. Zwłaszcza przy kontynuacjach ;]
      Na twórcach się nie zawiodłem. Stworzyli kolejny dobry film. Nie rzuca na kolana jak jedynka, nie jedzie po bandzie jak dwójka... Przede wszystkim jest to już inny gatunek kina. W każdym razie finał jest zajebisty. Kiedy turlałem się na seans, moimi trzewiami targały pewne obawy, bo trzeci raz nie uda się sprzedać tych samego pomysłu. Jednak to był tłusty bigos z poprzedniego dnia. Zresztą jak przebić Bangkok? Nie da się. A tu niespodzianka! Nawet nie próbowano, skupiono się na zupełnie innym aspekcie. HINT poczekajcie przy napisach - po scence możecie pozbierać szczęki i iść, więcej nie będzie ;]

      I trzecia pozycja. Star Trek Into Darkness. Na dzień dobry gwałt logiczny... Statek kosmiczny znalazł się na powierzchni planety (w stanie nienaruszonym!) Owszem, w Voyagerze zrobiono podobny manewr, ale... Litości. Co prawda to reboot serii, ale wracamy do oryginalnej koncepcji dla której potrzeb powstał teleport. Statek o takiej masie i gabarytach nie mógł wylądować na planecie. BA! Nawet do niektórych za bardzo się zbliżyć. Lecz cóż. Było to zgodne z wewnętrzną logiką filmu, zatem nie dostałem zawału. Ale olewając większe i mniejsze gwałty (miałem wrażenie, że czynione celowo) na umysłach trekkie film oferuje fajną rozrywkę oraz powtórkę z rozrywki (nie będę spojlerował). Tym razem już nie ma większej zabawy dla statystycznego Kowalskiego. Fun zarezerwowany nie tylko trekkie, ale też miłośnika fantastyki. Reszta, czyli gatunkowe E.T. - go home. Jeżeli nie wciągnie sama akcja to będą nudy.
      Bonus. W tej części przez chwilę ponownie słychać Beastie Boys :D

Komentarze

goldenbrown pisze…
Masz zdrowie do maratonów;)
3 filmy i 3 kubełki?;)
Trzy filmy w weekend to jak ciąg alkoholowy. Czy Twój organizm to wytrzyma bez powikłań?:-)
bagienny pisze…
Przyznaję się bez bicia. Nie jem popcornu. Fajniej wyglądało na rysunku z kubełkiem ;]
bagienny pisze…
Mój organizm jest w stanie znieść dwa maratony kinowe pod rząd :D Dla mnie upał oznacza siedzenie w kinie (w zimie zresztą też)... cholera nie ma reguły, muszą mnie interesować filmy ;]
oksyd74 pisze…
Jeszcze nawet jedynki Kac Vegas nie obejrzałam, a tu już trójka?? No ale je generalnie filmowo zacofana jestem:) Pozdrawiam:)
bagienny pisze…
Zależy kto co lubi ;] Nie miałbym nic naprzeciw, gdybym miał mieszkać w kinie (oczywiście bez innych kinomaniaków ;]

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…