Przejdź do głównej zawartości
      W ubiegłym roku dojrzałem do tego, by rozpocząć romans z e-książkami. Romans nie należał do przyjemności, były wzloty i upadki. Głównie upadki. Próbowałem rozpoznać rynek. To co wówczas miał do zaoferowania nie powalało na kolana ani ofertą ani dostępem ani ceną. W tym wszystkim wiódł prym wielki nieobecny na polskim rynku kidle firmy amazon. Fenomen tego urządzenia jest podobny do fenomenu apple. Jest on adresowany do ściśle określonej grupy, w której nie ma Polaków. Amazonu nie ma w Polsce, i choć czekam na chwilę kiedy wejdzie na nasz rynek i przejedzie się po rodzimych wydawcach pokazując mu co to znaczy konkurencyjny rynek, to osobiście sam sklep mam w głębokim poważaniu. Po pierwsze, określone produkty nie były dystrybuowane na terenie Polski (ban m.in. na gry i programy komputerowe). Po drugie, nawet jeśli kupisz produkt i to legalnie, to nie masz co liczyć na OBOWIĄZUJĄCE PRAWO w UE i możesz pożegnać się z gwarancją - produkty amazon są sprzedawane lokalnie UPDATE podobno to się zmieniło, zatem śpieszę towarzystwo miłośników e-psucia oczu poinformować, by składali reklamacje. Po trzecie, nasi rodacy sprzedający książki w amazonie nagle zostali wyproszeni. Wyjaśnienia były dość kuriozalne, ale zrozumiałe. Zabawnym zdarzeniem był "błąd" skasowaniu użytkowników ich własności. Ale piar czuwa i wszystko traci rumieńce taniej sensacji.

      Kolejnym grzechem koncernu jest zachłanność. Kupując książkę elektroniczną to wielki brat decyduje na ilu urządzeniach będziesz ją miał, to wielki brat decyduje do ilu urządzeń będziesz mógł kopiować kiedy kupisz następny e-czytnik i jeśli wielkiemu bratu strzeli wyczyści zwartość Twojego kindla, a w wolnych chwilach mając dostęp do urządzenia sczyta sobie statystyki co robiłeś z ich urządzeniem. Choć bezprecedensowym i genialnym posunięciem było stworzenie własnego standardu zapisu eksiążki. Szary użytkownik nie ma pojęcia, że ów standard wymaga jedynie parsera i ma książkę przygotowaną na każde urządzenie.

      Obecnie na rynku istnieje zdecydowanie większa oferta adresowana do amatorów pustych regałów. I nie wiem czy jest sens jeszcze bawić się w ograniczanie kupna Polakom kindle. Mogą panowie (i zapewne panie, bo parytet musi być) z zarządu amazonu nieźle się zdziwić, kiedy inna firma będzie królować w polskich biblioteczkach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…