piątek, 3 maja 2013



      Kolejny tekst, który niczego nie wnosi a treść koniecznie musi zaistnieć w sieci.

Cytat:
"– Rano niewiele się dzieje – mówi nam Michał z Warszawy, który także urodził się w 1993 roku. Nie oznacza to jednak, że leniwie rozpoczynający się dzień oznacza, że można nie wykonać codziennych e-rytuałów. – Dzień zaczynam od sprawdzenia Twittera i maila oraz przeczytania kilku elektronicznych wydań gazet. Na maila zawsze wpada kilka, czasami kilkanaście newsletterów – opisuje Michał, [...]"
      Wiecie co robi dzisiejszy 20latek, który nie studiuje na dziennych i nie pracuje? Śpi do 10-12. Następnie budzi się, sięga po tablet/smartfon (kilka lat temu zaciągał notebook'a zwanego laptopem na siebie) i sprawdza... facebook. Dzisiejszy 20latek nie korzysta z e-maili (do tego ma fejsa), średnio korzysta z twittera, to co go interesuje to streaming i meldowanie się w facebooku plus dodatkowe aplikacje oraz gry tamże. Dzisiejszy 20latek korzysta z przeglądarki, dedykowanych aplikacji na ifojnie czy androidzie i skajpa, na tym wiedza z jakich narzędzi w sieci można korzystać się kończy. Czy się mylę? Chciałbym. Rynek jest nastawiony na małoletnich (chociaż gro 20latków tupnie nogą i jednym chórem zakrzyknie, że nimi nie są) i im mniej trzeba włożyć pracy w serwis/soft tym lepiej (mniej pracy, większy zysk). A małoletni są wyjątkowo niewymagający od cyfrowej rzeczywistości, co oznacza, że jeśli ów nasz Michał robi to co robi, to tylko dlatego, że został wyedukowany przez kogoś, kto nie należy do pokolenia Nisei.

      Do tego dochodzi rzekoma atrakcyjność (wartość dodana, chyba jako akcja, by zmniejszyć bezrobocie wśród młodych), oblatanie w nowych technologiach, zagrożenie dla dinozaurów starszych od telefonów komórkowych, internetu, niedługo dojdzie młodszych od tabletów :P I ten opis:
[...] Jego iPhone to prawdziwe centrum dowodzenia: Facebook, Instagram, aplikacje bankowe, a nawet TVN Player. Gdy przychodzi do mojego mieszkania, to steruje moim telewizorem za pomocą swojego telefonu. A dlaczego to robi? "Bo ma taką możliwość" – wspomina Marcin. [...]
      Przed oczami stają mi lata 80te i masa dzieciaków z pilotami w rękach potrafiące zaprogramować magnetowidy. Doprawdy, fascynujące i jako zgredzi już tego nie potrafimy. /facepalm

Lektura Śmiecie uzupełniającae o współczesnym świecie: reddit, 4chan i biję się w piersi, sam tego nie wyhaczyłem :D, funpic, imgur, soup.io, 9gag, tumblr, boredpanda.

Btw. nie zapomniałem o grach sieciowych.

4 komentarze:

Krzysztof Kupiński pisze...

ZNAK CZASU.
Czyżby wtórny analfabetyzm przez to fejsbukowanie i bycie onlajn?

bagienny pisze...

Nie upatrywałbym całego zła w wieśboku, ale swoje trzy grosze dokłada.
Wtórny analfabetyzm chyba dosięgnął już większość. Niekoniecznie mackami fejsa ;]

goldenbrown pisze...

To trochę ponarzekam, bo inaczej się nie da.
To jest również brak rodzicielskiego oka wtedy, gdy było ono najpotrzebniejsze, brak systemu wartości i spychanie "wychowania" na szkołę i w ogóle całą edukację. Łatwizna - dać dziecku komputer, niech się bawi, kupić modny gadżet, bo tak nalezy, niech się dzieciak nie czuje źle wśród rówieśnikow. To my, dorośli musiby bić się w piersi, gdzie byliśmy, gdy to pokolenie dorastało..?
Czym skorupka za młodu nasiąknie.. itd.

burzochron pisze...

zgadzam się z goldenbrown. narzekamy na dzieciaki, ale starzy są niewiele lepsi, być może naszemu pokeleniu mózg wyżarlo to programowanie magnetowidów dla dziadków;DD
Czy wiecie, że przy kazdej piaskownicy funkcjonuje komitet matek licytujących się, która pociecha we wcześniejszym wieku użyła komputera (czy czegos w podobie)

Fejsik

Podoba mi się, jak przy aferze z fejsem część internetu od bezpieczeństwa, która uprzedzała jest konsekwentnie ignorowana przez marketing lu...