Przejdź do głównej zawartości

Tańsze ubezpieczenie za śledzenie

Kilkanaście lat temu wymyśliłem i zaprojektowałem system (2002) do bezpiecznej komunikacji. W skrócie polegał on na umieszczeniu nadajniku w samochodzie i zainstalowaniu odbiorników na drogach - tzw. punkty wejścia i wyjścia. Od razu powiem, że nie GPS, bo technologia raz nie nasza, dwa kiedyś (w końcu) będziemy mieli swój system, trzy nie jest tak precyzyjna jakby się to mogło wydawać.

W skrócie projekt zakładał, że będzie mierzyć dystans, prędkość i stosowanie się do znaków (uwzględniał margines błędu czasu reakcji kierowcy - nawet powstał fajny algorytm, który na podstawie czasu reakcji obliczał wiek kierowcy) oraz ewentualne kolizje (o bezsensowności kradzieży już nawet nie wspomnę). Dodatkowo wyliczanie w czasie rzeczywistym faktycznych tras szybkiego ruchu dla ekip ratunkowych (karetki, straż pożarna czy policja).

Czemu to zrobiłem? Z reguły nudzi mi się, i lubię sobie główkować. Czemu tego nie wdrożyłem (nawet nie próbowałem)? Pracowałem w sektorze publicznej i wiem jak to wygląda od środka, a dostarczać za darmo dobrych rozwiązań przestało leżeć w mojej naturze.

Zatem projekt sobie leżał w szufladzie, z listą wszystkich "ale", rozpoczynającej się o braku anonimowości. I jak w powieściach Philipa K. Dicka podobne rozwiązanie znalazł rynek finansowy - a konkretniej ubezpieczeniowy. Co prawda inna technologia, ale zachęcająca do skorzystania ze zniżek. Dajesz się "śledzić" mniejsza cena ubezpieczenia. Dla mnie bomba. I tak jestem śledzony przez swoją komórkę. Tylko jest mały problem... mieszkam w mieście i nie potrzebuję samochodu ;]

I tak sobie myślę, jeżeli rynek miałby przejąć schedę po FUS momentalnie by się okazało, że badania prenatalne byłyby obowiązkowe, obowiązkowa aborcja, a dla chorych i seniorów eutanazja w darmowym pakiecie :D

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Darmowe nauczanie

Czasem z jakiś powodów jestem zmuszony uczyć. W zasadzie nie jest istotne co jest przedmiotem nauczania, istotny jest obiekt, który ma się czegoś nauczyć. Istnieje takie przekleństwo „obyś obce dzieci uczył”. Kiedy je poznałem nawet nie zdawałem sobie sprawy jak brzydkie i wredne jest to przekleństwo.

Obiekt, który ma być uczony, zwykle jest pod przymusem. Może nie najlepsza motywacja, ale ja to nie szkoła i ocen nie wystawiam.  Pomijam zdolności przyswajania, bo z mojej praktyki to wszystko zależy od uczącego i chęci z drugiej strony. Jeżeli tej chęci nie m, nie ma siły, by ktoś się czegoś nauczył.

Zauważyłem też, że osobniki młode są wyjątkowo oporne na wiedzę. Zwłaszcza w obszarach wiedzy, które są przypisywane dla młodych. Dla czytających moje wypociny nie muszę tego tłumaczyć, bo niemal każdy z Was miał do czynienia z żółtodziobami nie mającymi o niczym pojęcia, z błędnym poczuciem zajebistości. Żeby nie było, istnieją starsze osobniki, które nauczyły się czegoś 30 lat temu i uwa…

Recepta online

Za młodu człowiek wyczyniał mnóstwo głupot. Zwłaszcza tych ekstremalnych. Przeskoczenie płotu 150 cm w biegu, wbieganie na drzewo czy przemykanie po dachach. Ale na starość zaczynają dobijać różne kontuzje... a tym śmieszniejsze są, że kontuzje nabyte podczas normalnego funkcjonowania. Do dzisiaj nie mogę się nadziwić, że wystarczy potknięcie, by spieprzyć sobie przyjemność z życia. Nawet pijana baba za kółkiem, która bardzo sie starała wypisać mnie z listy żyjących, raptem spieprzyła mi jedno lato.

Tym bardziej wkurzające jest, że pomimo, w miarę racjonalnego dbania o zdrowie potrafi coś jebnąć co jest w genach. A potem te pigułki... Nie zapominam o ich wciągnięciu, ale konsekwentnie zapominam, zapisać się do lekarza, by dostać nowe. Dzisiaj przyszła mi w sukurs technika. Zamówiłem leki via inet. Zero czekania na wizytę. Zero siedzenia w przychodni. I jeszcze zadzwonią, żeby receptę odebrać. Jeszcze chwila a dostanę receptę elektronicznie a w aptece machnę internetem rzeczy NFC i aut…

Wpis z wulgaryzmami

Ręce opadają. Samochód na awaryjnych na pasie dla rowerzystów. Samochód wypuszcza kogoś... na pasie dla rowerzystów i wdaje się w pogawędkę. Samochód jedzie po ścieżce rowerowej. Samochód na światłach zatrzymuje się przed pasami... na ścieżce rowerowej. Samochód na światłach popycha rower. A wy się, kurwa, dziwicie, że rysują wam karoserie, łamią lusterka lub puszczają wiązki (nie chrustu)? Nie rysuję, nie niszczę, ale jeżeli jesteście n-tym jebniętym kierowcą w ciągu dnia, który łamie przepisy i utrudniacie mi jazdę - usłyszycie słówko prawdy lub dwa na swój temat.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć, czemu znajomi tak przeklinają kiedy jeżdżą. Teraz rozumiem. Nie da się. Niby pajace (kierowcy samochodów), mają prawo jazdy, czyli musieli zdać egzamin a nie potrafią się stosować do przepisów. To takie trudne? Naprawdę?
Mógłbym jeszcze zrozumieć trochę luźniejsze podejście do przepisów, gdyby była zachowana jakaś kultura, głównie podyktowana bezpieczeństwem - nie przeszkadzania innym. I nie ma…