Przejdź do głównej zawartości

Fejs

Z fejsa nie korzystam od kilku miesięcy. Od samego początku mówiłem i powtarzam - fejs powinien odejść, zniknąć i zostać zapomniany. Kiedy się pojawił nie było zbytniego zamętu. Zamęt powstał później, kiedy wszystkim pozwolono tam wejść. Nic się tam nie działo, nic nie było. Wszystkie funkcjonalności, które są obecnie zostały skopiowane z innych serwisów (w tym z pierwszego faktycznego portalu social media - ICQ).

Po wejściu na portal (z którego zacząłem w ogóle korzystać po 4 latach od założenia konta) nie mogłem niczego znaleźć. Kto korzysta, wie jak dopracowanym narzędziem w chwili jest wyszukiwarka (dla młodszych podpowiedź - to był sarkazm). Jakoś udało mi się pozbierać fanpage o rzeczach, które mnie interesują. Nie było ich mało.

I tak dzień po dniu, oglądałem w feedzie reklamy i wrzuty z fp, których nie lubiłem. Z rzadko pojawiało się coś moich znajomych lub fp, który faktycznie polubiłem. Dwa lata temu, zacząłem wchodzić bezpośrednio na fp, które polubiłem - eee nie lubię tego słowa, oznaczyłem, które mnie interesują. Okazało się, że dają dziennie minimum dwa wpisy. W przypadku muzyków - co i rusz jakieś focie ze studia lub z trasy koncertowej. Od znajomych (bo im a nie mi fejs pokazywał) dowiadywałem się o najnowszych newsach o muzykach czy pisarzach.

Za to byłem idealnym targetem na kupno samochodu, lodówki, telewizora, wiagry, komputerów dla amatorów i generalnie sprzętu dla osób atechnicznych. Obejrzałem sobie lubiane przeze mnie fanpage. Odnalazłem tam rzeczy, których nie tknąłbym kijem.

Czym jest facebook? Jednym wielkim słupem reklamowym. Nie jestem pierwszym, który o tym mówi i na pewno nie ostatnim. Nigdy nie byłem od tego uzależniony, nie korzystałem tak często jak usenetu, irca czy icq. I de facto nikogo, ale to nikogo nie poznałem na fejsie.

Dodatkowo słuchaliście różnego bullshitu na temat kampanii fejsowych, zdobywanie nowych odbiorców, o byciu prokonsumenckim (ta, zwłaszcza to dotyczy miliarda blogasków). Konwersja, przekliki czy inne dziadostwo... nawet jeżeli macie lajki podlinkowanego Waszego wpisu, to nie oczekujcie, że ktoś kliknie i się przeniesie na jakiś tam blogasek. Chcesz być na fejsie? To publikuj na fejsie, tylko nie zapomnij, że jeżeli jesteś tym jednym z twórców, którego brać fejsbukowa pokocha, to zarząd fejsa ma prawo sprzedać tu i tam rzeczy, które umieściłeś na fejsie (wideo, zdjęcia, grafiki, teksty) - jakbyście nie wiedzieli to o to było kaman jakiś czas temu z łańcuszkami na "nie wyrażanie zgody".

Próbowałem "dobrodziejstw" fejsa, a jakże. Grupy, appki, funkcje, ba! nawet gry. Fejs wiedział o mnie wszystko, a ja o świecie i innych ludziach nic.

Jeżeli ktoś chciał mnie nazwać hipokrytą, że się publikuję na fejsie to informuję, że są ludzie, którzy to robią za mnie - im sprawia przyjemność, a ja im poprawiam teksty na blogaski.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

25 lat keczupu

Jak każdy z nas, kto doświadczył przyjemności jednego systemu czy drugiego ma jakieś ale. Jeden i drugi posługuje się propagandą, trudno mi ocenić na podstawie dostępnych, która jest bardziej ohydna. Wydaje się, że dzisiejsza bazująca na najniższych instynktach, ale mogę wypowiedzieć się jedynie o tej, której doświadczam i która dotyczy mnie osobiście.

      Uprawia się z powodzeniem propagandę, że kiedyś było źle, Mordor, Imperium Zła i w ogóle. Ludzie mieszkali w barakach, byli niewolnikami systemu, nie mieli internetu, smartfonów i jedli chleb ze słoniną. Wskazuje się na okresy pewnych braków, jako okresy permanentne a nie czasowe. Udam głupka. Skoro jest tak super, po co marnotrawić czas, by pokazywać jak było chujowo?

      Zabawną rzeczą jest jeszcze porównywanie dzisiejszej sytuacji ekonomicznej i ówczesnej, rządzącymi się zupełnie innymi prawami. Nawet nie uwzględnia się w tych sytuacji jaka nastąpiła na świecie, które można skrócić do jednego słowa - globalizacja.

     …