Przejdź do głównej zawartości
      Od przyszłego roku nie trzeba będzie biegać z papierkami do lekarza celem udowodnienia, że człowiek jest ubezpieczony. Nie trzeba będzie stawać na głowie i stresować księgowych, pamiętać, że jest to potrzebne... Ale... Rzeczywistość jest nieco inna. W niektórych przychodniach jest prowadzona polityka "płatne z góry", w innych klient ma 7 dni na dostarczenie dokumentu zaświadczającym o jego ubezpieczeniu. Placówka medyczna będzie mogła to zweryfikować przez internet. No wielkie łał. I świetnie. Tylko dlaczego nie wprowadzono tego 20 lat temu?
      Cała heca ma kosztować 77 000 000 zeta.
      Mam nadzieję, że sam zainteresowany będzie miał możliwość sprawdzenia czy przypadkiem jego rezolutny pracodawca nie postanowił na czymś przyoszczędzić.

      Zastanawiam się dlaczego polski obywatel musi biegać od urzędu do urzędu, żeby móc zweryfikować swoje dane lub o czymś się dowiedzieć. Internet mamy już brykający od lat. Wprowadzenie tego, poprawka sukcesywne wprowadzenie cyfryzacji biurokracji można było wdrażać naprawdę co najmniej 10 lat temu. Ja rozumiem beton i strach przez www, ale do diaska. Musieliśmy czekać na Boniego, by ten pchnął nas w kierunku cywilizacji?

Komentarze

goldenbrown pisze…
Niedawno chciałam sprawdzić KRS stowarzyszenia, bo potrzebne jest do banku. Na stronie urzedu statystycznego wpisalam jak należy regon, NIP irganizacji i.. nic. Nie można uzyskać informacji o KRS, bo to byłoby darmowe. A za wydanie duplikatu KRSu trzeba zapłacić chyba ponad stówkę..

Ale z kolei możesz dowiedzieć się wszystkiego (czego nie musisz wiedzieć) o dowolnym lekarzu, jesli na pewnej stronce wstukasz nazwisko i numer wykonywania zawodu. A potem masz wsjo dostepne - nr dowodu, adresy, jakie leki wypisał/ła..
Widać, że energia poszła w niewłaściwą stronę. Powinno się zacząć od pacjenta, czy ubezpieczony i czy składka odprowadzona, a nie od lekarza.
bagienny pisze…
Oficjalne info o lekarzy byłoby przydatne. Fajne byłyby taki wgląd dla potencjalnych pacjentów ile spraw dany lekarz miał założonych przez pacjentów. Jak wyglądałyby statystyki śmiertelności u specjalistów. Mówię Ci, to byłoby super :D Ale skorzystać z tego potrafiłoby może z 10% społeczeństwa.

Ale wiesz, zrobienie tego, byś zabuliła tę stówkę też nie stanowiłoby problemu. Chcesz papierki nie ma sprawy, tu masz numer konta i z automatu dostajesz to czego potrzebujesz. Właściwie to nawet koszty operacyjne, które musiałabyś ponieść byłyby zdecydowanie niższa, pomijając już swój czas udania się do instytucji.
Ale z drugiej strony widząc jak władza ta, poprzednia i inne podchodzą do zagadnień cyfryzacji, to może jednak lepiej być obładowanymi tymi papierkami.
bagienny pisze…
A ten adres http://www.krs-online.com.pl/ nie był przydatny?
goldenbrown pisze…
Dzięki za podpowiedź:) Szukałam na stronie urzędu statystycznego wg regonu http://www.stat.gov.pl/regon/
goldenbrown pisze…
Jest mnóstwo stron o lekarzach, gdzie możesz zweryfikować swoją wiedzę, czy warto leczyć się u jakiegoś specjalisty. Ale, jak wszędzie, tak i tam są to często skrajne opinie, bo pacjent to subiektywna istota.

Popularne posty z tego bloga

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Spinner

Ludzie to dziwny twór. Lubią nienawidzić. I żeby nie było, że to tylko nasza polska domena narodowa. Wystarczy czytać co boli naszych towarzyszy za oceanem.

Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie hejtują #selfie i #samojebki. Srsly. Być może, nie rozumiem tego, bo sam uprawiałem samojebki nim powstała na nie moda. Sporo zdjęć wykonanych aparatem z łapy samemu sobie. Aparatem na kliszę. Robi ktoś sobie zdjęcie, ma selfie sticka i ci to przeszkadza? Idź do lekarza. Może jakaś żyłka w dupie jest zbyt napięta. Ale to tak przy okazji, bo tematem dzisiejszego wpisu na blogasku jest łożysko :D

Od dłuższego czasu na zachodnich heheszkowych portalach rozsiewa się informacja o jakimś intelektualnym raku. Jest to spinner. Temat mnie nie obchodził i za bardzo nie wiedziałem o co chodzi i srsly głupota i hejt średnio mnie interesuje. Wiedza przyszła, sama i nie proszona. Otóż spinner się kręci i nic więcej nie robi i to jest mega głupie. Naprawdę?

No cóż... pamiętam:
- plastikowe rury, którym…