Przejdź do głównej zawartości

Chamie! Trochę kultury zażyj!!!

      Wolność i swoboda. W czynieniu niemiłego odpoczynku innym, a nawet pracy. To jest sport narodowy, przeszkadzać innym mieszkać. Naprawdę, nie da się siedzieć całą dobę ze słuchawkami na uszach. Stopery nie są aż tak skuteczne.
      Zatem spróbuję uaktualnić koncik kulturalny. Jak zaraz wyjdę i okażę swoje pokłady miłości temu kamieniarzowi od siedmiu boleści jak nic dostanę wyrok za wyjątkową agitację miłości wobec bliźniego.

Zen... cisza... zeeee... ku... ltury! Żesz do jasnej ciasnej!!!


Kino:
      1000 lat po Ziemi - nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że pisałem o tym filmie. Świetna produkcja science ficition. Co prawda fabuła jest równie rozbudowana jak we Władcy Pierścieni, z tą różnicą, że zamiast iść do dziury i coś zniszczyć to trzeba coś znaleźć. Jednak tutaj losy bohaterów mnie obchodziły. Tyle o fabule, a gdzie scifi? We wszystkim co się pojawia na ekranie. Wykorzystany motyw mistrz i ucznia pozwala na tłumaczenie specyfiki urządzeń, ale na szczęście na tyle, ile jest to potrzebne niezorientowanym, dla pozostałych jest mnóstwo miodu bez dodatkowego chrzanienia. Ale podejrzewam, że i tak trzeba byłoby wydać podręcznik w stylu "co słonko widziało", żeby zrozumieć zachwyt i gdzie tak naprawdę było sf w tym obrazie.

      Superman - wyjątkowo udana ekranizacja/adaptacja/remake. Historia trzyma się kupy (Nolan nie spieprzył tego jak Batmana, uff). Generał Zod - wygląda jak trzeba, rasowy trep. Lois - w końcu nie irytuje (w wersji od lat 70tych jej postaci brakowało tego czegoś). Udana adaptacja do współczesnych czasów. Świetnie oddane realia w jakich wychował się kosmita.
      Mankamentem jest 3D. Nałożenie obrazów jest rażąco źle zrobione. W 2D nie jest tak źle, tylko obraz jest mniej płaski (kto widział rozumie).
      Interesującym zarzutem z jakim się spotkałem jest to walka Supermana z Zoda i jego kompanią. Że piorą się po pyskach, otrzepują, wstają i znowu piorą. Niszczą miasto (YEAH! w końcu!!!). Być może konflikt jest zbyt rozwlekle pokazany, ale jak na mój gust stosunek "nic się nie dzieje i pokazujemy obrazki" do "ociec prać" jest zachowany prawidłowy. Fanom Supermana polecam z czystym sumieniem.

      Iluzja. Dynamiczny film o iluzjonistach, którzy mają do wykonania zadanie. I szczerze? To sztuka pokazać iluzjonistów w kinie w taki sposób, by zaskoczyć widza.

      World War Z - przerabiany z 2D na 3D, czyli parę zeta w kieszeni można zaoszczędzić i obejrzeć bez wbijających się w nos okularów. Oglądając ten film miałem wrażenie, że gram w Tomb Raider III, żeby rozwiązać zagadkę muszę się trochę poobijać po świecie.
      Świetne wejście. Wprowadzenie dramatu. Wojskowy dryl - dosłownie nie ma opieprzania. Mistrzowska akcja w Korei (czasem mniej znaczy więcej). Ale czegoś tutaj zabrakło. Zachwytu nie ma, ale na tyle mnie zainteresował, że sięgnę po książkę na podstawie której powstał. Zadziwiająco mało makabry.

      Pacific Rim - zajebisty :D I spostrzeżenie, fanom Transformerów nie wchodzi. Nie ma co się dziwić, bo ten film zjada wszystkie produkcje o megapotworach, megarobotach na śniadanie. Scifi jest tu zaadaptowane na tyle szybko, że nie ma czasu zastanawiać się nad pewnymi niedopowiedzeniami (przynajmniej mój wewnętrzny malkontent siedział cicho). A rażące błędy są pomijane, bo są efektowanie pokazane.
      Wokół wielkoludów zawsze coś się biega, lata albo stoi daje pojęcie o wielkości i niszczycielskiej sile potworów. Hong Kong w nocy daje popalić ;] Jeżeli chcecie parsknąć śmiechem, poczekajcie na napisach z obiektami czyde. 3D rządzi.

Serial:
      Mad Men - aktualnie na TVP Kultura. Lata 60te ubiegłego stulecia o agencji reklamowej mieszczącej się w Nowym Jorku. Seksistowski, niepoprawny politycznie, bez zbędnych ceregieli pokazany świat dominacji mężczyzn i rodzące się kariery kobiet w tym świecie. Serial z 2006 roku i chyba jeszcze jest kontynowany. Odcinki są emitowane od poniedziałku do piątku o godzinie 20. Polecam.

