Przejdź do głównej zawartości

Telewizja, czyli będzie po staremu

Telewizja polska od lat cierpi na deficyt dobrych treści. Mam na myśli także telewizje komercyjne. Programy dotyczące ekonomii, gospodarki, wydarzeń politycznych i społecznych były na słabiutkim poziomie merytorycznym. Zazwyczaj skupiano się na jakiś detalu lub to co poruszało opinię publiczną. Ma być ładnie, kolorowo i przypadkiem niezbyt angażująco szare komórki, bo lud myśleć nie lubi. Nie lubi też kiedy rozpatruje się wszystkie strony zagadnienia, bo przecież może istnieć tylko jedna racja, jedna prawda.

Obejrzałem ostatnią część programu Tomasz Lis na żywo. Niespecjalnie przepadałem za tym programem, tak jak nie przepadam, za żadnym innym publicystycznym lub aspirującym. Poziom może nie był niski, ale w moim odczuciu niewiele wnosił do publicznej debaty. Ot, interesujący gawiedź goście.

Nie odbieram tych zmian jako ostateczny krach mediów publicznych, a za chwilę prywatnych (ci już trzęsą portkami od kilku tygodni). Boję się monotonii i agitacji bez cienia fantazji.

To jest niesamowite, ale mimo rzekomego nie ingerowania w czwartą władzę, o wydarzeniach w świecie i w Polsce dowiadywałem się z innych, niż polskie źródła. Obecne władze, podobnie jak poprzednie, nie lubią, by opinia publiczna miała inna zdanie niż ich oficjalne stanowisko. Informacje, które do mnie docierały i docierają są jak puzzle, które muszę sobie poskładać. Jeżeli nie znajduję w tym sensu - muszę się doedukować i wyciągnąć wnioski. Z rzadka ruszam tyłek do biblioteki, by znaleźć to czego nie ma w sieci. Ale to ja... Innym wystarczy radyjko i telewizja schlebiająca im ograniczonym horyzontom.

Czyli wszystko zostaje po staremu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…