czwartek, 4 lipca 2013

Dzisiaj byłem lepiej przygotowany...

      Dzisiaj byłem lepiej przygotowany. Nasmarowany zawczasu. Z powodu dużej dawki promieni UV za oknem wypacany byłem dodatkowo kremem z UV. I to też nie wystarczyło. Kolano jedno w porządku, drugie trochę mniej, ale turlam się przed siebie. Doturlałem się. Po godzinie stwierdziłem, że przydałby się jakieś ćwiczenia (ot, powód, by wpaść na siłownię pod chmurką).

      Turlam się. Pięć minut... Dziesięć... Piętnaście... I nie wytrzymałem. Spierdzielałem w podskokach. Myślałem, że zostanę zeżarty przez te suki w całości. A one poglumią i wyplują. W mordę XX Zabrakło mi jakiegoś spreja przeciw komarom. Ale obawiam się, że przy tej temperaturze z tymi wszystkimi chemikaliami na sobie (niby dla zdrowia i ochrony) stanę się żywą pochodnią ;]

8 komentarzy:

martuuha pisze...

ja to bym nawet raz do roku oddała honorowo na ich rzecz ze 100 ml krwi, niech mają, na zdrowie, ale niech france nie gryzą (nigdzie) i niech nie bzyczą u mnie w domu. tylko o tyle proszę.

bagienny pisze...

:D

Podpisuję się pod Twoim apelem ;]

goldenbrown pisze...

Dzisiaj ugotowałam się w pociągu. I jeszcze te zakłocenia na trasie między Żyrardowem i Radziwiłłowem (mijanka)..

bagienny pisze...

Wspolczuje.

zjedz_mnie pisze...

Też tych suk nie lubię i jak mam okazję ubijam bez mrugnięcia okiem, a co :)

aspazja pisze...

No wiecie! Biedne komary w końcu wpadną w wielkiego doła, gdy zrozumieją, że nikt ich nie lubi, a przecież to też boskie stworzenia. ;D

bagienny pisze...

Wszędzie gdzie się da, czy tylko jak szturmują? ;]

bagienny pisze...

Będę upadłym aniołem i poprowadzę armię, by ubić te latające cholery ;]

Hangouts kolejna odsłona

Polscy komentarzy w sieci nie znają albo angielskiego albo chcą wywołać tanią sensację. W poprzednim wpisie napisałem o rzekomym zamykaniu H...