Przejdź do głównej zawartości

Ludziom wydaje się...

      Ludziom wydaje się, że są chronieni, bo jest prawo, które na coś nie zezwala. Przypominam, że prawo nie zezwala na jeżdżenie samochodem po spożyciu alkoholu czy też parkowanie gdzie popadnie - a czy ono w tym zakresie przestrzegane?
      Oczywiście nie będę pisał o czymś tak trywialnym jak prawo, w końcu mamy demokrację (władzę ludu). A że nie potrafimy jako społeczeństwo z niej korzystać? Mamy przecież do tego prawo. Zanim jednak dorośniemy jako społeczeństwo obywatelskie, musimy zająć się prozą życia i zacząć myśleć o sobie jako społeczeństwie informacyjnym.

      Ludzie uważają, że jak czegoś nie robią to inni tego też nie robią... Tylko, że innymi mogą się okazać nasi znajomi. Wystarczy, że kolega lub koleżanka w radosnym uniesieniu wrzuci do sieci zdjęcie na którym po zakrapianej imprezie robicie coś wyjątkowo głupiego i możecie stać się bohaterem jakiegoś głupiego memu. Dacie radę i weźmiecie na klatę? Świetnie. A kiedy to będzie zdjęcie dziecka? Waszego dziecka? Pomijam fakt, co by owo dziecko robiło na zakrapianej imprezie robiącego coś wyjątkowo głupiego... ale się nie wtrącam w wychowanie Waszych pociech ;]


      Zorganizowana przez Fundację Dzieci Niczyje powstała kampania "Pomyśl, zanim wrzucisz" jest skierowana do rodziców. Idea jak najbardziej chwalebna. Można by zapytać czemu tak późno powstała, ale ja nie zadam tego pytania. Zamiast pytać, należy się z tym zapoznać. I nie tylko rodzice wrzucający zdjęcia swoich pociech do sieci, ale każda osoba korzystająca z internetu.

      Na stronie znajdziecie też podstawowy poradnik jak ustawić prywatność udostępnianych zdjęć i wideo (Facebook, Instagram, Picassa). Polecam. Sam miewam problemy z tym co gdzie się publikuje. Radosne aktualizacje na androidzie powodują, że moje zdjęcia bez mojej wiedzy były backupowane na sieci. Prosiłem? Byłem poinformowany o tym w regulaminie? Nie. A jednak się znalazły.

      Nie należy ufać technice. Jeżeli czegoś nie możemy sami zrobić, lepiej się zastanowić czy nie lepiej pokazać prywatnych zdjęć na spotkaniu face to face czy urządzić wideoprojecję w zaciszu domowym niż wpychać w sieć (drżę na myśl o wszystkich aparatach/kamerach z androidem na pokładzie, które "myślą" za użytkownika).

      Świadomość, że z Waszej strony zrobiliście wszystko, by zabezpieczyć swoje rzeczy osobiste (to nie musi być nic kompromitującego, jak zasugerowałem powyżej), może być niewystarczająca. Nie oznacza ona bowiem, że inni z nich korzystający z Waszych zasobów sieciowych uczynili podobnie.