Książki:
      Kongres futorologiczny - lat... już wiele temu rozmawiałem na temat Lema. Miałem duży problem, by móc wgryźć się w twórczość Lema, ale nie ze względu o czym pisał... tylko jak pisał. Ale własna edukacja i wygrzebywanie co i to starszych tekstów, pozwoliła mi na tę swobodę, by czytać na całkowitym luzie nie cierpiąc gwałtu czynionym przez styl Mistrza ;] Powieść pochodzi z 1970 roku i dla klimatu czytając na ebooku... okazało się, że właściwym dla książki byłoby jej zjedzenie. Nieco ponad 100 stron a daje kopa ;]

      Adrian Mole 13 3/4. Sekretny dziennik - w dzieciństwie oglądałem serial na podstawie tej... eee książeczki (właściwie książeczek). Raptem 6 odcinków na pierwszą część i kolejne 6 na drugą. Niby tylko tyle i zapadło w pamięć. Nie miałem okazji jednak czytać sekretnego pamiętnika wcześniej. Teraz przymierzam się do całej serii. W nocy dla odmiany ja narobiłem hałasu rycząc ze śmiechu niemal przy każdym akapicie.

      cykl Malowany człowiek - bardzo, ale to bardzo rzadko zdarza się, że pojawia się fantasy, które jest interesujące, mające posmak oryginalności i nie będące li tylko protezą kultury Średniowiecza. Wątków wzajemnie się splatających jest całkiem sporo, ale nie na tyle, by się w nich pogubić. Jednak mankament jest jeden i to poważny... to się jeszcze, rwał nać, nie skończyło! Trzeba czekać cierpliwie na kolejne tomy, a że nie jest to proza G.R.R.Martina z zastępem asystentów piszących za miszcza, zatem na kolejne tomiszcza trzeba poczekać kilka lat.

      Przy okazji jestem na drugim tomie opowiadań o Conanie. I zacząłem czytać Grill Bar Balaktyka Mai Lidii kossakowskiej.

Wyjścia:
      W zasadzie żadnych. Nie obskoczyłem żadnego muzeum ani wystawy ani niczego... No może z małym wyjątkiem poszedłem na Dzień Francji na Francuskiej. Tam z miejsca zrobiłem komiks o rewolucji po swojemu... Było kilka zainteresowanych osób, jednego uczestnika poprosiłem o podesłanie swojego komiksu, ale jeszcze tego nie otrzymałem.
      Komiks rozszedł się w zdumiewającym nakładzie sztuk 10, przy czym każdy był indywidualnie podpisany ;]

I to by było na tyle :D

Komentarze

Książkę na podstawie, której powstał "World War Z" gorąco polecam. Naprawdę kawał porządnej zombie rozrywki, ale takiej trochę z pomyślunkiem.

Filmu z Willem Smithem nie oglądałem, ale jak na razie zbiera kiepskie recenzje.

O "Iluzji" słyszałem od znajomych, że świetny film.

"Kongres..." sobie chwalę, bom czytał:)

Więcej na razie spostrzeżeń nie mam, a za wszystkie serdecznie żałuję.
bagienny pisze…
Czyli jednak miałem dobre przeczucia podczas seansu WWZ ;] Poczekam tylko na jakąś promocję ;]

Czytałem negatywne recenzje na temat After Earth - jak na razie nie trafiłem na żadną konstruktywną. Ale w tym przypadku zastanowiłbym się czy wierzyć ludziom, którzy sikali ze szczęścia na Dniu Niepodległości lub/i na Zdarzeniu ;> I kolejny argument, większość dobrego kina sf, które miało trafić do szerokiej publiczności (brzmi jakby mieli wejść do kina prosto z fastfoodu) rzadko kiedy miało dobrą prasę ;]

Na Iluzję bym się nie nakręcał, że to świetny film - sugerowałbym, że to świetne kino akcji ;]
zjedz_mnie pisze…
Jedno pytanie, kiedy Ty śpisz? Kulturę też chłonę, ale jednak doba ma tylko 24 h:)))
bagienny pisze…
Jak stoję bezczynnie w kolejce albo czekam na przystanku (w tramwaju/autobusie/metrze już czytam ^^ )
Wydaje mi się, że znam większości niedostatków "Dnia Niepodległości", ale nic nie poradzę, że ten film mi się szalenie podoba. To pewnie przez sentyment z młodości. Byłem na nim w moim małym, prowincjonalnym kinie:)

Świetnie zrobili "Independence Day" w Honest Trailers:

Honest Trailers

A "Zdarzenie" to naprawdę było nieporozumienie.
bagienny pisze…
hehe

Swoją drogą rybka mi to co ludziom się podoba. Zdecydowanie jestem małoprzyjacielsko nastawiony do "recenzentów", którzy oceniają jakość filmu po tym, że im się podoba bądź nie. A interesująca zależność jest taka, że dobry film rzadko komu się podoba ;] Nie przymierzając, że _dobry_ z reguły jest nudny jak flaki z olejem. Pomijam, że nawet durna produkcja może mieć kilka kinematograficznych smaczków na wysokim poziomie co potrafi zmienić odbiór - i moim zdaniem powininno.
Moje grzechy są cięższe niż ID4 :D

Fajny jest ten zwiastun :D Od mordunku psa w ogóle bym rozpoczął ID4, z wielkim przytupem i urządziłbym ludziom genocyd nie przymierzając jak w Skyline ;]
aspazja pisze…
Książek Sue Townsend nie czytałam (przynajmniej nie w całości). Znam tylko fragmenty pierwszej części. Nie dziwią mnie jednak Twoje wybuchy śmiechu. :)) Chyba też sobie wypożyczę, jak tylko nastanie nieco spokojniejszy czas...
bagienny pisze…
Może nie powinnaś czekać na ów spokojniejsze chwile. Tak głośno myślę...

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…