Komentarze

Jola S pisze…
Ludzie zapominaja tez, ze za kazda aktualizacja softu, czy silnika molochow spolecznosciowych, ustawienia prywatnosci sa resetowane. Warto chociaz raz na dwa tygodnie rzucic okiem na osobiste preferencje. Ewentualnie zainwestowac w dobra drukarke do zdjec i albumy foto... Chociaz nie. Lepiej nie, bo znowu bedzie moda na uber rozowe ksiazyszcza z fotkami. I o zgrozo (dla mnie) naklejkami ze slonikami, ustami, serduszkami, itd...
A ludzie i tak wybiora te foty, ktore wedlug nich sa ok.
To akurat mam "obcykane" i staram się od poczatku nie umieszczać zdjęć osób bez ich wiedzy. Dlatego zrezygnowąłem szybko z Naszej Klasy i podobnie z FB. Nie rajcuje mnie zaśmiecanie internetu fotkami z urlopów, imprez itp. itd. Owszem, moja obezność w sieci jest swoistego rodzaju formą ekshibicjonizmu, ale mam nadzieję, że nie jest to chorobliwe i w miarę nad tym panuję.
W tym miejscu mogłbymsparafrazować stare zydowskie pwoiedzenie: dziękuję ci Pani eBoże, że nie jestem kobietą i... jak inni blogerzy:-)
ojerzah pisze…
Zgadzam się, sama nie udostępniam na fb zdjęć mojego syna, bo nie. Wyjątek stanowi Kurewna :D A jeśli chodzi o profile społecznościowe to wszystko jest dla ludzi i jest bezpieczne, jeśli robi się to w sposób racjonalny. I fajnie gdy jest przy okazji "smacznie" i nie tak bardzo serio. Niemniej jednak wciąż uważam, że przyjaźni i prawdziwym relacjom międzyludzkim sprzyjają spotkania tylko i wyłącznie f2f. Pozdrawiam
bagienny pisze…
Jak nie będzie różowych włochatych albumów na zdjęcia, to ja w to nie wchodzę ;]

Masz rację. Pomijając "zabezpieczenia" serwisów społecznościowych, to domyślne resetowanie ustawień prywatnych i przenoszenie zasobów w nowe miejsca jest po prostu "urocze". Zastanawiam się ile czasu marnuję, by pilnować swoich rzeczy, by nie rozlazły się po sieci.
bagienny pisze…
To fakt. Z drugiej strony fajnie coś pokazać niż nic nie pokazać ;]
Nie, w Twoim przypadku nie jest to chorobliwe. Swoją drogą w przypadku publikowaniu innych ludzi na zdjęciach w sieci niedługo dostanę info kiedy można, a kiedy nie (i czy trzeba mieć zgodę etc.)
bagienny pisze…
Problem jest w tym, że te portale nie są bezpieczne. O wyciekach haseł, swojego czasu baza CV wyleciała do internetu.

Przyjaźń można w naprawdę w dziwnych okolicznościach przyrody czy techniki nawiązać ;]
burzochron pisze…
no ja pilnuje swoich zdjęć, coraz bardziej, ale też nie ekscytuje mnie wrzucanie do sieci zdjęć, typu: burzochron na tle domu, burzochron na tle auta, czy "a tu ja i moje nowe buciki". z rzeczy, które wrzucam, wierzę, ze się nigdy nikomu nie przydadzą, bo i po co? ale potwierdzam, że gdy sama przeszukuje sieć, często natrafiam na osierocone zdjęcia z nk. niby na profil bez zalogowania nie moge wejść, ale zdjęcie, teoretycznie można sobie ściągnąć. Pytanie tylko na jaką ch... ?

Popularne posty z tego bloga

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Spinner

Ludzie to dziwny twór. Lubią nienawidzić. I żeby nie było, że to tylko nasza polska domena narodowa. Wystarczy czytać co boli naszych towarzyszy za oceanem.

Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie hejtują #selfie i #samojebki. Srsly. Być może, nie rozumiem tego, bo sam uprawiałem samojebki nim powstała na nie moda. Sporo zdjęć wykonanych aparatem z łapy samemu sobie. Aparatem na kliszę. Robi ktoś sobie zdjęcie, ma selfie sticka i ci to przeszkadza? Idź do lekarza. Może jakaś żyłka w dupie jest zbyt napięta. Ale to tak przy okazji, bo tematem dzisiejszego wpisu na blogasku jest łożysko :D

Od dłuższego czasu na zachodnich heheszkowych portalach rozsiewa się informacja o jakimś intelektualnym raku. Jest to spinner. Temat mnie nie obchodził i za bardzo nie wiedziałem o co chodzi i srsly głupota i hejt średnio mnie interesuje. Wiedza przyszła, sama i nie proszona. Otóż spinner się kręci i nic więcej nie robi i to jest mega głupie. Naprawdę?

No cóż... pamiętam:
- plastikowe rury, którym…